Facebook Google+ Twitter

PZPN: Ostatni bastion ortodoksyjnej komuny?

Listek ze swoimi „przydupasami” w dalszym ciągu nieźle – za ogromne pieniądze – się bawią i wiele na to wskazuje, że w PZPN-ie dalej będą kręcić... kolejne odcinki serialu o prostytutce i orkiestrze, pod tytułem: Kur..., coś tu nie gra.

Powołana przez „Leona zawodowca” kadra na generalną próbę przed arcyważnymi spotkaniami eliminacyjnymi do ME 200, jaką niewątpliwie będzie mecz towarzyski z Duńczykami, wprawiła w osłupienie nawet najzagorzalszych fanów Listkolandu, ponieważ spodziewali się oni diametralnych zmian.

fot. APPNiestety, latający (między Trynidadem-Tobago, Holandią a Polską) Holender, powołując w większości „zgrane karty” i skompromitowanych na niemieckich mistrzostwach zawodników, potwierdził, że nie ma zielonego pojęcia o bezpośrednim zapleczu w polskiej, ligowej piłce, o czym zresztą z rozbrajającym uśmiechem mówił na pierwszej konferencji prasowej.

Powołani wszyscy, tylko nie ci, co trzeba

Przechodząc do personaliów, powołanie Tomka Frankowskiego było raczej pod publiczkę, (by zrekompensować Tomkowi wyeliminowanie z mundialowej ekipy), bowiem bohater eliminacji do niemieckich finałów jest bez formy i utracił miejsce w podstawowej jedenastce Wolverhampton. Natomiast pominięcie przy nominacjach do drużyny narodowej Artura Boruca i Bartosza Bosackiego musi wywołać uśmiech politowania na twarzy przeciętnie znającego się na futbolu Polaka. Przecież właściwie tylko ci dwaj gracze zasłużyli na miano prawdziwych „mundialowców”, co zresztą docenione zostało w „pomistrzowskiej analizie” dokonanej przez kibiców i mass-media.

Niepowołanie Bosackiego jest jeszcze bardziej niezrozumiałe, gdy uświadomimy sobie, iż powołany Mariusz Jop ostatnimi czasy spisywał się katastrofalnie w towarzyskich meczach ze średniej klasy przeciwnikami, a w kluczowym dla nas, kompromitująco przegranym spotkaniu z Ekwadorem był jednym z najsłabszych na murawie. Natomiast, co się tyczy obsady reprezentacyjnej bramki, to nikogo nie powinna dziwić taka zagrywka holenderskiego szkoleniowca, jeśli uświadomimy sobie kilka faktów:

fot. Przemek Trubalski– Holenderski menadżer Jan De…. , który tuż po wyborze nowego selekcjonera powiedział, że będzie z nim ściśle współpracował, jest ogromnie zainteresowany promocją Dudka, ponieważ jest jego – od wyjazdu Jurka z Polski – „osobistym menago”.

– Jurek, przed mistrzostwami, reklamował pewną piwną kompanię i kto wie, czy fakt, iż znaczną część miesięcznej pensji holenderskiego selekcjonera reprezentacji Polski pokrywa... KAMPANIA PIWNA, nie miał wpływu na tę dziwną i wielce niesprawiedliwą decyzję?

–Nominacja drugiego asystenta Leona-zawodowca również jest z pewnymi podtekstami, bowiem „transferowa przyjaźń” Jana De. i Bobo K. trwa od wielu lat, a pieniądze za transfer kolejnego bramkarza, tym razem Małkowskiego ze Stomilu do holenderskiego klubu do dziś budzi wiele kontrowersji prawnych?

Kur..., coś tu nie gra

Reasumując, kadra na Danię jest praktycznie taka sama jak za Janasa, oczywiście z tą drobną różnicą, że nominacji dokonał facet, który zarabia, ponoć siedem razy więcej niż „Janosik”. Całe szczęście, że we wrześniowych eliminacjach gramy ze słabiutkimi Finami i przeżywającymi jeszcze większy kryzys niż my Serbami, co w praktyce oznacza, że musimy zdobyć komplet punktów – nawet nie chcę dywagować, co się stanie, gdy jeden z tych dwóch pojedynków zremisujemy.

fot. MWMEDIATak więc Listek ze swoimi „przydupasami”, którzy wbrew jakiejkolwiek logice poparli wybór „nowej miotły” w reprezentacji, w dalszym ciągu nieźle – za ogromne pieniądze – się bawią i wiele na to wskazuje, że w PZPN-ie dalej będą kręcić... kolejne odcinki serialu o prostytutce i orkiestrze, pod tytułem: Kur..., coś tu nie gra.

Bastion komuny w polskiej piłce

I to by było na tyle, jeśli chodzi o sprawy sportowe, natomiast ogromnie zdziwiony byłem na reakcje mass-mediów po sensacyjnej informacji o tym, że jeden z prominentnych „esbeków” zeznających w procesie lustracyjnym Zyty Gilowskiej jest obecnie bliskim współpracownikiem Listka. Przecież od ponad roku mówię i piszę o tym, że w polskiej piłce kluczowe role odgrywają byli tajni esbecy i ubowcy, co pozwala na wysnucie wniosku, iż PZPN jest ostatnim bastionem ortodoksyjnej komuny w Czwartej RP.

Wiedzę swoją opieram na dokumentach i informacjach, jakie zdobyłem będąc przewodniczącym Komisji Etyki przy PZPN. Wynika z nich niezbicie, że w najwyższych, skopanych władzach, każdy ma na każdego jakiegoś haka i w związku z tym obowiązuje hasło: szachuje, co w przekładzie na język zrozumiały, oznacza: cisza panowie w każdej aferalnej sprawie. Klasycznym przykładem w tym temacie były kary nałożone na łódzki Widzew, chorzowski Ruch i krakowską Wisłę przez Wydział Dyscypliny PZPN i Orange Ekstraklasa, które następnie zostały anulowane przez słynną skopaną Komisję Odwoławczą.

PZPN – polska enklawa bezprawia

Oczywiście łaskawość tej skopanej-esbeckiej koterii jest dziwnie wybiórcza, o czym świadczą dwie decyzję dotyczące identycznych spraw. Ludzie związani z RTS-em Widzewem po spadku SPN-Widzew do drugiej ligi zarejestrowali w Sądzie nowe stowarzyszenie Widzew, które przejąło niezgodnie z prawem drugoligową licencję. Natomiast w analogicznej sytuacji GKS Katowice musiał rozpoczynać, zgodnie z prawem, futbolową przygodę od IV-ligi.
Poza tym, byli tajni kapusie mieli dostęp do poprzednich władz politycznych, co powodowało, że najpierw Dziuroludkowie, a obecnie Listkoludkowie byli w stanie zatuszować najgłośniejsze afery i skandale, co w konsekwencji musiało doprowadzić do patologicznej sytuacji, w której PZPN stał się swoistą enklawą bezprawia, nie podlegającą obowiązującej w Polsce jurysdykcji.

W zaistniałej sytuacji nikogo nie powinien dziwić sprzeciw niektórych polityków z SLD-owskim rodowodem, by wprowadzić Komisarza na Miodową. Dlatego warto wyjaśnić, czy na przykład w zatuszowaniu śmiertelnego wypadku samochodowego, który spowodował zawodnik z Wronek, będąc nawalony jak stodoła po żniwach, nie brał udziału jakiś wysoki rangą polityk z lewej strony.

Poza tym należy przeanalizować, jakim cudem były prominentny tajny agent o pseudonimie Kafarski, przedstawiciel firmy Sport-five, doprowadził do podpisania wysoce niekorzystnych dla Związku umów dotyczących sprzedaży różnego rodzaju praw reprezentacyjnych i ligowych. A żeby było weselej, firma ta będzie pośredniczyła we wszystkich handlowych sprawach, dotyczących reprezentacji i występu polskich zespołów na arenie międzynarodowej do 2014 roku.

Na zakończenie coś optymistycznego. Duma mnie rozpiera, jak obecnie widzę i słyszę wypowiedzi ludzi związanych z futbolem, którzy publicznie oświadczają, że to tylko oni byli są i będą „etosiakami” walki z korupcją w naszej skopanej! No cóż, w wielu konkretnych przypadkach jak ulał pasuje powiedzenie, że tylko świnia nie zmienia zdania!

Jan Tomaszewski
* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym .

ZOBACZ TEŻ:
PZPN złamał prawo. Piwna reklama wbrew ustawie

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Panie Janie! Pamiętam czasy kiedy falą krytyki oblewał pan PZPN prezesa Dziurowicza. Wtedy wszyscy panu przyklasnęli, winą za sytuację polskiego futbolu obarczając Dziuroland. Wtedy chwalił pan Michała Listkiewicza. Co się stało! Czy pochlebne wtedy recenzje z pańskiej strony w kierunku pana Michała były błędne? To prawda z polską piłką nie jest dobrze, ale nie wierzę że we władzach PZPN nie ma ludzi, którym zależy, żeby to zmienić. Pan nie szczędzi nikogo, oblewjąc pomyjami każdego działacza! Każdego na kogo pada choć cień podejrzeń, pan uznaje winnym! Tak się nie godzi. Krytyka jest potrzebna, ale musi być wyważona.
Wszyscy, również ja, pana szanujemy jest pan wybitną postacią polskiej piłki, ale niech już pan zostawi PZPN. Proszę się zastanowić nad czyms produktywnym, efektywnym, a nie efektownym. Na pewno lepiej mógłby się pan przyczynić do rozwoju futbolu w naszym ukochanym kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

super. leć pysk ludzi, którzy zniszczyli polską piłkę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen napisał: "To takie bagienko, gdzie działacze wypychają jeden drugiego czym tylko się da, ale krzywdy zrobić sobie nie dadzą."
I to samo dotyczy "Janka, który nam Anglię przed wojną zatrzymał".
Dość uważnie obserwuję sportową scenę polityczną i dobrze paiętam, że jak powołano Pana Jana Tomaszewskiego na szefa Komisji Etylko PZPN, jego sądy zelżał, a i łamiących zasady etylki w polskim futbolu jakby zaczęło brakować. Czyżby to zbawienne działania Pana Janka czy raczej zmiana punktu widzenia w zależności od?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janie - brawo. Oby więcej tak myślących ludzi w polskiej piłce nożnej. Potrzeba zmian, przebudowy. Jak na razie Związek serwuje nam kolejne kosmetyczne zagrania, które faktycznie nie zdają się na nic. Przykre, ale prawdziwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dać rzeczy właściwą nazwę. To właśnie zrobił Jan Tomaszewski. Jeżeli komuś w tym kraju zależy na tym, żeby z polskich piłkarzy nie śmiano się już nigdy więcej, to właśnie Tomaszewskiemu. Dzięki Ci Janku, że jesteś jaki jesteś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic dodać , nic ująć Panie Janku !
Graruluję i dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.