Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21354 miejsce

"Qudsja Zaher". Czy ja jestem niewyrobionym widzem?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2014-02-16 19:13

A może to opera jest "nazbyt wyrobiona" (powstawała przez 12 lat)? A jej twórcy na końcu zapomnieli, co chcieli powiedzieć na początku?

 / Fot. fot mat prasowePamiętacie świetny oskarowy film "Nietyklani"? Film opowiada o spotkaniu dwóch mężczyzn z różnych sfer społecznych. Niepełnosprawny, bogaty i wykształcony człowiek wybiera sobie na pielęgniarza młodego czarnoskórego mężczyznę z ubogiej dzielnicy. W pewnym momencie filmu widzimy jak obaj mężczyźni oglądają operę. Warto ją sobie przypomnieć:




Przywołuję ja tutaj, ponieważ świetnie obrazuje moje odczucia na temat opery pt "Qudsja Zaher". Wprawdzie nie odważyłam się na śmiech pełną gębą...ale były takie momenty kiedy bardzo żałowałam, że nie mam tyle odwagi.


Teoretycznie jest to historia kobiety - młodej Afganki - Qudsji Zaher. "Aby uciec przed deportacją, kobieta rzuca się do Bałtyku. Na dnie spotyka multikulturowy tłum, który stara się dostać do Krainy Umarłych. Okazuje się jednak, że była już tu wcześniej (przed tysiącem lat), w poprzednim wcieleniu jako Astrid, dziewczyna pochodząca z wikińskiej osady, uciekająca przed klęską głodu. Umarła, gdy odmówiono jej pomocy w legendarnym (i bogatym) grodzie Jumneta."* Czyli mamy dwie przeplatające się historie- jedna mityczna, druga współczesna. Sam reżyser mówi o tym spektaklu, że jest to historia o emigracji, której problem był aktualny zarówno tysiące lat temu, jak i dziś. Kiedy to wszystko czytamy, słuchamy audycji itd ma to jakiś sens. Niestety kiedy idziemy do teatru przed oczami staje nam zbiór niepowiązanych ze sobą obrazów.
Ja zapamiętałam różne sceny, tak jak choćby pochód zombi (zombi jest teraz bardzo modne), chłopaka który machał dziwną metalową rurą zakończoną jakimś elastycznym pasem materiału (chyba była to taka wizualizacja lecącej mewy nad wodą...ale pewności nie mam). Utkwiło mi też w głowie jak w pewnym momencie dwóch aktorów przeszło po scenie z łódkami na plecach jakby udawali żółwie. Trudno było mi te wszystkie sceny połączyć w jakąś sensowną całość. O interpretacji już nie wspomnę.


Jak na operę współczesną przystało muzyka jest interesująca. Widać, a raczej słychać, że została przemyślana i dopasowana do tych wszystkich "ekscentrycznych" scen. W przedstawieniu bierze udział chór chłopięcy, który rapuje różne historie. Jest to jednak rap "kanapowy", nie ma nic wspólnego z prawdziwym ulicznym rapem. O czym są rapowane historie? Tu także ciężko się odnaleźć. Chór śpiewa po polsku, ale jakoś tak nie dociera do odbiorcy żadne przesłanie, żadna myśl, której mógłby się chwycić niczym rozbitek kawałka drewna na morzu. Nie sposób pojąć i nie sposób się delektować. Muzyka była nazbyt poszarpana, pocięta, żeby oddać się delektowaniu swych uszu pięknem dźwięków. Ja nie zdołałam.



Z tej całej opery największą przyjemność sprawiło mi czytanie o tym co zainspirowało twórców do stworzenia tego dzieła. Źródłem powstania tej współczesnej opery było wiele ważnych aktualnych spraw. Jak pisałam powyżej spraw takich jak choćby problem emigrantów, którzy próbują dostać się do "lepszego świata" na nielegalnych łodziach. Często nie są przyjmowani, stają przed dramatycznym wyborem deportacji, lub rzucaniu się do morza. Można posłuchać o tym wszystkim w audycji polskiego radia. Twórcy opowiadają co leżało u podstaw powstania tej opery. Mówią co ich zainspirowało:
http://www.polskieradio.pl/8/1594/Artykul/826058,Qudsja-Zaher-oddala-zycie-za-uchodzcow-Czeka-na-niebo
Po przesłuchaniu audycji - widać, że autorzy "Qudsja Zaher" chcieli powiedzieć, pokazać, coś ważnego. Po obejrzeniu spektaklu -widać, że zrobili to w sposób tak zawiły, że trudno wyłowić pierwotny zamysł. Szkoda, zwłaszcza że Teatr Wielki nie często wystawia opery współczesne.



*"Qudsja Zaher skacze do Bałtyku"
Jacek Hawryluk, Polskie Radio
Gazeta Wyborcza online/22.04
Link do źródła

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.03.2014 18:58

ufff, znaczy jest dla mnie jakaś nadzieja....:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie również ta opera nie przekonała, była nużąca, poprzez liczne powtórzenia. Poza tym to nie ten klimat. Sztuka ta bardziej sprawdziłaby się w innym teatrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.