Facebook Google+ Twitter

Quo vadis e-mowo?

Nie trzeba wypowiadać całych wyrazów, wystarczą pierwsze sylaby. Jaka oszczędność czasu! A nam się przecież ciągle śpieszy... Obyśmy w tym pośpiechu nie dorównali tylko jaskiniowcom. Wszak im wystarczały wykrzykniki: ach, och, hej, ha...

Dlaczego rośnie nam pokolenie obrazkowców

JaskiniowiecWłaściwie do jaskiniowców zbliżyliśmy się bardziej, niż nam się wydaje. Pierwotni ludzie rysowali na ścianach jaskiń najważniejsze wydarzenia ze swego życia. Dzisiejszy rozwój audiowizualizmu pomniejsza rolę języka mówionego i pisanego,  i tym sposobem… zbliża nas do naszych odległych przodków.

Powszechnie uważa się, że żyjemy coraz szybciej. Paradoksalnie, mimo osiągnięć techniki, choćby telefonii komórkowej i internetu, czasu mamy coraz mniej. A może tym stwierdzeniem chcemy odwrócić uwagę od faktu, że jesteśmy coraz bardziej wygodni i leniwi? Z braku czasu sadzamy dzieci przed ekranami telewizorów i komputerów, hodując w ten sposób pokolenie obrazkowców.

Przyzwyczajamy się do szybkiego i nieograniczonego dostępu do informacji. Z pomocą przychodzi nam poczta elektroniczna, telefony komórkowe i SMS-y. Do lamusa odchodzi już czytanie drukowanych książek, tak jak i odręczne pisanie listów.

Nie kończymy zdań, bo się śpieszymy, ale także dlatego, że rozmówcy na ogół są niecierpliwi i przerywają naszą wypowiedź, co nagminnie dzieje się podczas debat w telewizji i radiu. Nie kończymy też ani zdań, ani ich równoważników, nie tylko w mowie, ale także w piśmie. Na przykład w internecie, korzystając  z czatów, poczty elektronicznej, grup dyskusyjnych . Ba, my ich tutaj nawet nie zaczynamy, biorąc po uwagę zasadę, że na początku wypowiedzenia musi być wielka litera.

Dla kogo zasady ortograficzne?

Społeczność internetowa dba jedynie o to, aby się dogadać, zasady zostawiając innym. Komu? W języku czatów, SMS-ów dominuje kryterium ekonomiczności, wszystkie inne właściwie się nie liczą. Korzystający z internetowych komunikatorów wiedzą doskonale, że wiadomość nie zostanie wysłana, dopóki nie zostanie wpisana na klawiaturze. Dlatego  każdy rozmówca wykazuje tendencję do skracania czasu spędzonego na tworzeniu wiadomości, a to prowadzi do powstawania wiadomości krótszych, zwięźlejszych. Modyfikuje się więc słowa w celu ich skrócenia. Z tego samego powodu istnieje tendencja do zaniechania stosowania dużych liter (coraz częściej nawet w swoim nazwisku!) i nieużywania polskich. Liczy się tempo, gdyż w przeciwnym razie ktoś nas wyprzedzi lub komunikacja będzie zaburzona.

Ekonomiczny język internautów składa się zatem z różnych skrótów i emotikonów. W internecie jest ich bardzo wiele i cały czas powstają nowe.  Używa się ich, by zwiększyć komfort rozmowy, ale i tempo. 

Ludzie mają potrzebę zwięzłego wypowiadania się, dlatego formy krótsze wypierają dłuższe. Od dawna tak sobie ułatwiamy życie, tworząc różnego typu skrótowce. Jeden z nich polega na stosowaniu pierwszych grup głosek, najczęściej sylab, skracanych wyrazów. Mają one dość długą tradycję, powstawały już przed wiekami. Choć nie wszyscy sobie to dziś uświadamiamy, skrótowcami są także: waszmość (wasza miłość), waćpan (wasza miłość pan). Do tego typu zaliczyć możemy stosowane dziś przez młodzież: "nara" (na razie), czy "wporzo" (w porządku). W sieciowym slangu e-młodzież stosuje też takie skróty jak: cze!, 6!, które oznaczają po prostu: Cześć! A także: "cio", "dozo", "niom", "ahaś", "siemka", "spoko", "3maj się". Nieużywanie ich jest przejawem cywilizacyjnego zapóźnienia.

Gdzie są granice

Niektórzy uważają, że język internautów jest językiem środowiskowym, który istnieje wyłącznie w formie pisanej i nie widzą zagrożeń. Nauczyciele obserwują jednak inne zjawisko – młodzież posługuje się żargonem internetowym, swoistą e-mową, na co dzień, i to nie tylko w rozmowach, ale także w wypracowaniach. Jeszcze bardziej jednak razi stosowanie tegoż slangu przez dorosłych, którzy chcą uchodzić za "luzaków ", czy być… trendy?

  Ewolucji języka nie powstrzymamy. Język jest tworem żywym. Nowe wyrazy, skróty powstają i powstawać będą. Większość z nich przepadnie zapomniana. Natomiast niewielka część zapewne zostanie w naszym języku i za kilka lat będzie obowiązująca, tak było zawsze i tak będzie nadal. Może tylko niepokoić tempo tych zmian, bo technika sprawia, że nowe słowa, za sprawą komórek czy też internetu, szybko się rozpowszechniają. Ikoniczny język internetu staje się właściwie uniwersalnym międzynarodowym alfabetem i tym sposobem świat się kurczy. Trzeba pamiętać jednak, by, jak w wielu sprawach, zachować rozsądek i umiar.Warto też na koniec przypomnieć słowa  filozofa Ludwiga Wittgensteina: "Granice naszego języka są granicami naszego świata ".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Nie zgodzę się z negatywnym, bądź co bądź, nakreśleniem "obrazkowości". W koncu wzrok to nasz dominujący zmysł, a większość z nas ma pamięć fotograficzną. Opierając się na symbolach, działamy zgodnie z naturą. Oczywiście, nie ma to oznaczać powrotu do jaskiń :-) Po prostu nie poddawajmy się modzie, że tylko informacje pisane są wartościowe. Symbol jest w stanie nieść ze sobą ogromny zasób wiedzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Również dziękuję i pozdrawiam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuje bardzo za korektę moich tekstów...poza tym świetny artykuł...tak trzymaj Jolu, pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, dziękuję za ten tekst, podpisuję się pod nim :) Dziękuję też, BARDZO dziękuję, za korektę moich tekstów. Pozdrawiam - Ewa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, pozdrawiam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Tobą Jolu w 100%.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Święte słowa Jolu...święte słowa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.