Facebook Google+ Twitter

Quo vadis Legio?

Stadion Wojska Polskiego w Warszawie, pierwsza połowa. Lewą stroną przedziera się Cezary Kucharski mija dwóch obrońców angielskich dośrodkowuje wysoko na przedpole bramki wprost na głowę Jerzego Podbrożnego.

 / Fot. http://www.legia.com/www/index.phpStadion Wojska Polskiego w Warszawie, pierwsza połowa. Lewą stroną przedziera się Cezary Kucharski mija dwóch obrońców angielskich dośrodkowuje wysoko na przedpole bramki wprost na głowę Jerzego Podbrożnego. Wypełniony po brzegi warszawski stadion eksploduje. Faza grupowa Champions League, Legia - Blackburn 1:0. Takie gwiazdy jak Chris Sutton oraz Alan Shearer nie pomogły w pokonaniu Polaków. Efektowne zwycięstwo z mistrzem Anglii staje się faktem. Jest 18 października 1995 roku.

Jest 7 marca 2008. Legioniści w pośpiechu uciekają do szatni nie dziękując swoim kibicom za doping. Najstarsi i najwierniejsi kibice Legii przecierają oczy ze zdziwienia jakby nie wierząc iż to nie jest sen. Na stadionie Ludowym wiekopomny sukces odnosi drużyna gospodarzy. Ostatni zespół OE mający raptem 3 zwycięstwa i najgorszą obronę w lidze ogrywa klub z mistrzowskimi aspiracjami. Na domiar złego czynią to rezerwowi z Sosnowieckiego Zagłębia. Oto jak Warszawska Legia ze szczytów europejskich salonów piłkarskich spadła na samo dno.

Mało tego śmiem twierdzić, iż porażka w ostatnim meczu ligowym z outsiderem ligi to była już depresja. Brak pomysłu na grę, fatalna atmosfera zarówno w stosunkach prezes właściciel - kibice, jak i w zespole. Kapitan udzielający kontrowersyjnego wywiadu po słabym meczu z Polonią Bytom kilka godzin później dementuje swoje wypowiedź na oficjalnej stronie KP. Wszystko jest jednak na taśmie i ukazuje prawdziwe oblicze polityki klubu. Po drużynie która w połowie lat 90. uznawana była za czołówkę europejskiej piłki, pozostały już tylko wspomnienia. Jednak prezes ITI Mariusz Walter w buńczucznych wypowiedziach przejmując klub zapowiadał awans do Ligi Mistrzów w ciągu 3 lat. Legia miała zawojować piłkarską Europę, dziś dostaje cęgi niemal od wszystkich średniaków ligi polskiej. Niegdyś przyjazd na Łazienkowską wiązał się dla drużyn rywali ze stresem z jak dużym bagażem bramek wrócą do domu. Na przełomie XX i XXI wieku ze Stadionu Legii na tarczy wyjeżdżały: Goteborg, Rozenborg, Blackburn, Panathinaikos, Udinese, Utrecht, itp. Nie potrafiły zwyciężyć takie zespoły, jak Valencia, Vicenza, Spartak. Dziś na Łazienkowskiej zwyciężają Groclin albo Odra, a broniący się przed spadkiem ŁKS, jak równy z równym omal nie wywozi kompletu oczek.

W dzisiejszych czasach na naszym kontynencie, by być na wysokim poziomie rozwoju wszystko musi spełniać standardy unijne. Futbol w Warszawie zamiast przeć do przodu cofa się z każdym, sezonem a poziom piłkarski zespołu osiąga coraz to niższe stadium rozwoju. Kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? Po ostatnich wynikach gromy lecą zarówno na trenera Urbana, jak i na piłkarzy. Pytanie czy słusznie? Zarząd obrał politykę ,,scalania’’ zespołu wychodząc z założenia, że w szeregach Legii są same gwiazdy i nie potrzeba żadnych wzmocnień. Trener Urban niczym struś na pustyni chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie dzieje zamiast udać się do gabinetu Leszka Miklasa i uderzyć pięścią w stół. Prawda jest taka, iż sytuacja kadrowa drużyny jest katastrofalna. Legia mająca walczyć o mistrzostwo Polski oraz Ligę Mistrzów nie przeprowadziła w przerwie zimowej żadnego znaczącego transferu, takimi nie można nazwać sprowadzanie juniorów z zespołu młodej ekstraklasy.

Czy klub z 40-milionowym budżetem naprawdę nie stać na sprowadzenie kilku klasowych zawodników? Co stało się z pieniędzmi z rekordowego, jak na polskie realia, transferu Dawida Janczyka do CSKA? Czy jeden bramkostrzelny napastnik potrafi zapewnić drużynie zdobycie mistrzostwa Polski? Największy faworyt i - można już powiedzieć - mistrz w 2008 r. w okienku transferowym sprowadził dwóch reprezentantów kraju.

Za bierność na rynku transferowym można obarczyć zarząd, za kompletny brak formy - sztab szkoleniowy z Urbanem na czele. Ten sezon pokazuje, że jedzenie łyżką a nie chochlą okazało się błędem do tego stopnia, iż muszą martwić się o awans do europejskich pucharów. Sprowadzenie czwartoligowego ligowego obrońcy z Hiszpanii nie rokuje poprawy formy zespołu, a przecież przed Legią jeszcze mecze z czołówką ligi oraz - jakże ważny - dwumecz z Lechią w Pucharze Polski. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie można spodziewać się kolejnych blamaży, a wtedy zapewne ,,polecą głowy’’.

Jest już pewne, iż mistrzostwo Polski dla Legii w tym sezonie jest stracone. Pozostaje walka o puchary. Aby sezon nie zakończył się totalną klapą trener Urban powinien zespół scalić i odbudować mentalnie. Natomiast zarząd zmienić ogólną politykę prowadzenia klubu i sięgnąć głębiej do kieszeni po klasowego zawodnika na każdą pozycję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Byłbym zapomniał - ogromny plus. [+]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Legii nie darzę wielką sympatią, przede wszystkim mam w głowie zakorzenione przekonanie, że ten zespól gra nieprzyjemną dla oka piłkę, toporną, a do tego dochodzą dość specyficzni kibice, którzy w różnych momentach zachowują się jak bydło - żeby nie sięgać zbyt daleko pamięcią, wystarczy wspomnieć mecz kończący zeszły sezon, gdzie rywalem było Zagłębie. Kibicom Legii zabrakło klasy, a tej brakuje także w tym sezonie stołecznej drużynie. Ludzie odpowiedzialni za transfery powinni polecieć ze swoich "stołków", bo zapowiedzi o budowaniu zespołu na Ligę Mistrzów nie miały(i nie mają) nic wspólnego z prawdą. Janczyk, Grosicki, Roger - to ludzie, których stać byłoby na poprowadzenie Legii do sukcesów, bo umiejętności i talentu im nie brakuje. Dwóch reprezentantów Polski w Legii już nie ma, a latem z klubu odejdzie zapewne też Roger. Z łezką w oku można wspominać piękne mecze Legii w LM, ale tamten zespół to była klasa sama w sobie - Kowal, Podbrożny, Pisz, Staniek, Szczęsny i można by dalej wymieniać. Obecnie Legii brakuje porządnego "zarządcy" i piłkarzy z charyzmą, (L) to obecnie zlepek średnich ligowców i kilku obcokrajowców. Trener Urban popełnił błędy w przygotowaniu drużyny do rundy wiosennej, ale moim skromnym zdaniem, ten człowiek ma łeb na karku i jeśli dostanie odpowiedni "ludzki materiał", to stworzy bardzo fajny team, grający dobrą i przyjemną dla oka piłkę. A doświadczenia z Pampeluny będą nieocenione. Mam nadzieję, że prędzej czy później klub odzyska swoją świetność i nawiąże do sukcesów w połowie lat 90-tych, bo Warszawa zasługuje na to. A i nasza ligowa piłka zyskałaby na wartości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wielkim bólem obserwuję to, co się dzieje w Legiii. Tydzień temu ogłądałem warszawiaków na żywo. Po prostu tragedia, wielu z tych zawodników nie powinna grąc nawet w rezerwach tego klubu ( Giza, Wawrzyniak, Szala) Widać zdecydowanego braku konsekwencji w budowaniu silnej drużyny i naprawdę chyba nikt nie wie kiedy pojawią się jakieś ciekawe transfery, znaczące chociaż na polskim rynku.
Z żelazną konsekwencją prowadzona jest także wojna z kibicami. Nie wiem kiedy działacze zrozumieją, że NIE MA LEGII BEZ ŻYLETY ! Pozostaje mieć tylko nadzieję, że to ostatni taki sezon gdzie Legioniści już na początku rundy wiosennej pożegnali sie z mistrzostwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.