Facebook Google+ Twitter

Rachunek sumienia

To już ostatni moment, by dokonać lustracji własnej osoby i swoich uczynków.

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Biblia_Gda%C5%84ska.jpg&filetimestamp=20090105104103 / Fot. WikipediaMy, katolicy stajemy przed ważnym zadaniem wielkanocnym. Rachunek sumienia i sakrament pokuty jest istotnym elementem Wielkiego Tygodnia. I tu zaczyna się problem. Życie pokazuje, że odbiór 10 przykazań i nauk płynących z Biblii nie jest tak jednoznaczny jak by się mogło wydawać. Naród deklarujący się jako katolicki, w codziennym życiu często kieruje się zupełnie innymi regułami. Niestety, sporo jest w nim fałszu i obłudy.

Wiadomo, że próby dyskusji na tematy religijne i kościelne spotykają się gwałtownymi reakcjami. Dlatego nie chcę wywoływać burzy mózgów w kwestii dogmatów. To wielki temat i zadanie dla dużo tęższych głów niż moja. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na narodowe podejście do definiowania i rozpoznawania grzechów, grzeszków i wszelkich uczynków nagannych.

Nowe interpretacje grzechów


W tej mierze panuje coraz większa dowolność i swoboda. Miary i skale zaczynają żyć własnym subiektywnym życiem. Niby wciąż pamiętamy o dziesięciu przykazaniach i Biblii, ale pojawia się wiele „ale”, które mają za zadanie usprawiedliwiać nasze codzienne postępowanie. W efekcie, zaraz po wyjściu z kościoła, często zapominamy o wielu ograniczeniach.

Dajemy łapówki i je przyjmujemy („bo wszyscy tak robią”). Traktujemy schorowanych i niedołężnych rodziców jak kukułcze jajo, podrzucając ich do różnych zakładów opieki i domów spokojnej starości („bo tak teraz się robi, a my przecież mamy swoje życie”) lub, w najgorszym wypadku, skazując na wegetację w wiejskim chlewiku. Bijemy dzieci („bo porządek musi być”), maltretujemy zwierzęta („chłop żywemu nie przepuści”) i jeździmy samochodami po pijanemu („tylko trochę wypiłem, a jak miałem wrócić, przecież nic się nie stało”).

Oszukujemy swoich pracowników, płacąc im „pod stołem” oraz państwo, przekazując mniejsze podatki do budżetu („ja działam uczciwie i nie dam się skubać fiskusowi”), zanieczyszczamy środowisko, wywożąc śmieci do lasu lub podrzucając do obcego śmietnika i użytkując nieszczelne szambo („nic się nie stanie, ja tylko tak trochę, a ceny wywozu takie wysokie”). Nie wykonujemy rzetelnie swojej pracy, narażając innych na skutki („za mało mi płacą by się wysilać"), cieszymy się, gdy sąsiadowi ktoś ukradnie nowe ładne auto („a skąd on miał na to kasę”) i rozbijamy małżeństwa („bo się zakochałam/em na nowo”).

Smutna konkluzja


Inne, bardziej lub mniej drastyczne, przykłady można mnożyć w nieskończoność, ale wniosek jest jeden: „Coś tu nie gra z tą naszą wiarą”. Gdyby deklarowane 80 proc. katolików faktycznie żyło według przykazań, to w naszym kraju byłoby dużo, dużo lepiej. Samo chodzenie do kościoła nie załatwia sprawy.

Warto więc w tych dniach pochylić głowy i poważnie zastanowić się nad tym, kim naprawdę jesteśmy i skupić się na sobie (zostawiając analizę grzechów sąsiadów - im samym).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.04.2009 21:39

Pomiędzy deklarowanymi 80% katolików a 13-25% żyjącym bądź przynajmniej starającymi się żyć według 10 przykazań jest właśnie ta niewielka różnica :)

Ja sam ustaliłem sobie swój zbiór zasad według których żyję i choć zdarzają mi się odstępstwa to generalnie udaje mi się przyjętych postanowień nie łamać. Oczywiście że nie jestem ideałem, bo takich nie było, nie ma i nie będzie, ale nikogo nie udaję bo nie muszę :) mimo że krzywo na mnie patrzą jak mówię że jestem niewierzący :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wazne przestrzeganie - najwazniejsza jest celebra; wszystko na pokaz, wszystko na sprzedaż.
Drobne grzeszki ksiadz odpuści, a wielkimi i tak zajmuje się wymiar sprawiedliwości świeckiej. Bo nawet wyznane na spowiedzi, pozostają tajemnicą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja, ważne żeby to przeżyć, a po świętach trzeba sprawdzić listę obecności na tym świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

istotnie , z tą moralnościa, to tak trochę na bakier jest. Bo niby, nie zabija , nie kradnie, hmmm..... ale.... tak, ktoś mi ostatnnio podpowiedział, że jak teściowa zgubi 5z ł, to mała rzecz, a jak cieszy.
ktoś inny , że nie ma czasu pomóc pewnej starszej osobie, itd. itd.

warto, warto, aby każdy z nas te nadchodzące dni głęboko przeżył, a nie tylko obżerał sie mazurkami, makowcami, szynką z chrzanem i pasztetem z zająca!! oraz czekoladopwym jajkiem.

Wesłoego Alleluja!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.