Uwaga! Po raz pierwszy w historii będę bronił urzędnika. Do tego urzędnika z PiS. Do tego urzędnika oskarżonego niemal o defraudację. Chore? Oceńcie sami...
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.74)
Wiek: 41 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
O mnie: Coraz bardziej zirytowany rzeczywistością...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Artur Kiełbasiński 24.12.2007 10:47
Arnione
nie oceniam świata wg siebie:) Ale ja wolę ostrzeżenie, że była taka rozmowa niż rachunek za 80 tys. zł:) Poza tym w internecie jest zachowana pewna anonimowość usługi - tzn. liczy się transfer + ew. czas. I powinni ostrzegać. MOIM zdaniem.
najlepszego:)
Autor usunął profil 21.12.2007 10:00
do Archie :)
Problem w tym, że kiedy operator próbuje wykonać jakieś działania w celu uświadomienia klientowi jakie koszta generuje swoim ruchem telefonicznym naraża się na nieprzyjemności/sprawy w sądzie. Swego czasu tp wprowadziła do standardu obsługi klienta akcję monitorowania rachunków klientów. W praktyce wygląda to tak. Pani Basia płaci co miesiąc rachunek za 30 minut rozmów miejscowych i nagle pojawia się w jej billingu droga, długa międzynarodowa rozmowa. Pracownik infolinii dostaje odpowiedni komunikat i dzwoni do Pani Basi z informacją i pytaniem, że nastąpił taki incydent i czy jest tego świadoma (czy to przypadkiem nie dziecko wydzwania itp). Nawet nie wiesz jak często ludzie są oburzeni inwigilacją ich ruchu telefonicznego. Kończy się to czasem pisemnym zażaleniem a bywa, że i pismem do UOKiK.
Ja po takim telefonie pomyślałbym sobie, że jednak jako klient się liczę dla operatora i fajnie, że ktoś dba żebym przypadkiem nie wydzwonił za dużo. To, że taka akcja telefoniczna chroni klienta jest dla mnie oczywiste. Ale to nie znaczy, że dla wszystkich. Nie można oceniać świata według siebie... :)
pozdrawiam :)
Artur Kiełbasiński 19.12.2007 08:58
do Bonara i Arnione:)
szanowni! co do idei i zasady nawet bym się z wami zgodził. ale... ale lata pracy dziennikarza ekonomicznego dały mi setki przykładów, gdy teoretycznie ktoś ma wiedzę o kosztach, a na koniec jest i tak zdziwiony. Za dużo jest takich sytuacji, aby uznać to za przypadek. Deweloperzy i ich "końcowe rozliczenia", serwisy samochodowe, telekomy. szacunek za Wasze poglądy, ale czy naprawdę wierzycie, że w Polsce konsument ma pełnie wiedzy? A co do kota w mikrofali. Dla mnie sprawa oczywista, dla Ciebie też. Ale to nie znaczy, że dla wszystkich. Nie można oceniać świata wg siebie... Pozdrawiam wszystkich.
Autor usunął profil 18.12.2007 12:07
Zastanawia mnie czy temu urzędnikowi aby na pewno potrzebny jest służbowy laptop skoro bez problemu użyczył go swojemu synowi. Na służbowym komputerze prawdopodobnie zapisane były służbowe informacje, które niekoniecznie powinny być dostępne dla osób trzecich. Jeśli ich nie było to znaczy, że urzędnik nie wykorzystywał laptopa do pracy a co za tym idzie nie powinien go w ogóle otrzymać.
Co do samego rachunku Bonar ma 100% racji. Jeśli ktoś korzysta z jakiejś usługi to powinien przynajmniej się orientować jakie to ciągnie za sobą koszty. Telekom nie interesuje się w jakim celu ktoś korzysta z jego usług. Jego zadaniem jest dostarczenie usługi i zapewnienie jej poprawnego działania a nie pilnowanie kto i jak z niej korzysta.
Co do komunikatu o przekroczeniu jakiejś sumy rachunku to o ile mi wiadomo istnieje taka usługa. Może nie dokładnie taka ale można ograniczyć maksymalną wysokość rachunku (bardzo często wykorzystywana usługa w telefonach służbowych).
Autor usunął profil 17.12.2007 14:08
Poruszono bardzo ważny problem mataczenia telekomów , ale chyba na zupełnie niewłasciwym przykładzie . Umowe podpisywal pracodawca urzędnika dlatego na nim ciazy obowiazek pouczenia uzytkowników o taryfie. Ciekawi mnie co trzeba zrobić z laptopem, aby wyszedł taki rachunek. PS Użyczenie laptopa synowi świadczy o wyjątkowej prywacie.
Alicja Wanda Rzykowska 17.12.2007 13:47
Jezeli autor, obronca urzednikow uzna,ze urzednik panstwowy byl niepelnosprawny umyslowo. to moge sie zgodzic z teza zawarta w artykule.
Tylko co ten czlowiek robil na takim stanowisku?
Marek Bonarski 17.12.2007 12:45
Fakt że ktoś nie znał ceny usługi z której korzysta świadczy o jego lekkomyślności. Ot, lapotop służbowy, tatuś jest VIPem więc czym się tu przejmować, hulaj dusza piekła nie ma...
Nie możemy obarczać operatora winą za to że ktoś wyjeżdżając na wakacje nie myśli o kosztach. Nie bądźmy amerykanami którym trzeba przypominać że kota nie suszy się w mikrofali. Odrobina zdrowego rozsądku by wystarczyła żeby do całej sytuacji nie doszło. Nie bronię operatorów którzy gotowi są ściągnąć żywcem skórę z klienta, bronię zdrowego rozsądku którego używanie, szczególnie w sferach zbliżonych do rządowych (sejmowych i ogólnie władzy) wyraźnie zanika...