Pozycja materiału w rankingach:
Miała być wielka manifestacja „w obronie życia”, która niechętnych zmianom w konstytucji i wahających się powinna przekonać do projektu LPR. Mimo wielodniowych wezwań przyszło tylko kilka tysięcy osób. To nic, w porównaniu do wielkich marszy lat 90. w obronie życia poczętego, gdy do Sejmu przywożono worki listów.
Skromna mobilizacja zwolenników Radia Maryja zaskoczyła wszystkich – przeciwników Radia tak samo jak organizatorów manifestacji, a po części chyba także służby porządkowe. Ale toruńska rozgłośnia już od dawna nie jest tym, za co ją mają dziennikarze Gazety Wyborczej z jednej i posłowie LPR i PiS z drugiej strony. Można nawet domniemywać, że wiedzą oni, że tygrys z Torunia się starzeje i że wypadają mu zęby – ale nie do końca jest w ich interesie, aby ta wiadomość dostała się do szerokiej publiczności. Zobacz także:
Artykuły
(42)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.49)
Wiek: 3 | Miejscowość: Wroclaw | Kraj: Polska
O mnie: Niemiecki politolog i historyk, dawny korespondent mediów niemieckich, austriackich i szwajcarskich w Warszawie, Wilnie, Mińsku, Kijowie i w Brukseli. Obecnie jest profesorem politologii na Uniwersytecie Wrocławskim i na Szkole Wyższej Psychologii... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Aleksandra Solarewicz 01.04.2007 09:50
RM tworzy lekko sekciarskie towarzystwo i tyle. Ale zębów nie traci, o nie:)
Oliwia Piotrowska 31.03.2007 11:07
o cholera ale niechcący plamę dałam :D
Michał Tyrpa 31.03.2007 09:54
Kilka uwag.
1. Co do formy:
A) Niejednokrotnie dawałem wyraz swojemu podziwowi dla sprawności Klausa w operowaniu polszczyzną (przecież to dla niego język obcy!). Nie zmienia to faktu, że - czego nie zauważył nikt z przedmówców - szeregi się zwiera, nie zaś zawiera. Ot, drobiazg.
B) Językowa norma wykształca się przez usus. Dotyczy to przede wszystkim, choć nie tylko, zapożyczeń. Inwazja anglicyzmów do rozmaitych języków może się spotykać z różnymi reakcjami. Na przykład Finowie i Francuzi mają własne słowa na określenie tego, co my nazywamy komputerem. Być może zatem istnieje coś takiego, jak swego rodzaju "zbiorowy zmysł równowagi". Coś, co sprawia, że jedne słowa wchodzą na trwałe do słowników (mam na myśli kanon poprawnej polszczyzny), a inne nie. Coś, co pozwala bez trudno definiowalnego poczucia niesmaku posługiwać się słowem "komputer", a zarazem powstrzymywać się od używania równie powszechnego słowa "zajebiście".
C) Beata ma rację. I kropka.
2. Co do meritum.
D) Uwagi Klausa na temat Radia Maryja etc. nie grzeszą może nadmierną odkrywczością, ale - skoro wywołują tak ciekawą dyskusję - zasługują na uwagę.
E) W potoku gazetowej paplaniny warto, w moim przekonaniu, wsłuchiwać się w głosy ludzi, którzy jedną nogą stoją w Niemczech, a drugą w Polsce. Także w głosy specjalistów w swojej dziedzinie, którzy do tego mają szersze horyzonty oraz dobrą pamięć. W głosy takie, jak powyższy komentarz Mirosława Kraszewskiego.
3. Zupełnie nie a propos.
Nie chciałbym zanudzać, ale zarówno Klausa, jak i wszystkich zainteresowanych stosunkami polsko-niemieckimi oraz tzw. "polityką pamięci" serdecznie zapraszam do dyskusji, którą sprowokowała moja propozycja pod adresem tzw. "wypędzonych". Można ją znaleźć tu: http://mementomori.salon24.pl/9935,index.html
Pozdrawiam.
Miroslaw Kraszewski 31.03.2007 03:03
Szanowny Panie Bachmann,
po przeczytaniu Panskiego artykulu na temat Radia Maryja i marszu przeciw aborcji i zwiazanej z tym dyskusji chcialbym pogratulowac Panu odwagi przy odswiezajacym kierunku fachowego podjecia sie tego tematu i jednoczesnie chcialbym poprosic o uwzglednienie mojej opinii na ten temat.
Jako polski i niemiecki lekarz wiem najlepiej, ze z miesiaca na miesiac zmieniaja sie wskazania i przeciwwskazania do zabiegow lekarskich.Nie nadazaja za tym organizacje lekarskie, komisje etyki jak rowniez duze organizacje miedzynarodowe a szczegolnie dziennikarze. Najlepszym przykladem tego zjawiska jest ten wlasnie artykul.
Aborcja przed 20 laty i dzisiaj nie jest tym samym, podobnie jak antykoncepcja. Prawo nie nadaza za rzeczywistym rozwojem medycyny i jest przestarzale i tutaj niestety Radio Maryja jest nowatorskie w ksztaltowaniu przestarzalego prawa i przestarzalych pogladow.
Dlatego dyskusje o koniecznosci dostosowania sie Polski do standardów miedzynarodowych sprzed 20 lat i to tych absolutnie nie odpowiadajacych obecnemu stanu wiedzy i rozwoju , swiadczy o ignorancji rzeczywistosci.
Byc moze polska delegacja do ONZ powinna wystapic w sprawie zakazow aborcji w celu ochrony zycia dziecka bo przeciez to z polskiej inicjatywy i na wniosek polskiej delegacji do ONZ powstala Konwencja Praw Dziecka.
Mozemy byc z tego dumni.
Byc moze standardy prawne miedzynarodowych organizacji w sprawie dopuszczalnosci aborcji moglyby byc sensowne w Niemczech, ale nie odnosi to sie chyba do Polski. To , ze ratyfikacja Konwencji Praw Dziecka byla od wielu lat do dzisiaj blokowana przez rzad niemiecki nie jest przypadkiem , tylko wyrazem stosunku Niemcow do dzieci i Niemcy sie tym szczycili dziesiatki lat.
Andrzej Rostocki 31.03.2007 00:56
Droga Oliwio, w "Polityce" pracuje Janina Paradowska, a nie Paradecka. A co do dyskusji, Adorno i jego zespół używali pojęcia "osobowość autorytarna" i przypisywali ludziom o takich cechach skłonność, między innymi, do uległości wobec autorytetu i władzy. W Polsce klasyczne badania dotyczące osobowości autorytarnej prowadzili: socjolog Jadwiga Koralewicz ( w latach 70. i 80. ) i psycholog społeczny Krzysztof Korzeniowski - w latach 90. Nie potrzeba kruszyć kopii w zbędnych polemikach, kiedy w nauce można znaleźć precyzyjne definicje.
Oliwia Piotrowska 30.03.2007 19:14
Jakiś czas temu Paradecka w Polityce przytaczała wyniki badań elektoratów poszczególnych partii. Wynikało z nich dokładnie to, o czym pisze w tekście Klaus. Jeśli komuś bardzo zależy, mogę sprobować szukać w swoich archiwach.
Autor usunął profil 30.03.2007 18:26
Przymiotnik "autorytarny" ma takie znaczenie jak przytoczyłem wyżej. Termin "człowiek autorytarny" jest dosłownym tłumaczeniem, a być może - mówiąc precyzyjniej - anglicyzmem. Nie potępiam tego tłumaczenia i nie podważam, po prostu wyrażam pewne wątpliwości. Ja już widziałem w życiu wiele nieudolnych, słabych tłumaczeń z angielszczyzny, np. te nieszczęsne "kompleksy witamin" lub "nowe linie kosmetyków", które nieustannie powtarzają się w reklamach. Z poprawną polszczyzną niewiele ma to wspólnego, choć nie jest zbrodnią. Jeżeli można powiedzieć "zestaw" zamiast "kompleks", to chyba warto? Można się tłumaczyć "naukowym językiem", ale nauka do poprawności językowej (językoznawstwo to też nauka) nie stoi w opozycji. Ja rozumiem, że to jest termin naukowy, ale modyfikuje nieco znaczenie przymiotnika "autorytarny", a więc skłonny do podporządkowywania się autorytetom, a to inne znaczenie niż pierwotnie w j. polskim (Słownik Kopalińskiego: "autorytarny - władczy, nadużywający władzy; absolutystyczny, autorytatywny, pewny siebie, zarozumiały" ). Co do tego wyrażam swoją wątpliwość. Nie twierdzę, że to złe tłumaczenie, ale może warto by poszukać lepszego lub choćby innego odpowiednika?
PS: jeśli chodzi o oportunistów, to prawda, Beata ma absolutną rację, bo zgodziła się z tym co napisałem, a przytoczyłem definicję słownikową.:-)
Grzegorz Korzeniowski 30.03.2007 17:41
@Beata_B:
Klaus ma rację. Wystarczy zajrzeć do Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowość_autorytarna
http:// l.wikipedia.org/wiki/Autorytaryzm_(psychologia)
Klaus Bachmann 30.03.2007 17:16
Beata ma rację - terminologia naukowa często idzie pod prąd języka potocznego, w dodatku wiele teorii (w socjologii, politologii, psychologii) które powstały kiedy Polska była jeszcze komunistyczna, nie doczekało się adaptacji w Polsce, stąd trudności z tłumaczeniem. Może lepiej by było napisać "człowiek przywiązaniu do patriarchalnych stosunków społecznych i rodzinnych" (tylko to się potem trudno czyta, takie długie zwroty) albo "zwolennik patriarchatu".
Co do autorytarnych osobowości - ten sam problem. Polskie tłumaczenie tego wprowadziłem sam, pisząc dwa lata temu książkę o rozliczeniach z przeszłością w Niemczech, nie znalazłem nikogo, który w Polsce zajmował się teorią autorytarnej osobowości, więc nie miałem do czego się odwołać. Pojęcie nie jest wewnętrznie sprzeczne, zgodnie z tą teorią takie osobowości są autorytarne wobec innych (rozkazują im, nie pozwalają na kwestionowanie własnych decyzji etc), ale jednocześnie też bezkrytycznie odnoszą się do swoich przełożonych, do autorytetu państwa, urzędników, księży etc.
Co do oportunistów, znów Beata ma rację, to nie ludzie stawiający opór, wręcz przeciwnie, to tacy, co korzystają z okazji (oportunite) obracają się jak wiatr wieje, albo, jak kto chce (każdą cechę charakteru można opisać pozytywnie i negatywnie), po prostu "pragmatycy".
Autor usunął profil 30.03.2007 17:00
Bo to chyba ciekawszy temat od tego radia.:-)
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)