Facebook Google+ Twitter

Radiohead dla Ziemi w Poznaniu

"Chciałbym być kimś wyjątkowym" - tak Thom Yorke zakończył wczorajszy koncert. Na żywo zobaczyli go ludzie ze wszystkich stron świata. Takie koncerty nie zdarzają się często.

 / Fot. Adrianna PiecykMuzyka. Łączy pokolenia. Łagodzi obyczaje. Wiele takich wzruszających frazesów wokół muzyki utarło się przez stulecia. Przyglądając się publiczności gromadzącej się wczorajszego popołudnia na poznańskiej Cytadeli, trudno było odmówić im wszystkim racji. Młodzież, trochę starsza młodzież, sympatyczni starsi państwo, rodzice z małymi dziećmi. Podobnież przedstawiciele rozmaitych, nierzadko skrajnych subkultur stanęli zgodnie, ramię w ramię w sektorach, oczekując wyjścia gwiazdy wieczoru. Wszyscy słuchają Radiohead.

Bezchmurne niebo, ciepły wieczór - Matka Ziemia pozwala czcić się w Poznaniu. Wszak to koncert „dla Ziemi”. Tysiące ludzi zadeptuje wielki trawnik pokonując kolejne etapy drogi pod scenę. Długie schody, u stóp obelisku skręcamy w lewo. Jeśli nie mamy biletu, możemy kupić - w kasach bądź u panów czekających z kartonikami „sprzedam bilet”. Takie komunikaty często w ostatnich dniach pojawiały się w internecie, czy w radio. Mamy bilet? Chwalimy się nim ochronie strzegącej pierwszego wejścia. Krótki spacer wśród drzew, kolejne bramki. Dotarliśmy do trzeciego sektora. Idziemy dalej. Mijamy, za okazaniem wejściówki, kolejny rząd bramek. Po drodze do pierwszego, najbardziej pożądanego sektora słychać komentarze rozradowanych widzów: „Jak dla VIP-ów.” Trudno się nie zgodzić, mimo iż najdroższe bilety na ten koncert miały taką cenę, jak najtańsze na występ Madonny…

Udało się. Stoimy pod sceną. Ludzi z poszczególnych sektorów łatwo rozróżnić. Ci, z pierwszego sektora dostali pomarańczową opaskę na ręce, z drugiego - zieloną, zaś ci z trzeciego nie dostali nic. Ochrona niestety nie dopilnowała, żeby każdy dostał opaskę właściwej sobie części placu. Dochodziło nawet do sytuacji, w których ci, którzy przyszli na teren koncertu już w trakcie grania suportu nie mieli oderwanego żadnego z dwóch kuponów kontrolnych biletu.

Szczęśliwie to uchybienie nie zaszkodziło zbytnio wydarzeniu jako takiemu. Ludzie gromadzili się sukcesywnie. Próbując ustawić się w pierwszym sektorze, największym problemem okazało się unikanie dywanu ułożonego na trawie z ciał ludzi, którzy koczowali pod sceną zapewne już od kilku godzin. Nagłe poruszenie spowodowało, iż niemal wszyscy stali, więc łatwiej było nikogo nie podeptać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.