Facebook Google+ Twitter

Radiowa Szara Strefa

Wcześniej nawet nie przypuszczałem, że będę mógł porozmawiać z ludźmi, których muzykę uwielbiam. Teraz wchodzę za kulisy i mogę obserwować, jak muzycy przygotowują się do koncertu i jakie towarzyszą im nastroje po zejściu ze sceny.

Za kilka sekund dwudziesta pierwsza. Łukasz bierze duży łyk kawy. Po czym wciska jeden z klawiszy na konsoli. - Witam w Szarej Strefie - tak od kilku miesięcy w każdy poniedziałek Łukasz Majcher rozpoczyna swoją audycję w Radiu Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Po zapowiedzi słuchacze słyszą muzykę, która została starannie dobrana na dzisiejszy wieczór. - Puszczam różne kawałki, żeby zadowolić wymagające gusta słuchaczy. Jak na radio internetowe mamy ich całkiem sporo.

Jak wygląda dzień radiowca?
- W prawdzie można mnie usłyszeć tylko raz w tygodniu, ale przygotowania do audycji trwają niekiedy kilka dni. Jest to bardzo przyjemny wysiłek, bo ta praca daje mi sporo satysfakcji. Kiedyś o wiele rzadziej bywałem na koncertach, teraz z racji bycia radiowcem, coraz częściej mam okazję uczestniczyć w interesujących wydarzeniach. Po koncercie przeprowadzam wywiad z zespołem. Wcześniej nawet nie przypuszczałem, że będę mógł porozmawiać z ludźmi, których muzykę uwielbiam. Teraz wchodzę za kulisy i mogę obserwować, jak muzycy przygotowują się do koncertu i jakie towarzyszą im nastroje po zejściu ze sceny.

Łukasz dopracował się już pewnej renomy, pokazuje mi zaproszenia, które otrzymał od organizatorów koncertów. Śmieje się, kiedy zauważa, że to, co robi budzi mój podziw.
- Czasami trzeba wykonać kilkanaście telefonów, zanim uda sie zdobyć wejściówkę. Nie wszyscy chcą ze mną rozmawiać, dla niektórych rozgłośnia studencka, to zbyt mała ranga. Na szczęście przyjemnych momentów jest o wiele więcej.

Przyszedł mail. Napisała koleżanka Łukasza, która radzi, żeby mówiąc uśmiechał się do mikrofonu, bo jego głos wydaje sie być smutny.
- Jesteśmy młodymi ludźmi, którzy mają wiele zapału. Często jest go o wiele więcej niż umiejętności. Ale to bardzo dobrze. Pracując, szybko opanuje się wszystkie niezbędne umiejętności, a zapału nie można się nauczyć. To właśnie pasja sprawia, że nawet największe wyzwania przynoszą masę przyjemności.

Jakie były początki twojej pracy w radiu?
- Pierwszemu wejściu na antenę towarzyszył duży stres. Zdenerwowanie sprawiało, że nie wiedziałem, co powiedzieć. Na szczęście prędko nabrałem pewności siebie i teraz już swobodnie wypowiadam się przed mikrofonem. Jeszcze wiele brakuje mi do zostania profesjonalistą, ale każde kolejne przedsięwzięcie sprawia, że staję się lepszy w tym, co robię.

Dla radiowca bardzo ważne jest głos, dykcja, bogate słownictwo - jak nad tym pracujesz?
- Najważniejsze jest, żeby mówić wyraźnie i trochę wolniej niż, na co dzień. Mi może się wydawać, że wszystko jest w porządku, ale każdy mikrofon zmienia trochę barwę głosu, a słuchacze mogą nie zrozumieć zbyt szybko wypowiadanych słów. Przed każdą audycją staram się bardzo dużo mówić. Wszystko po to, żeby rozluźnić mięśnie twarzy i wejść w tryb swobodnego mówienia.

Jakieś wpadki?
- To było podczas jednej z moich pierwszych audycji. W którymś momencie się przejęzyczyłem. Chciałem przeprosić słuchaczy i powiedzieć, że to się już nigdy nie powtórzy. Niestety, zamiast powiedzieć: nie powtórzy, powiedziałem: nie poprawi.

Wiążesz swoją przyszłość z radiem?
- Bardzo chciałbym, żeby tak właśnie było. Świat radiowców jest bardzo hermetyczny i brak w nim rotacji dziennikarzy. Rzadko się zdarza, żeby prezenter zmieniał barwy stacji. Trudno jest się przebić, ale wiem, że praktyki i wiedza zdobyte w tej rozgłośni będą olbrzymim atutem dla przyszłego pracodawcy.

Jakieś rady dla początkujących radiowców?
- Sam dopiero zdobywam szlify dziennikarskie. Nie jestem autorytetem. Ale najłatwiej mają te osoby, które pracują z pasją.

Kończy się ostatnia piosenka, którą Łukasz przygotował na dzisiaj. Czas się pożegnać ze słuchaczami. Zbiera notatki ze stołu. W trakcie audycji, do dziennikarza napisał wokalista jednego z początkujących zespołów, prosząc o pomoc w promocji.
- Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mają przysłać próbki swojej muzyki, później się pewnie zobaczymy. Chętnie im pomogę, w końcu Szara Strefa to miejsce promocji dla nowych i nieprzeciętnych artystów - komentuje.
Zza pulpitu zabiera swój kubek. Opowiadając, o czym będzie kolejna audycja widać, że w tym, co robi, znajduje wielką pasję.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.