Facebook Google+ Twitter

Radni: "Nie" dla inicjatyw mieszkańców Jaworzna

Czy mieszkańcy miasta powinni mieć prawo inicjatywy uchwałodawczej? W Jaworznie wszystko wskazywało na to, że obywatele takie prawo otrzymają i będą mogli przedstawiać swoje pomysły w formie uchwał. W ostatniej chwili koalicja JMM-PiS zmieniła zdanie i pomysł przepadł.

 / Fot. Marek IwaniszynWniosek o wprowadzenie zapisu, który daje grupie 100 mieszkańców miasta prawo inicjatywy uchwałodawczej wnieśli przedstawiciele Stowarzyszenia do Walki o Przestrzeganie Prawa.

Rada Miejska w lutym, gdy otrzymała ten wniosek powołała pięcioosobową Komisję Statutową, która postanowiła zmienić liczbę mieszkańców do 150. Zmiany zaopiniowała pozytywnie i pomysł wrzucono do uchwały zmieniającej Statut Miasta. Wydawało się, że wszystko gra. Do dnia posiedzenia Rady...

Temat wywołał niespodziewaną burzę, bo na początku debaty okazało się, że tuż przed posiedzeniem Rady zebrała się Komisja Statutowa, która cofnęła swoje poparcie dla pomysłu i siłami koalicji Jaworzno Moje Miasto i Prawo i Sprawiedliwość postanowiła wnioskować o skreślenie tego zapisu z uchwały.

Co się stało?

Padły pytania opozycji, dlaczego tak nagle komisja cofnęła swoje poparcie i chce wykreślenia wniosku. - Czemu te nagłe zmiany? Przecież ten projekt był już od lutego w urzędzie! - grzmiał Wacław Chudzikiewicz, z Wspólnie dla Jaworzna. Wtórował mu kolega Marian Tarabuła: - Co takiego się stało, że nagle w ostatniej chwili mamy te zmiany? - pytał. Wątpliwości miał również Janusz Ciołczyk, niezrzeszony rady z Ciężkowic: - Nie powinno być zmian w ostatniej chwili, tego samego dnia. Dlaczego tak jest?
Na te pytania odpowiedzi jednak nie było.

Jedynym przedstawicielem z rządzącej koalicji, który wyrażał wątpliwości, co do sposobu procedowania był Krzysztof Dzierwa, który mówił: - Z czego wynika ta liczba 150 głosów? Czy to dobra liczba? Bez ekspertyz trudno to rozstrzygnąć. Jestem przeciwny tak szybkiemu regulowaniu tej kwestii.

- Nikt z nas nie ma monopolu na najlepsze rozwiązania dla gminy - mówił Paweł Kaczmarczyk, z opozycyjnego lewicowego Wspólnie dla Jaworzna. I dodawał: - Daleki jestem od mówienia o zabijaniu demokracji. Ale gdzie uzasadnienie tego wniosku? Pojawił się pomysł, inicjatywa społeczna, aby jaworznianie mogli brać aktywny udział w życiu miasta. Dajmy im tą możliwość!
I zaproponował, by jeśli są wątpliwości to np. zwiększyć liczbę wymaganych podpisów.

Wywołani do tablicy członkowie Komisji Statutowej odpowiadali na temat uzasadnienia wniosku. - Będziemy zobowiązani do rozpatrywania każdego projektu - mówił Stefan Szymański, z JMM - Większość uchwał jest związana z finansami. Nie wszyscy mieszkańcy muszą się orientować w niuansach prawnych - dodawał.Wacław Chudzikiewicz: - Próba skreślenia tego zapisu jest bardzo złym sygnałem dla mieszkańców miasta. / Fot. Marek Iwaniszyn

Grzmiał również W. Chudzikiewicz. - Próba skreślenia tego zapisu jest bardzo złym sygnałem dla mieszkańców miasta. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pomysły mieszkańców przechodził przez wszystkie wydziały Urzędu Miejskiego, zanim trafią na obrady rady - zauważał opozycyjny radny.

Swoje argumenty mieli również rządzący. Wśród nich padał również i ten, że mamy demokrację pośrednią, a mieszkańcy mogą wnosić swoje pomysł poprzez radnych, których potrzeba trzech, by projekt mógł być rozpatrywany. - Nie wyobrażam sobie aby któryś z nas gdy przyjdą do nas mieszkańcy z dobrym projektem, nie był zainteresowany jego wniesieniem pod obrady - dodawał Szymański.

W podobnym tonie wypowiadał się prezydent miasta Paweł Silbert, który mówił: - Nic nie stoi na przeszkodzie, aby każdy mieszkaniec, pojedynczy, nie jakaś grupa, przyszedł do radnego bądź prezydenta i przedstawił swój wniosek. "Chyba na kolanach" - krzyczał z tylnych ław sali przedstawiciel Stowarzyszenia, które wniosło projekt. Radni opozycji wnioskowali nawet, by oddać głos wnioskodawcą, jednak ci w dyskusji nie mogli wziąć udziału.

Wykreślenia zapisów bronił prezydent. - Czy dotychczasowe regulacje są złe, nielegalne, niedemokratyczne? Moim zdaniem nie. Nie znam takich inicjatyw mieszkańców, które nie zostałyby rozpatrzone. I druga sprawa - jaki jest cel tych zmian? Skąd mamy wiedzieć, że mieszkańcy tego chcą! Nikt nie ma prawa występować w ich imieniu poza nami! Czemu to ma służyć? Zastanówcie się, kto reprezentuje mieszkańców! Nie mówię, że proponowane rozwiązania są złe. Mówię, że dotychczasowe są dobre.

Po tym przemówieniu prezydenta na mównicy zjawił się Marian Tarabuła, były prezydent Jaworzna: - Po tak płomiennym wystąpieniu prezydenta zastanawiam się: "A dlaczego nie?". Naszym obowiązkiem jest słuchać czego chcą mieszkańcy? Powinniśmy zakładać, że mieszkańcy będą zgłaszać dobre projekty. Czego się boimy? W masę projektów mieszkańców nie wierzę. Rozumiem, że to może być uciążliwe dla urzędników, bo projekty musiałyby przejść przez wszystkie wydziały - mówił.

Zabierają, nie zabierają


Pojawiły się zarzuty, że radni chcą odebrać coś mieszkańcom. Szybko prostował to Szymański - Nikomu nic nie zabieramy! Wyjątkowo zgodna była w tym temacie również opozycja: - Oczywiście nic nie zabieramy, bo trudno zabierać komuś coś, czego do tej pory nie miał - mówił M. Tarabuła.

 / Fot. Marek IwaniszynOdłóżmy tą dyskusję!

- Odłóżmy to. Skoro prezydent mówi, że pomysł nie jest zły, to czemu mamy nad nim jeszcze nie popracować na spokojnie? - pytał Janusz Guja. - To dobry pomysł - przyznawał prezydent Silbert, nie zostawiał jednak nadziei: - Ale projekt zawiera elementy, które muszą wejść w życie, bo narzuca to na nas ustawa o pracownikach samorządowych. To może uchwalmy to co jest niezbędne, a resztę będziemy dyskutować na kolejnej, powakacyjnej sesji? - pytał. - Jaka jest pewność, że po wakacjach do tego wrócimy? - pytał Janusz Ciołczyk.

Nie!

Koniec końców doszło do głosowania. A w nim za wykreśleniem zapisu z uchwały, dającego prawo inicjatywy mieszkańcom było 10 radnych, 6 było przeciw. W następnej kolejności głosowano uchwałę o zmianie Statucie Miasta (już bez wykreślonego zapisu), którą Rada przyjęła głosami 10 za, 5 przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Podsumowanie

Najlepiej całą dyskusję w czasie jej trwania podsumował Tadeusz Kaczmarek, przewodniczący RM: - Mam wrażenie, że wywarzamy drzwi, które są szeroko otwarte. Mamy punkt w obradach - wnioski mieszkańców. Nie twórzmy mitów o barykadzie dzielącej nas od mieszkańców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.