Facebook Google+ Twitter

Radom: Rozmowy ostatniej szansy między lekarzami a dyrekcją

Rozmowy dotyczą podpisania przez lekarzy opt-outu, czyli zgody na pracę w godzinach nadliczbowych. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, rozpoczną się przygotowania do ewakuacji pacjentów.

Edward Wasik, pacjent oddziału chirurgicznego boi się, co z nim będzie, gdy zabraknie lekarzy. / Fot. Magdalena Sulich-Kosiec- Bardzo się tego boję, nie może do tego dojść. Jestem chory, strasznie mnie boli, muszę zostać w szpitalu nawet trzy tygodnie - mówi Edward Wasik, radomianin cierpiący na zapalenie trzustki.

Lekarze chcą, żeby dyrekcja płaciła im za dni wolne, które odbierają po nocnych dyżurach. Dotychczas były to godziny płatne, a teraz – zgodnie z nową ustawą o zakładach opieki zdrowotnej – nie muszą być płatne. Taką właśnie interpretację prawa, popieraną przez resort zdrowia i inspekcję pracy, przyjęła dyrekcja. Płaci tylko za fizyczną obecność lekarza w pracy.

- W stosunku do ubiegłego roku tracimy na tym po około 200 złotych za dyżur, czyli około 1000 - 1200 złotych miesięcznie - mówi w imieniu lekarzy Julian Wróbel, szef radomskiego związku lekarskiego.

Zdaniem dyrekcji, te liczby nie są aż tak wysokie. - Wyliczyłam styczniową pensję lekarza specjalisty po staremu i po nowemu. Różnica wynosi 118, 20 zł na niekorzyść lekarza - mówi Luiza Staszewska, dyrektor WSS na Józefowie. Jak dodaje, za luty ten sam lekarz dostał o 99 zł więcej niż otrzymałby według starych wyliczeń. Wynika to z różnych przeliczników godzinowych na konkretne miesiące. - Żeby nie było takich różnic zaproponowałam lekarzom dodatek za pracę w nocy w wysokości 4,7 zł za godzinę, co przy sześciu dyżurach nocnych daje miesięcznie 225 zł - dodaje.

Lekarze nie odpowiedzieli na propozycję. Nadal negocjują warunki ewentualnego podpisania opt-outu. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, lekarzy zacznie drastycznie ubywać. Dzisiaj nie przyszło do pracy już dwóch chirurgów i dwóch anestezjologów. Jutro nie będzie kolejnych 10. Do piątku na oddziale chirurgicznym zostanie tylko ordynator i jego zastępca. Podobnie dramatycznie będzie na oddziale anestezjologii i intensywnej opieki oraz na onkologii.

- Zaczniemy wygaszać oddziały, wstrzymamy przyjęcia chorych, pacjentów z chirurgii przewieziemy do sąsiednich placówek, pacjentki z onkologii na internę, która będzie pracować jeszcze do 20 marca, a potem do Centrum Onkologii w Warszawie - wylicza Staszewska. Podkreśla, że ta sytuacja spowoduje, że ani lekarze nie zarobią, bo nie dostaną za nadgodziny, ani szpital nie wypracuje kontraktu, a wówczas może zabraknąć pieniędzy na pensje dla pracowników, którzy codziennie są w pracy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

To są rozmowy ostatniej szansy, przed rozmowami ostatniej szansy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

w Starachowicach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

właśnie rozpoczął się kolejny strajk ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe czy kiedyś się skończą strajki i groźby zamykania szpitali, cierpią tylko na tym chorzy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.