Facebook Google+ Twitter

Radomscy lekarze wciąż nieugięci

Fiaskiem zakończyły się w sobotę, 29 września, kolejne już rozmowy pomiędzy radomskimi lekarzami, a dyrekcjami wszystkich trzech szpitali. Szefowie lecznic przygotowują się do ewentualnej ewakuacji blisko 1,5 tysiąca pacjentów.

Negocjacje zakończyły się zanim strony przeszły do uzgodnień finansowych. Punktem spornym okazało się żądanie medyków, żeby po wycofaniu wypowiedzeń wszyscy lekarze wrócili na zajmowane dotąd funkcje i stanowiska. - Powrót do pracy wszystkich lekarzy jest możliwy, ale na dotychczasowych warunkach – mówi w imieniu dyrektorów Andrzej Pawluczyk, szef Radomskiego Szpitala Specjalistycznego przy ul. Tochtermana. Dodaje, że lekarze żądają zatrudnienia na czas nieokreślony wszystkich, nawet tych, którzy mieli do tej pory czasowe umowy o pracę.

Z interpretacją dyrekcji nie zgadzają się lekarze. Twierdzą, że zapewnienia, które szefowie lecznic przekazują mediom, nie padły podczas rozmów. - Jest czarna lista lekarzy, których dyrektorzy nie chcą zatrudnić – twierdzi Julian Wróbel, szef Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Radomiu. Wyjaśnia, że spełnienie tego warunku jest podstawą do negocjacji wysokości płac.

Dyrektorzy utrzymują w mocy propozycje podstawowej pensji na poziomie 2,8 tysiąca dla początkującego lekarza, 3.120 zł. dla lekarza z pierwszym stopniem specjalizacji i 3.920 zł – z drugim stopniem. Za dyżury w dni powszednie proponują odpowiednio 400, 450 i 500 złotych oraz dwukrotnie więcej za dyżury w niedzielę i święta. Zdaniem dyrekcji, przy takich stawkach lekarz z dwójką zarobiłby miesięcznie 14 tys. złotych. - Nigdy nie żądaliśmy 16 tys. zł, jak powiedział minister Zbigniew Religa, czy 10 tys., jak mówił poseł Marek Suski. Gdyby padła kwota 8 tys., chętnie byśmy ją przyjęli – zapewnia Wróbel.

Sobotnie negocjacje zakończyły się bez wyznaczenia terminu następnego spotkania. Lekarze przewidują, że na kolejne zostaną wezwani w niedzielę wieczorem. Dyrektorzy zaś planują spotkać się na indywidualnych rozmowach z lekarzami dopiero w poniedziałek. Do tego czasu przygotują szpitale do pracy przy znacznie zmniejszonej obsadzie.

W poniedziałek do pracy w szpitalu przy ul. Tochtermana ok. 50, na Józefowie – 38, a w Krychnowicach – 13. W pierwszej z placówek jest obecnie ok. 400 chorych, a w 2 dwóch pozostałych po ok. 600.
- Będziemy przyjmować kobiety do porodu. Bez opieki nie pozostaną też dzieci i młodzież – zapewnia Luiza Staszewska, szefowa lecznicy na Józefowie. Dodaje, że chorzy, których radomskie szpitale nie będą mogły przyjąć, zostaną przewiezieni do klinik w Warszawie. Ostateczna decyzja o ewentualnej ewakuacji ma zapaść w poniedziałek lub we wtorek.

Magdalena Sulich-Kosiec, Nasze Miasto

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Problem duzy. Przy otwartych granicach lekarzy stać na skuteczny szantaz. Społeczeństwo będzie musiało sie ugiąć i zapłacić im europejskie wynagrodzenia. A moze i oddac szpitale na własność.
Z etyka zawodowa i odpowiedzialnością to środowisko juz sie chyba pożegnało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

przy łózku a nie przy pacjencie ;-) a jak pacjent pójdzie na fajkę na korytarz to już jest opieki pozbawion;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak powiedział Religa - miejsce lekarza jest przy łóżku pacjenta. No właśnie, przy łóżku a nie przy korycie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.