Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176666 miejsce

Radomscy lekarze wyszli na ulice

Około 150 radomskich lekarzy manifestowało dziś na ulicach miasta swoje niezadowolenie z braku reakcji rządu na ich strajk. Medycy zamierzają głodować do skutku, czyli rozpoczęcia rozmów z rządem.

Manifestanci wyruszyli sprzed gmachu szpitala przy ulicy Tochtermana, przeszli ulicą Lekarską, Traugutta, Piłsudskiego, Sienkiewicza i Moniuszki. Tam złożyli petycję na ręce obradujących w Urzędzie Stanu Cywilnego radnych. Potem przeszli ulicą Moniuszki i Żeromskiego przed gmach Urzędu Miejskiego, gdzie takie samo pismo przekazali prezydentowi Radomia, Andrzejowi Kosztowniakowi. - Ta manifestacja jest aktem naszej desperacji, ale wciąż chcemy rozmawiać – zapewnia Julian Wróbel, szef Międzyzakładowej Komisji Strajkowej. Prezydent miasta odpowiedział, że nie ma takiej mocy sprawczej, żeby wpływać na prezydenta kraju i premiera.

Prezydent usiłował nakłonić lekarzy do przerwania głodówki. Dzień wcześniej – na spotkaniu ze strajkującymi w szpitalu przy ulicy Tochtermana – zaproponował doktorom, by „oszukiwali i jedli choć jeden posiłek”, żeby – jak dziś wytłumaczył – nie chodzili głodni. Medycy stanowczo odmówili – zarówno wczoraj, jak i dziś.

Głodówka trwa już piąty dzień. Jedzenia odmawia 44 lekarzy z obu radomskich szpitali. Pięciu zostało już wykluczonych ze względu na pogarszający się stan zdrowia.
- Dzisiejsza manifestacja była pogrzebem radomskiej służby zdrowia – ocenia Luiza Staszewska, p.o. dyrektora Wojewódzkiego szpitala Specjalistycznego na Józefowie. W ten sposób szefowa lecznicy skomentowała przybliżający się moment ewakuacji szpitala. Stara się go odsuwać w czasie, łącząc oddziały. Ale jest to tylko doraźne rozwiązanie.
- Najpóźniej w czwartek przestanie działać kardiologia. Nie będę miała lekarzy na dyżurach – mówi Staszewska. Podkreśliła, że jeśli nadal nie będzie żadnej reakcji rządu, od środy szpital przestanie przyjmować pacjentów, a tych, którzy leżą w placówce – zacznie wypisywać do domów. Obecnie jest ich 569. 12 chorych, w tym dwoje wcześniaków, nie można przewieźć do innej placówki, bo mogliby nie przeżyć transportu.

Magdalena Sulich-Kosiec, Nasze Miasto

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.