Facebook Google+ Twitter

Radosław Kawęcki: szaleję tylko tam gdzie jest bezpiecznie

W mieście Koper na Słowenii, mistrz świata Radosław "Kawa" Kawęcki przygotowuje się do startu w Kazaniu, gdzie za 24 lipca rozpoczną się Mistrzostwa Świata. Polak zacznie rywalizację 2 sierpnia.

Radosław Zbliżają się mistrzostwa świata w Kazaniu. Czy zaczynasz odczuwać presję?
Przede wszystkim zaczynam odczuwać treningi, które zaaplikował mi trener Słomiński w ostatnich tygodniach (śmiech).

Ciężko jest?
Musi być ciężko, żeby były efekty. Ale ponieważ teraz trenujemy na odkrytym basenie, pogoda nie rozpieszcza. Temperatura powietrza dochodzi do 36 stopni Celsjusza, a do tego słońce świeci prosto w twarz. Szczególnie mnie, bo pływam grzbietem. Wcześniej przez dwa tygodnie ostro trenowałem w Warszawie.

Rok temu zdobyłeś mistrzostwo świata na krótkim basenie, na swoim koronnym dystansie 200 metrów stylem grzbietowym. Ale nie lubisz, gdy przed mistrzostwami padają pytania o medal.
Nie lubię, ale nie dlatego, że unikam odpowiedzi czy nie lubię udzielać wywiadów przed dużą imprezą. Ja po prostu mam swój rytm pracy, swoje rytuały, przyzwyczajenia. W tym rytmie przygotowań nie ma miejsca na zastanawianie się nad rzeczami, na które nie mam wpływu. Kto wie co się wydarzy za dwa tygodnie. Jaką formę będą mieć konkurenci, jaka będzie pogoda... i tak dalej, i tak dalej. Zawsze powtarzam, że skupiam się na pracy, na ciężkich treningach. A mój cel na mistrzostwa czy inną ważną imprezę jest taki, żeby dobrze popłynąć w każdym wyścigu.

Nie lubisz mówić o medalach, ale masz ich całą szafę. Dwa złote z mistrzostw świata, kilka złotych z mistrzostw Europy, srebrny z mistrzostw świata, długo by wyliczać...
Nie lubię gdybać, ale jeśli chodzi o to co już zdobyłem, to inna sprawa. Mówię o tym z chęcią. Każde zwycięstwo dodaje mi motywacji do pracy.

A porażka?
Nie ma czegoś takiego jak porażka, jest tylko informacja zwrotna. Jeżeli coś źle zrobiłeś to znaczy, że odkryłeś kolejny sposób, który nie działa i jesteś o krok bliżej od znalezienia tego, dzięki któremu osiągniesz swój cel.

Pięknie, ale to nie twoje słowa, prawda?
Złapałeś mnie (śmiech). Tak, znalazłem ten cytat gdzieś w Internecie. Podobno to słowa, które kiedyś wypowiedział Michael Jordan. One oddają sens walki o bycie coraz lepszym sportowcem.

A gdzie jest granica?
Jeszcze nie wiem. Ale zdaję sobie sprawę, ze moja kariera nie będzie trwać wiecznie. Nie wiem ile jeszcze będę mógł pływać na wysokim poziomie. To się okaże za dwa, trzy lata. Może dowiem się tego po Igrzyskach w 2020 roku.

Czy uważasz, że czasem sportowcy nie potrafią odejść we właściwym momencie? Przedłużają kariery, obniżają poziom, odchodzą w ciszy.
Ta decyzja jeszcze daleko przede mną. Ale wiem, że odejść nie jest łatwo. Jeśli się kocha to co się robi, to nawet jeżeli nie ma takich sukcesów jak kiedyś, ciężko z tego zrezygnować. Sportowiec jest w pewnym środowisku, otoczeniu, rytmie. Bez tego zrobi się trochę pusto.

Ale tobie chyba nie będzie pusto. Masz drugą pasję - samochody.
O tak! Jestem zakręcony na tym punkcie. Lubię szybką jazdę, ale mandatów nie łapię. Dbam o bezpieczeństwo i szaleję tam gdzie można i są do tego warunki. Tory, lotniska, imprezy motoryzacyjne. Moim marzeniem jest wystartować w wyścigu na jedną czwarta mili. Wbrew pozorom to bardzo bezpieczne.

Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zdjęcia Maciej Zaczek, 82 studio. Dziękuję za udostępnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.