Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Radzyń Chełmiński - zapomniana potęga Zakonu Krzyżackiego

Pozycja materiału w rankingach:

5932 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 59pkt

Oceń:

Radzyń Chełmiński - zapomniana potęga Zakonu Krzyżackiego


Zamek w Radzyniu Chełmińskim był najpotężniejszą warownią Państwa Krzyżackiego aż do czasu, kiedy został zbudowany Malbork. Dziś podupadająca budowla przyciąga tych, którzy chcą poczuć klimat dawnej świetności tego miejsca.

Sławku, dziękujemy!  / Fot. Sławek ŻylakW województwie kujawsko-pomorskim, 15 km od Grudziądza, na ziemi chełmińskiej wzniesiono przed wiekami Radzyń Chełmiński, niegdyś nazywany Rasinem. Dziś jest to niewielkie miasteczko, liczące niespełna dwa tysiące mieszkańców. Jego główną ozdobą są potężne mury i fosa dawnej twierdzy krzyżackiej.

Pierwsze wzmianki o grodzie pruskim pochodzą z 1015 roku. Wówczas teren ten zdobyły wojska Bolesława Chrobrego. Począwszy od tamtych czasów był to liczący ośrodek administracyjny dzielnicy mazowieckiej. W roku 1224 teren grodu kupił ówczesny biskup Chrystian. Swoje mienie wkrótce oddał Krzyżakom.

Chluba państwa zakonnego

Zamek w Radzyniu Chełmińskim / Fot. Konrad Ślęzak/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Zamek_-_Radzyn_Chelminski_001.jpgStara legenda zakonna głosi, że kiedy oddział walecznych rycerzy pod dowództwem Hermana von Balka przybył w okolice Radzynia, zatrzymali się na wzgórzu na południe od grodu. Z tego wzniesienia, nazywanego wówczas Wygonem, spoglądał na widoczne stamtąd trzy grody. Zdecydował w północnym grodzie złożyć kamień węgielny pod budowę pięknego warownego zamku, który miał otrzymać nazwę „Raden”. Tak też się stało. Na okazałym granitowym kamieniu został wyżłobiony dłutem symbol koła z ośmioma szprychami. Podobny znak służył później rycerzom z Radzynia za pieczęć.

I tak oto budowa pierwszego, drewnianego zamku, została zainicjowana przez mistrza krajowego, Hermana von Balka. Przebudowa na murowany nastąpiła pod koniec XIII w. Umiejscowiony na kopcu zamek składał się niegdyś z trzech części: zamku właściwego, przedzamcza południowego i wschodniego. Podobnie jak większość krzyżackich warowni wybudowanych w tym okresie, postawiony jest na planie kwadratu o boku około 53 metrów. Cztery skrzydła budynków zamykały dziedziniec wewnętrzny z potężną wolno stojącą wieżą. Kolejne, mniejsze wieże, rozmieszczone są w narożach. Budowle otaczały potężne mury i głęboka fosa. Aby dotrzeć do zamku właściwego trzeba było pokonać dwa, świetnie obwarowane, przedzamcza.

Uważa się, że zamek w Radzyniu Chełmińskim był drugim najważniejszym obiektem krzyżackim po wielkim zamku w Malborku, który do dziś jest największym tego typu obiektem na świecie. Placówka w Radzyniu była doskonale wyposażona. Poza tym, przechowywano tu część skarbu zakonnego, w tym osobiste kosztowności wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena.

Kiedy w 1410 roku powracające spod Malborka wojska polskie zdobyły zamek, skarb Krzyżaków wpadł w ręce Polaków. Król Władysław Jagiełło rozparcelował kosztowności pomiędzy swoich rycerzy. Ogromne zapasy zgromadzone przez rycerzy krzyżowych służyły jeszcze długo nowej, polskiej załodze zamku. Ocalał jedynie majątek von Jungingena. Wywieziono go wcześniej w tajemnicy do Pragi. Legenda głosi, że skarb ciągnęły z wielkim trudem cztery silne konie.

Upadek gotyckiej warowni

Pierwsze uszkodzenia krzyżackiej twierdzy nastąpiły podczas oblężenia właśnie w 1410 roku. Kiedy w 1466 roku zamek znalazł się na terenie Polski, stał się siedzibą starostów królewskich. Podczas najazdów szwedzkich w XVII wieku kolejny raz uległ poważnym zniszczeniom. Opuszczono go w 1763 roku, zaś po pierwszym rozbiorze Polski w 1780 roku, władze pruskie przystąpiły do rozbiórki dumy Zakonu Najświętszej Marii Panny. Z odzyskanych cegieł powstały domy mieszkalne i ratusz w Radzyniu. Dopiero w 1837 roku rozbiórka została przerwana, zaś następnego lata rozpoczęto prace konserwatorskie. Dalsze prace zabezpieczająco-badawcze prowadzone w latach 1886-1890 i 1910-1911, przyniosły pokrycie kaplicy dachem oraz ocalenie wielu bezcennych śladów dawnej świetności zamku. Po II wojnie światowej nadmurowano koronę murów wschodniej partii skrzydła południowego, zaś kaplica doczekała się zadaszenia żelbetową płytą.

Dziś w Radzyniu wciąż dumnie wznosi się spora część zamku właściwego oraz część przedzamcza. Najlepiej zachowało się południowe skrzydło zamku. Przybyłym na zamek gościom, przewodnik opowiada historię tego wyjątkowego miejsca, następnie umożliwia zwiedzenie piwnic, ganku strażniczego, wieży, kaplicy. W przylegającej do kaplicy wieży narożnej wciąż są ślady dawnej zakrystii, a nad nią skarbca zakonnego.

Na wschód od zamku, w sanktuarium w Rywałdzie, znajduje się słynąca z cudów figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Wykonano ją ponoć w twierdzy w Radzyniu i zdobiła zamkową kaplicę. Znana powszechnie pobożność rycerzy zakonnych nie przeszkodziła im jednak w terroryzowaniu okolicznej ludności. Komtur radzyński wydawał szereg niezbyt szczęśliwych dla mieszkańców okolic zarządzeń, surowo karał nieposłuszeństwo. Lochy zamkowe pękały w szwach. Trafiali do nich zarówno jeńcy wojenni, jak i osoby łamiące prawo zakonne. Ponoć jęki męczonych w radzyńskich podziemiach więźniów można usłyszeć wieczorową porą po dzień dzisiejszy. Zamek odwiedzają też trzy kobiece zjawy. Każda z nich zamieszkiwała niegdyś zamek. Jedną z nich jest jasnowłosa dziewczyna ubrana w koronę i złote buciki. Podobno była córką jednego z królów. Kolejne to kobieta w habicie i brunetka na niedźwiedziu.

Współcześnie wciąż niezwykły
Zamek w Radzyniu Chełmińskim / Fot. Konrad Ślęzak/http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Zamek_-_Radzyn_Chelminski_002.jpgPowieść Zbigniewa Nienackiego „Pan Samochodzik i Templariusze” z założenia nie miała mieć nic wspólnego z Radzyniem Chełmińskim. Jednak twórcy ekranizacji bestsellerowej książki wybrali sobie właśnie tajemnicze i pełne legend ruiny krzyżackiej twierdzy na plan filmowy. W 1971 roku, zarówno na terenie ruin, jak i miasteczka, nakręcono sporą część materiału filmowego. Mówi się, że było to najbardziej spektakularne wydarzenie w jego powojennej historii. Do dziś w piwnicach zamku można odnaleźć narysowany na potrzeby ekranizacji znak templariuszy „kilka skarbów”. Od ponad trzydziestu lat wpływa on na wyobraźnię młodych entuzjastów zamków i tajemnic z nimi związanych.

Wciąż nie odgruzowano zamkowych piwnic pod skrzydłami północnym i zachodnim. Być może podziemia twierdzy radzyńskiej wciąż kryją krzyżackie tajemnice. Niedaleko zamku, na jednym z okolicznych wzgórz, wciąż czeka na odkrycie cmentarz, na którym śpią rycerze Zakonu Krzyżackiego. Śnią zapewne o odzyskaniu dawnej świetności wciąż istniejącego zgrupowania. Dzisiejszy Zakon Najświętszej Marii Panny ma swoją siedzibę w centrum Wiednia. Może dzięki usilnym staraniom Wielkiego Mistrza, który wciąż zabiega o zezwolenia rządu Polski na finansowanie badań archeologicznych na terenach pokrzyżackich, pewnego dnia poznamy kolejne tajemnice skrywane od kilku wieków pod radzyńską ziemią.

...

Przeczytaj także poprzedni artykuł z naszego cyklu: Opowieść o Chojniku, niezdobytej twierdzy Karkonoszy

Zobacz także:

Natalia Klimczak OFFline profil autora

Autor: Natalia Klimczak

Napisz do autora

Artykuły (109) Galerie (2) Średnia ocen (4.48)

Wiek: 3 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 23

Sortuj komentarze:

Wojciech Grzesiak 30.11.2007 22:10

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 31

Świetna seria. Czekam na więcej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławomir Żylak 10.11.2007 21:54

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 25

To nie tak - po prostu intensywnie się kiedyś tym interesowałem bo uważałem że takie zakazy są bezpodstawne no ale to mam już za sobą a lampę błyskową używam sporadycznie (wolę wrzucić wyższe ISO :D)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławomir Żylak 10.11.2007 02:43

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 31

Maciek :)

1. Uważam, że taki zakaz nie ma sensu na zamku w Malborku.Nie ma też sensu w większości przypadków zakazu focenia w tego typu miejscach. Jednak znalazły by się na prawdę uzasadnione przypadki takiego zakazu.
2. Nie jestem pracownikiem muzeum. :) (i tak dobrze, że nie zapytałeś czy jestem kustoszem :D)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Benedykt Kowalski 10.11.2007 00:19

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 30

piékny zamek;-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sławomir Żylak 09.11.2007 23:42

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 28

Z tym światłem Adamie to nie do końca tak jest :)

Oświetlenie wg PN- ISO 117999:2006-12-11

* szkody spowodowane przez światło kumulują się
* zaleca się kontrolowanie intensywności, długości oraz częstotliwości stosowania wszelkiego rodzaju oświetlenia
* zaleca się całkowite zasłonięcie światła dziennego
* w budynkach niezaprojektowanych tak pierwotnie ale zaadaptowanych okna powinny zostać całkowicie zlikwidowane, lub zasłonięte kotarami, okiennicami i/lub wyposażone w szyby z filtrem UV
* pomieszczenia gdy muszą być oświetlane, to oświetleniem o natężeniu około 200 luxów na poziomie podłogi

Oświetlenie powinno być zapewnione przez:

* lampy fluorescencyjne z dyfuzorami rozpraszającymi światło
* jeżeli emitowane przez lampę promieniowanie zawiera promieniowanie ultra fioletowe o wartości wyższej nią 75ľW/lm, każda lampa powinna być wyposażona w filtr eliminujący promieniowanie ultrafioletowe (o długości fali krótszej niż 400nm) poniżej dopuszczalnego poziomu
* światło żarowe wyposażone w filtry pochłaniające ciepło. Odległość pomiędzy lampami a obiektami na półkach powinna wynosić nie mniej niż 500mm
* oświetlenie światłowodowe uznaje się za jedyne odpowiednie do celów wystawienniczych

Wpływ światła
W ciągu ostatnich 10 lat naukowcy i konserwatorzy poświęcają coraz więcej uwagi problemom oświetlenia, zwłaszcza szkodliwego wpływu światła na zabytki. Wszyscy jesteśmy narażeni na działanie promieniowania elektromagnetycznego różnego rodzaju. Jeżeli długości fal zawierają się w zakresie 400 -700 nm to jest to promieniowanie widzialne, nazywane światłem. Promieniowanie o długości fali poniżej 400nm nazywamy promieniowaniem nadfioletowym (UV), a w zakresie długości fal powyżej 800nm znajduje się obszar promieniowania podczerwonego (IR). Praktycznie każdy z wymienionych zakresów fal może działać niszcząco na zabytki wywołując reakcje fotochemiczne (UV), lub efekty cieplne (IR). Proces degradacji powoduje światło dzienne, przenikające do wnętrza budynku przez okna, jak również światło sztuczne, którym oświetlane są pomieszczenia. Jednak szczególnie szkodliwe jest krótkie intensywne naświetlanie. Światło takie stosowane jest podczas wykonywania zdjęć, filmowania, kserowania czy skanowania.



Innymi słowy eksponaty muzealne powinny być oświetlane odpowiednimi rodzajami światła i wtedy ma to sens. Powszechnie jednak wiadomo, że placówki takie borykają się z problemami finansowymi i prościej jest kupić żarówkę za 95 gr niż wydawać dziesiątki zł na odpowiedni sprzęt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natalia Klimczak 07.11.2007 18:50

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 23

Ja Ci dam, Dominik, wykrywacz metalu ! ;) Nu, nu, nu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominik Parzych 07.11.2007 18:16

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 22

(+) chyba wybiorę się tam na poszukiwanie skarbu, może coś dla mnie zostawili:) wykrywacz metali w ruch :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 07.11.2007 13:47

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 36

Z fotografią miałem fajną przygodę w Gnieźnie. W katedrze pstrykał zdjęcia kto chciał, oczywiście większość automatami, z fleszem a jakże. Kiedy wyciągnąłem statyw przyfalował do mnie ochroniarz i mówi, że tu fotografować nie wolno... Oczywiście powodem jest "pocztówkowe" tłumaczenie Marka, klient ze statywem, znaczy full profi :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 07.11.2007 12:57

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 23

Maciek, moge odpowiedziec za Slawka?

Swiatlo powoduje zanikanie barw. Zobacz jakis kilkunastoletni wycinek z gazety, czy cos podobnego.
Ten efekt sie kumuluje. Im wiecej swiatla pada np. na stary obraz, tym wiecej mu to szkodzi. Blysk flesza nie jest bardziej niebezpieczny niz swiatlo sloneczne, czy elektryczne oswietlenie. Wszystko zalezy od ilosci fotonow padajacych na dany obraz. Uogolniajac: w ciagu 0,001 sekundy uzycia zwyklej lampy blyskowej, pada na dany obiekt tyle fotonow, ile w ciagu 1 sekundy oswietlenia go zarowka 60 wat.

Zalozmy teraz, ze w ciagu jednego dnia, fotoamatorzy wykonali 300 zdjec jakiegos obiektu, uzywajac flesza. Jest to mniej wiecej tyle samo fotonow, ile pozostawienie w muzeum swiatla 60-watowej zarowki ok. 5 minut dluzej :)))

Reasumujac: swiatlo flesza szkodzi w sposob ograniczony zabytkowym obrazom, bardziej szkodzi finansom muzeow, ktore pragna sprzedawac wlasne pocztowki i katalogi ze zdjeciami :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 07.11.2007 11:30

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 30

Sławek, no tak, zapomniałem :)

Natalia, ja też robiłem tam zdjęcia, ale miałem statyw i nikt mi nie robił problemów, tych z fleszami gonili. Za drugim razem nikt nie zwracał uwagi na lampy błyskowe :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.