Facebook Google+ Twitter

Rafał Leszczyński: Z Nawałką reprezentacja wróci na właściwe tory [WYWIAD]

Rafał Leszczyński, bramkarz Dolcanu Ząbki i debiutant w kadrze Adama Nawałki, w rozmowie z serwisem Wiadomości24.pl opowiada o wrażeniach z pobytu na zgrupowaniu, nowym selekcjonerze reprezentacji Polski oraz wyjawia nam swoje plany na przyszłość.

 / Fot. Anna Kaczmarz/PolskapresseKamil Lipski: W dotychczasowej karierze chyba nie odebrałeś tak wielu telefonów z propozycją wywiadu i nie udzieliłeś tylu wypowiedzi, co w ciągu ostatnich trzech tygodni. Jak to odbierasz - jest to miłe i mobilizujące, czy masz już trochę dość zamieszania związanego z Twoją osobą i wołałbyś skupić się na treningach oraz grze?
Rafał Leszczyński: Jest to dla mnie nowa sytuacja, ale nie mogę powiedzieć by obecność mediów irytowała bądź deprymowała. Cieszy mnie zainteresowanie dziennikarzy moją osobą. Nie mam oporów przed udzielaniem wywiadów – jeśli ktoś dzwoni i prosi o wypowiedź, zawsze staram się znaleźć czas. Wydaje mi się, że w ostatnich tygodniach udzieliłem więcej wywiadów niż w mojej całej dotychczasowej karierze, jest to miła odmiana. Zdaję sobie sprawę, że nie byłoby tego wszystkiego bez powołania selekcjonera, pracy trenerów Dolcanu oraz pomocy kolegów z boiska. To w dużej mierze dzięki nim moja osoba została zauważona.

Wiem, że to pytanie padało wiele razy, ale muszę je powtórzyć. Jak wspominasz dzień w którym dowiedziałeś się o powołaniu do reprezentacji? Czy kiedykolwiek wcześniej przeszło Ci przez głowę, że selekcjoner może zainteresować się Twoją osobą?
W najśmielszych snach nie spodziewałem się tego, tym większa była moja radość. Jestem zaszczycony i wdzięczny trenerowi Nawałce za szansę jaką mi dał. Dzięki powołaniu miałem okazję trenować z najlepszymi zawodnikami w kraju i była to dla mnie świetna lekcja. Co do sygnałów dotyczących reprezentacji - po ligowym meczu z GKS-em Bełchatów, trener Liberda (trener bramkarzy Dolcanu Ząbki – red.) powiedział, że to ważny czas dla mnie i dobrą postawą, mogę ugrać coś „ekstra”. Był to pierwszy sygnał. W dniu ogłoszenia nazwisk kadrowiczów, trener Podoliński (szkoleniowiec Dolcanu Ząbki – red.) wysłał do mnie wiadomość, abym bacznie śledził powołania. Na zakończenie dodał wymowne zdanie "gratulacje gamoniu". Nie mogłem w to uwierzyć do momentu ogłoszenia powołań przez selekcjonera.

Jakie wrażenie zrobił na Tobie nowy selekcjoner?
Na pewno jest perfekcjonistą, który zwraca uwagę na detale, a w jego drużynie nie ma miejsca na chaos. W pełni angażuje się w to co robi i stara się rozplanować wszystko "od A do Z". Pod koniec zgrupowania była okazja zamienić z nim kilka słów, usłyszałem co mogę poprawić, oraz co trenerowi podoba się w mojej grze. Jest to ciekawa postać i sądzę, że pod jego wodzą, gra reprezentacji powinna wrócić na właściwe tory.

W jaki sposób przyjęli Cię koledzy w reprezentacyjnej szatni? Pojawiły się jakieś specyficzny komentarze?
Mam wrażenie, że wszyscy odebrali mnie pozytywnie. Nikt nie dał mi do zrozumienia, że jestem niepotrzebny bądź gorszy. Są to ludzie spełnieni, bez kompleksów, więc kontakt z nimi to sama przyjemność. Jestem dumny, że miałem okazję trenować z takimi zawodnikami i ich poznać. Pokój dzieliłem z Arturem Jędrzejczykiem. Znamy się jeszcze z czasów kiedy Artur grał w Dolcanie i bardzo dobrze go wspominam.

Nie codziennie masz możliwość spotkania i trenowania z graczami, których do tej pory mogłeś oglądać w telewizji. Ktoś zrobił na Tobie szczególne wrażenie pod względem sportowym?
Raczej nie będę oryginalny. Kuba Błaszczykowski i Robert Lewandowski to klasa światowa, z dobrej strony pokazał się również Tomasz Brzyski. Wielu kadrowiczów ma duży potencjał i wspólne treningi były ogromną przyjemnością. Wiem, że wiele pracy przede mną bym mógł wzbić się na podobny poziom i mam nadzieję, że niebawem, już w ekstraklasie będę mógł rozwijać moje umiejętności.

Trenowałeś z bramkarzami na co dzień grającymi w lidze angielskiej i holenderskiej, jak do tego podszedłeś?
Widać po nich, że grają na najwyższym poziomie – są pewni siebie, ograni i zaawansowani technicznie. Ponadto bardzo sympatyczni i pomocni – kiedy zauważali moje błędy, starali się coś podpowiedzieć i pomóc. Traktowali mnie jak każdego reprezentanta, nie dając odczuć, że gram w słabszym klubie.

Wiem, że Artur Boruc jest Twoim idolem i wzorujesz się na nim. Była okazja zamienić kilka słów? Zaskoczył Cię czymś szczególnym?
Spędziliśmy trochę czasu na rozmowach. Artur wspominał swoją grę w Ząbkach, pytał o trenerów i zawodników. Mówił, że był to ciekawy okres w jego karierze. Otwarty człowiek, z którym swobodnie można porozmawiać.

Domyślam się, że nie było wspólnych imprez…
(śmiech) Nie, nie, wszystko w 100 proc. profesjonalnie.

On podobnie jak Ty w pewnym momencie swojej kariery znalazł się w Ząbkach. Po przygodzie w Dolcanie wywalczył podstawowe miejsce w składzie Legii, a następnie wyjechał za granicę. Liczysz na podobny scenariusz w Twoim przypadku?
Na pewno mam marzenia, ale póki co staram się twardo stąpać po ziemi. Moim najbliższym celem jest wskoczenie na kolejny pułap i gra w najwyższej klasie rozgrywek.

W najbliższej przyszłości spodziewasz się kolejnych powołań od trenera Nawałki czy raczej liczysz na występy w kadrze młodzieżowej?
Trudno wypowiadać się na ten temat. Decyzja należy do trenera. Mam nadzieję, że pokazałem się z dobrej strony i będę miał możliwość pojechać na styczniowe zgrupowanie. Wiem, że rywalizacja jest duża i łatwo o miejsce nie będzie, ale wierzę, że jeszcze o mnie usłyszycie.

Wiemy, że na zgrupowanie jechałeś głównie po naukę, ale na pewno w głębi serca liczyłeś na grę. Czułeś się rozczarowany, że trener nie dał Ci choćby kilku minut?
Zawsze chciałoby się zagrać, choćby kilka minut, ale ja od początku wiedziałem, że jadę zobaczyć jak to wygląda od środka, trenować z najlepszymi, poczuć atmosferę reprezentacji i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Liczyłem się z tym, że nie zagram, więc trudno mówić o dużym rozczarowaniu. Jestem zadowolony, że miałem okazję zdobyć cenne doświadczenie.

Jak reagujesz na komentarze prasowe po informacji o Twoim powołaniu? Część dziennikarzy krytykowała selekcjonera za tą decyzję.
Zupełnie mnie to nie ruszało, bardziej przeżywali to moi bliscy. Piłkarz powinien mieć twardą skórę i być przyzwyczajony do tego, że część dziennikarzy będzie chwalić, a inni krytykować. Robię swoje i nie przejmuję się komentarzami. Na boisku staram się udowodnić moją wartość i przy tym pozostanę.

W ostatnim sezonie zrobiło się głośno o Dolcanie Ząbki i trenerze Podolińskim za sprawą waszej dobre gry w I lidze. Jak układa Ci się współpraca z trenerem? Jaki cel stawiacie przed sobą w tym sezonie?
Po dobrej poprzedniej rundzie i udanym początku obecnych rozgrywek, liczyliśmy, że uda się włączyć do walki o awans. W szatni zawsze mówimy sobie, że liczy się kolejne spotkanie i na tym staramy się skupiać. Co do trenera Podolińskiego, mogę wypowiadać się o nim w samych superlatywach. Przed jego przybyciem do Ząbek broniliśmy się przed spadkiem, a on potrafił wykrzesać z nas to co najlepsze. Myślę, że jego pracę najlepiej obrazuje nasza postawa na boisku. Jest to bardzo zdolny trener młodego pokolenia i w najbliższej przyszłości widzę go w roli szkoleniowca jednego z zespołów ekstraklasy.

Coraz głośniej mówi się o zainteresowaniu Twoją osobą klubów ekstraklasy. To Twoje ostatnie chwile w Ząbkach? Jak reagujesz na tego typu informacje?
Naturalnie liczę na to, że prędzej czy później uda mi się trafić do zespołu z najwyższej klasy rozgrywek. Staram się podchodzić do tych informacji z dystansem, skupiam się na grze i w każdym meczu daje z siebie wszystko. Na chwilę obecną jestem w Ząbkach, niebawem zaczynamy przygotowania do następnej rundy i dziś tylko to się liczy.

Na pewno myślisz o przyszłości. Gdzie widzisz siebie za kilka lat? Mówi się o zainteresowaniu Lecha, ale Ty jako warszawiak, zapewne wolałbyś trafić do Legii.
Za kilka lat? W Barcelonie (śmiech). Oczywiście, wychowałem się w Warszawie, kibicuję Legii i od dziecka marzyłem by występować na Łazienkowskiej, ale niczego nie mogę wykluczyć. W zawodzie piłkarza bywa bardzo różnie, dlatego wszystko należy brać pod uwagę. Najwięcej zależy od mojego obecnego klubu oraz od drużyny zainteresowanej moją osobą. Jeśli obie strony dojdą do porozumienia, wtedy ja będę mógł wybierać.

Nieoficjalnie udało mi się dowiedzieć, że na ostatnim meczu z Olimpią, na stadionie pojawili się wysłannicy z Łazienkowskiej by obserwować twoje poczynania. Nie przerażałaby Cię konkurencja na pozycji bramkarza z Kuciakiem i Skabą?
Jestem bardzo zadowolony, że ktoś z Legii zwrócił na mnie uwagę. Cieszyłbym się, gdyby transfer doszedł do skutku, ale zobaczymy co się wydarzy. Nie przeraża mnie spora konkurencja w Legii, wiem, że w nowym klubie musiałbym pokazać na co mnie stać i wywalczyć sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Znam swoją wartość i nawet jeśli początkowo miałbym siedzieć na ławce, nie poddałbym się i podjął rękawice.

Za chwilę rozpoczynasz trening z młodzieżą. Nie można powiedzieć, że „woda sodowa uderzyła Ci do głowy” po powołaniu. Ludzie z Twojego otoczenia nie obawiali się, że to całe zamieszanie może na Ciebie wpłynąć w negatywny sposób?
Wydaje mi się, że „sodówka” raczej mi nie grozi. Jestem osobą, która twardo stąpa po ziemi i mam nadzieję, że taki pozostanę. Rodzice byli raczej spokojni, ale dziewczyna śmiała się, że teraz dopiero zacznie się zainteresowanie moją osobą (śmiech). Mam nadzieję, że nie zmieni mnie ani przyszły transfer, ani kolejne powołania do reprezentacji, jeśli do nich dojdzie Chciałbym pozostać sobą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.