Facebook Google+ Twitter

Rainbow Puker: Muzyką wprawiłem ludzi w euforię i dziki bans

Zaczynał od organizacji imprez. Dziś sam na nich gra. Muzyka stała się jego pasją, nad którą spędza długie godziny każdego dnia. O swych planach i karierze opowiada warszawski DJ Rainbow Puker.

"chcę promować także innych DJów z Warszawy. Stolica ma potencjał, ogromny, niewykorzystany potencjał." / Fot. fanpage na facebooku Rainbow PukerKamil Kwiatkowski: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z DJ-ingiem?
Rainbow Puker: Cała przygoda z graniem rozpoczęła się dość niespodziewanie, ale rozkręciła się niezwykle dynamicznie. Przez dwa lata organizowałem raz mniejsze, raz większe imprezy - zaczynając od domówek, poprzez imprezy klubowe, większe festiwale, na piknikach kończąc. Bardzo często, podczas swoich imprez, widziałem jak pracuje DJ, jaką radość mu to sprawia, kiedy widzi przed sobą bawiącą się publikę. Organizacja takich wydarzeń była dla mnie bardzo stresująca, więc czym prędzej od tego odszedłem, zrobiłem sobie krótką przerwę i stwierdziłem: "Czas na coś nowego". Kupiłem bardzo, bardzo podstawowy sprzęt Djski (kontroler midi) i dzień w dzień ćwiczyłem. Toteż moja przygoda z muzyką rozpoczęła się z czystej chęci spróbowania czegoś zupełnie nowego.

Skąd pomysł na pseudonim „Rainbow Puker”? Chyba zgodzisz się, że brzmi to dosyć kontrowersyjnie. Czy ma to jakieś głębsze przesłanie?
Rainbow Puker, może faktycznie brzmi kontrowersyjnie, ale ma w tle ukrytą ideologię. Na początku miałem grać w kolektywie, z przyjacielem, mieliśmy nazywać się The Pukers. Każdy z nas wybrał jednak drogę solową. Kolega zmienił ksywę absolutnie, a ja miałem zostać po prostu "Pukerem". Przez jakiś czas właśnie pod tym pseudonimem prezentowałem swoje sety. Kiedy pierwszy raz wystąpiłem przed szerszą publiką, w maju tego roku, byłem niesamowicie szczęśliwy. A to dlatego, że swoją muzyką wprawiłem ludzi w euforię i dziki bans. Skoro ja się dobrze bawię, skoro ludzie się dobrze bawią, stwierdziłem, że musi nas coś „połączyć”. Wówczas dodałem słówko „Rainbow” przed „Pukerem” i machina ruszyła.

Rozumiem, że ma to związek z dawaniem publice pewnego pewnego rodzaju szczęścia i radości…
Dokładnie, chcę swoje szczęście przelać na klubowiczów. Podczas grania staram się, aby cieszyli się, uśmiechali, radowali się, że są w klubie i mogą tańczyć, bawić się, szaleć do woli. Pragnę rozdawać ludziom swoje szczęście, niejako "zarażać" ich moją radością.

W jakich rodzajach muzyki się specjalizujesz?
Specjalizuje się w szeroko pojętym electro. Często w swoje sety wplatam dubstep pokroju Skillexa czy Knife Party. Czasem posłużę się tech housem, ale to bardzo rzadko. Staram się jednak nie ograniczać i zawsze, jeżeli coś mi się spodoba, a nie będzie z pogranicza electro/dub stepu, na pewno wplotę to w swojego seta.

A co z graniem komercyjnych kawałków?
Komercja to coś, czego się absolutnie brzydzę. Nienawidzę grać "hitów z eski", które mają po 10 milionów odsłon na youtube. Muzyka prezentowana przez Dja powinna, w moim mniemaniu, dawać taki power ludziom, żeby potrafili się przy niej wyszaleć, nawet jej nie znając. Unikam grania komercyjnego jak ognia, sorry.

Gdzie można Cię obecnie usłyszeć?
W Warszawie gram w takich klubach jak Harlem, Piekarnia, CDQ, K8, Luzztro, Pawilony na Nowym Świecie, Glasshouse czy Why Not. Od listopada zacząłem też supportować zagranicznych artystów – miałem okazję grać na jednej scenie z Massive Terrorists z Niemiec, niebawem wystąpię wspólnie z Haezerem z RPA.

Miałeś okazję zagrać już poza Warszawą?
W wakacje miałem przyjemność zaprezentować swojego seta w Budapeszcie na największej Masie Krytycznej w Europie (31 tysięcy osób), a już w listopadzie mam pierwszy, pozastołeczny booking - w Poznaniu. Granie poza Warszawą jest na pewno bardzo ciekawym przeżyciem, gdyż często słyszę, że ludzie w Poznaniu, Krakowie czy Łodzi o wiele lepiej „czują” muzykę niż warszawiacy. Uważam naszą stolicę za cały czas ubogą jeżeli chodzi o kulturę clubbingową i staram się to zmieniać.

"Moja przygoda z muzyką rozpoczęła się z czystej chęci spróbowania czegoś zupełnie nowego." / Fot. fanpage na facebooku Rainbow PukerCzym zajmujesz się, gdy nie grasz?
Uczę się przede wszystkim. Studiuję na Uniwersytecie Warszawskim i moim obecnym marzeniem jest to, aby wyjechać na wymianę do Norwegii. Poza nauką, czasami piszę coś do różnych mediów. Ponadto jestem współzałożycielem organizacji społecznej Violet Kivi, która stoi za organizacją "Imprez na patelni" oraz pomaga w przygotowaniu NightSkatingu Warszawa. Staram się w jakiś sposób animować Warszawę i udowadniać, że w stolicy da się zrobić coś ciekawego. W przyszłym roku jako Violet Kivi planujemy wielkie wydarzenie w Warszawie na ok 3-4 tysiące osób, ale jeszcze nie zdradzę szczegółów. Na pewno będzie mega!

Jakie masz plany na przyszłość? Marzenia?
Plany na przyszłość związane z DJ-ingiem są bardzo rozległe. W 2012 roku planuję wydać swoją pierwszą EPkę, prace nad nią trwają już od pewnego czasu. Chcę grać, grać i jeszcze raz grać - z prostego powodu - dzięki temu jestem szczęśliwszy. Pragnę grać także na coraz większych imprezach - z zagranicznymi, szanowanymi artystami. Chcę także w 2012 roku zagrać zagranicą - to jest dopiero przeżycie! Planuje także urozmaicać swoje występy o różne elementy rozumiane pod terminem "show" - ale o co konkretnie mi chodzi, tego też jeszcze nie zdradzę.

A coś poza graniem?
Może zabrzmi to dziwnie i dość wariacko, ale chcę promować także innych DJów z Warszawy. Stolica ma potencjał, ogromny, niewykorzystany potencjał. Trzeba to zmienić, wyciągnąć warszawskich producentów ze studiów muzycznych i pokazać ich światu. Wierzę, że i mnie kiedyś, ktoś zauważy.





Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.