Facebook Google+ Twitter

Rajdy wiele mnie nauczyły

O przełamywaniu stereotypów oraz pasji, jaką są rajdy samochodowe, rozmawiamy z Jagną Stankiewicz, licencjonowanym kierowcą rajdowym.

Jagna Stankiewicz, kierowca rajdowy / Fot. Archiwum Jagny StankiewiczJak to się zaczęło? W końcu rajdy samochodowe to nie sport, który większość z nas zna od dzieciństwa... Co było impulsem, by pójść w tę stronę?
- Faktycznie, w mojej rodzinie nie ma żadnych tradycji rajdowych. Jednak od pierwszego momentu, kiedy usiadłam za kierownicą, pokochałam to. Później poszło już łatwo. Zaczęłam czytać prasę motoryzacyjną i coraz bardziej orientować się w temacie, raz kolega zaproponował mi, żebym wsiadła do niego na prawy fotel (jako pilot), na jakiś KJS [Konkursową Jazdę Samochodem – przyp. red.] zostałam w tej roli na rok, a następnie otrzymałam od babci moją "srebrną strzałę" czyli fiata CC 700. Sama nie wiem, kiedy został przerobiony i stał się moim narzędziem do ścigania w KJS-ach. Tak rozpoczęła się moja pasja, później przyszła licencja i kolejny, bardziej profesjonalny samochód. I do przodu...

Dlaczego bycie kierowcą, a nie pilotem? To drugie musi być jednak trochę łatwiejsze.
- Miałam kilka przygód jako pilot i do tej pory pilotuje mojego kolegę, Przemka Kastyaka, który jest wyśmienitym kierowcą. Daje mi to wiele frajdy. Jednak faktycznie, zawsze zaznaczam, że pilot ze mnie żaden. Bycie pilotem czy kierowcą nie jest wyborem kierowanym stopniem trudności wykonywanej pracy, tylko niejako powołaniem! Dla mnie pilotowanie jest niebotycznie trudniejsze niż kierowanie. Serio, podziwiam wszystkich, którzy się na to decydują i to kochają. Muszę tu zaznaczyć, że rola pilota jest niedoceniana przez ludzi, którzy nie wiedzą za wiele na temat jego pracy. Na sukces załogi rajdowej pracują i kierowca i pilot w równym stopniu.

Czy kiedykolwiek myślała Pani, że to, że jest kobietą ma jakikolwiek wpływ na starty?

- No pewnie, że ma wpływ - wszyscy się pukają w głowę (śmiech). Zawsze powtarzam, że mnie obowiązują te same przepisy i regulaminy co chłopców, jak również jadę po dokładnie tych samych trasach, a fotocela kiedy mierzy czas, niestety, nie odróżnia czy jedzie baba czy chłop. A relacje jak w życiu, jedni lubią inni nie do końca. Może na początku wzbudzałam jakieś tam zainteresowanie, ale to szybko minęło i ja nie czułam się nigdy jakaś "inna" na zawodach. Poza tym, szczerzę mówiąc, jak jestem na rajdzie, to skupiam się na tym, co mam wykonać. Chcę zrobić to najlepiej jak potrafię, więc nie zastanawiam czy ktoś na mnie patrzy i się uśmiecha, czy też nie. Niemniej jednak, mam swoją teorię na temat różnic w technice jazdy i podejścia do samych zawodów, a co za tym idzie, pewnych trudności, jak również udogodnień, które wynikają ze struktury kobiecej psychiki, jeśli coś takiego w ogóle istnieje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.