Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19703 miejsce

Rajskim Malediwom grozi potop. Cały kraj może znaleźć się pod wodą

Malediwy to malownicze miejsce niczym z egzotycznej bajki. Tworzy je 1190 koralowych wysp na Oceanie Indyjskim. Brzmi jak określenie raju na Ziemi. Niestety, jeśli nic się nie zmieni, za kilkadziesiąt lat pochłonie je ocean.

 / Fot. FonthipWard/CC0 Public DomainMalediwy - cieszący się ogromnym zainteresowaniem turystów archipelag wysp wulkanicznych na Oceanie Indyjskim. Zlokalizowane są ok. 500 km na południowy zachód od Indii.

Wyspy ciągną się ponad 800 km z północy na południe i 120 km ze zachodu na wschód. Jest ich ponad tysiąc, z czego 200 zamieszkują ludzie. Pozostałe są zupełnie dzikie.

Malediwy to miejsce przede wszystkim nastawione na turystykę, ludzie chętnie tam przyjeżdżają, by poczuć egzotyczny klimat, ponurkować w koralowcach czy powygrzewać się na plażach. Dodatkowym urokiem jest to, że hotele znajdują się praktycznie w oceanie. Ciągną się bardzo daleko w głąb wody, zbudowane na odpowiedniej wysokości palach. Gościom wysp gwarantuje się zatem niesamowity widok turkusowo-błękitnej wody o każdej porze dnia.

Poza turystyką państwo to utrzymuje się również z rybołówstwa. Jego głównym towarem jest tuńczyk. Uprawia się tu też palmy kokosowe, drzewa chlebowe i banany. Na stałe wyspy zamieszkuje prawie 400 tysięcy osób.

Wszytko brzmi pięknie i zapewne pięknie też wygląda, ale z wyspami wiąże się również pewien problem - są położone ok. 1-2 metrów nad poziomem wody. Nie brzmi to groźnie, wręcz przeciwnie, może to być ogromny atut tego państwa. Jednak wszystko będzie w porządku dopóki nie zmieni się poziom wody.

Jeśli poziom wód się zwiększy Malediwy stopniowo będą się chować pod powierzchnią oceanu, aż w końcu znikną zupełnie. Dlaczego istnieje takie zagrożenie? Przez dwutlenek węgla, który w nadmiernej ilości przedostaje się do atmosfery, skutecznie i sukcesywnie ocieplając klimat, w którym żyjemy.

Ocieplenie klimatu skutkuje topnieniem lodowców, które zwiększają zasoby wody, jej poziom każdego roku minimalnie się zwiększa. Jednorazowo nie robi to dużej różnicy, jednak po upływie kilkunastu lub kilkudziesięciu lat takie miejsca jak Malediwy dość dotkliwie to odczują.

Władze państwa robią wszystko, co w ich mocy, by uratować wyspy. W stolicy powstał mur, który ma chronić ją przed zatopieniem.

Ponadto prezydent kraju zwołał specjalne posiedzenie rządu, które odbyło się 6 metrów pod powierzchnią oceanu, podczas którego został podpisany dokument zobowiązujący wszystkie państwa, by podjęły wszelkie możliwe działania mające na celu obniżenie poziomu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Oczywiście same Malediwy zredukowały zanieczyszczenie dwutlenkiem węgla praktycznie do minimum.

Czytaj także: Naukowcy alarmują. Skala wymierania gatunków podobna jest do czasów dinozaurów


Mimo podjętych działań zapobiegawczych, władze biorą pod uwagę najgorszy scenariusz. W razie najwyższego ryzyka zatonięcia, mieszkańcy przeniosą się na inne terytorium. Rozważana jest Australia lub Sri Lanka. W takiej sytuacji kraj zakupi ziemie od któregoś z tych państw i państwo Malediwy zostanie w całości przeniesione, a po pięknych wyspach nie zostanie ani śladu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie ma jakiegokolwiek dowodu naukowego o wpływie emitowanego przez człowieka dwutlenku węgla na ocieplenie klimatu . Oczywiście CO2 należy redukować bo dzięki temu wzrasta sprawność maszyn ale bez przesady. Głównym emiterem dwutlenku węgla jest przyroda , wulkany, organizmy żywe. Człowiek poprzez spalanie surowców naturalnych emituje zaledwie kilka procent.
Cala zadyma z CO2 jest jedynie propagandową hucpą bogatych aby wyciągać pieniądze.

Wczoraj była dziura ozonowa i freony a dziś nikt o tym już nie pamięta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.