Facebook Google+ Twitter

Ramona Rey - polski skarb

Dziewczyna o wektorze osobowości, zwróconym zdecydowania ku górze, wydaje drugą płytę redefiniującą szumne pojęcie dobrego polskiego popu.

Okładka płyty "Ramona Rey 2" / Fot. EMIGeneralnie kontakt z polską muzyką popularną w pamięci choćby minimalnie wymagającego słuchacza zwykle pozostawia wyraźny i niezmazywalny ślad w zakładce "traumy, otchłanie, granie w badmintona pod wiatr". Wyjątków jest parę, ale w swej wyjątkowości trafiają one do niszy, która nijak się ma do brzmień dominujących w radiowym eterze. Niestety podobnie jest z Ramoną Rey. Dziewczyna sama sobie pisze teksty, kreuje się, komponuje i współprodukuje swoje utwory. Konsekwentnie szuka siebie i klaruje własny wizerunek. Chciałoby się rzec: cud nad Wisłą, prawdziwy skarb.

Po sympatycznym, ale też trochę obciachowym i dokuczliwie niezdecydowanym debiucie przyszła pora na drugą "trudną" płytę, którą gwiazda zwodniczo ochrzciła "Ramona Rey 2". A na niej niemal same goniące za najnowszymi trendami przeboje, krystaliczne brzmienie i dojrzała produkcja.

Szkielet utworu zbudowany na kruchych syntetykach w tonacji minimal techno Ramona incydentalnie wzbogaca o zabrudzone electro. Wypadkowa obu, zdecydowanie en vogue. Bo słabych - i co znaczące - przebrzmiałych piosenek na "Ramona Rey 2" zwyczajnie nie ma. Są przerywniki, naliczyłem trzy. Poza tym dzieje się bardzo dobrze. Dwa potencjalne evergreeny, czyli single "Skarb" i "Znajdź i weź" w pojedynkę gaszą pragnienie słuchacza na ambitny krajowy pop a.d. 2009. Reszta pod względem przebojowości nieznacznie chłodniejsza, ale dzięki nietuzinkowemu wokalowi artystki zdecydowanie przykuwająca uwagę.

Żadne "jak anioła głos", bo Ramonie wokalistce, bliżej do małej diablicy, którą słuchacz pokocha lub z miejsca znienawidzi. Katalog westchnień, syknięć, jęknięć, nietypowy sposób frazowania, liczne zmiany tempa i łamanie wszelkich konwencji tego jak polski artysta śpiewać powinien. Całość sumuje się do coraz bardziej deficytowej ostatnio oryginalności. Obrana konwencja wokalna odbija się w oczywisty sposób na tekstach.

Ramona bardzo często powtarza te same zwroty i kwestie, co znaczy jedno. Powiedzieć chce mniej, ale trochę dobitniej. W tych "powtarzankach" tkwi niesamowita siła, magnetyczna moc porównywalna momentami do modlitwy, czego dobrym przykładem jest niesamowicie uniwersalny tekst "Obietnicy". Cóż, moje prywatne modły zostały wysłuchane. Boziu, dziękuję za Ramonę Rey.

Ramona Rey, Znajdź i weź
Ramona Rey, Skarb

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Plus za dostrzeżenie niebanalnych zjawisk na polskiej scenie muzycznych. Faktem jest, że Ramona to oryginalna artystka. Co prawda nie posiada aż tyle charyzmy, co zaginiona przed laty Fiolka (takie skojarzenie obu odważnych wokalistek), to ciągle jest ona "Kimś" w potoku zwyczajności muzycznej. Będę z zainteresowaniem przyglądał się dalszym poczynaniom Ramony. Przy okazji pozdrowienia dla autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.03.2009 21:33

Słuchać Ramonę miałem okazję kilka razy i to przypadkiem i to prawda co napisałeś : "słuchacz pokocha lub z miejsca znienawidzi" - znajomy, który puszczał jej muzykę był zakochany, zapewne w ciele artystki no i muzycie.. ja natomiast z miejsca znienawidziłem. Słuchanie jej twórczości to katorga.

"Ramona bardzo często powtarza te same zwroty i kwestie, co znaczy jedno" - dla mnie znaczy też drugie, zapewne nie ma nic więcej ciekawego do przekazania. jej teksty są banalne, oklepane i o niczym nie wspominając już o wykonaniu...

"Boziu, dziękuję za Ramonę Rey". - cóż, widać wszechmogący już za naszego życia na ziemi jest sprawiedliwy i kara grzeszników... tylko czym zgrzeszyłem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.