Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2357 miejsce

Raport specjalny: Sprawdzamy dochody pedagogów w Polsce

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-01-19 09:36

Przed gmachem Ministerstwa Edukacji, przed Sejmem i Kancelarią Premiera protestujący nauczyciele wysoko podnosili transparenty: "Premierze! Pohamuj Hall-ucynacje MEN", "Wszkole ciężka praca, marnapłaca". Protestujący żądali od ekipy Donalda Tuska podniesienia nauczycielskich pensji o 50 proc.

 / Fot. POLSKA Głos WielkopolskiPodwyżki w żądanej przez związkowców wysokości dawałoby 600 zł więcej do pensji stażystów i 1100 zł nauczycieli dyplomowanych. Ale rząd daje 185 - 200 zł brutto na osobę i zaznacza, że na tym, na razie, koniec. Premier Tusk oświadczył, że to i tak najwyższa podwyżka od lat. To nie spodobało się nauczycielom. - Nikt znas nie liczy, że nam rząd te 50 procent wypłaci z dnia na dzień. Niech daje podwyżki stopniowo, w ciągu trzech, czterech lat. Przyjechałam protestować, bo wierzę, że to możliwe - mówiła nauczycielka z Wielkopolski.

Jej koleżanka przypomniała obietnice PO z kampanii wyborczej. - Mieli wreszcie docenić pracę nauczyciela. Ale nic się nie zmieniło - stwierdziła kategorycznie. Obie panie nie chcą, by publikować ich nazwiska. - Ludzie w małych miejscowościach mówią czasem, że nauczyciele nie powinni strajkować, boi tak mają nieźle. Tylko że my się kształciłyśmy latami, do lekcji przygotowujemy się w domu godzinami, ta praca nie kończy się po pięciu czy sześciu godzinach w szkole.

Sprawdziliśmy, ile naprawdę zarabiają nauczyciele. Ci na początku pracy zawodowej dostają najczęściej 700 - 1000zł miesięcznie. Przeciętny nauczyciel mianowany, po studiach i kilkunastu latach w zawodzie, dostaje na rękę 1,8 - 2 tys. zł. Ale już dyplomowani z najwyższymi kwalifikacjami często mają dochody przekraczające 3 tys. zł. Jak to możliwe? Otóż ci najbardziej zaradni, poza pracą w szkole, udzielają korepetycji, starają się o uprawnienia metodyka, publikują książki, współpracują z kuratoriami. To zwiększa ich zarobki od kilkuset do nawet 2 tys. zł. Tak zamożnych nauczycieli próżno jednak szukać w małych miasteczkach i na wsiach.

Nauczycieli, którzy w piątek przed telewizorami obserwowali relacje ze strajku w stolicy, zbulwersowały informacje o zarobkach szefa ZNP. Sławomir Broniarz przyznał, że dostaje aż 9 tys. zł brutto (około 5,4 tys. zł na rękę). - Moje wynagrodzenie ustala prezydium zarządu głównego ZNP, to nie jest jednoosobowa decyzja, lecz władz statutowych związku - tłumaczył. - Jestem zdziwiona zarobkami pana Broniarza - nie kryła minister edukacji Katarzyna Hall. Przyznała się, że jako minister zarabia "nieco ponad 8 tysięcy". Minister wyszła do protestujących na ulicach nauczycieli.

Tłumaczyła, że w projekcie budżetu przygotowanym przez rząd PiS były pieniądze na 3,3 procent podwyżki, a jej rząd zdołał dać im 10 procent. - Mam nadzieję, że pani minister widzi w nas partnera, a nie przeciwnika politycznego, który ma jeden cel: wyrwać pieniądze z budżetu państwa - mówił pod koniec dnia już bardziej pojednawczym tonem prezes ZNP. W najbliższych tygodniach związkowcy zdecydują, czy rozpoczną na wiosnę masowy strajk. W piątek podczas protestu odgrażali się, że w maju odejdą od tablic i zbojkotują ogólnopolskie matury. (K.Sklepik, K.Borowska)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.