Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167528 miejsce

Raport WPI na przykładzie syna rewolucji informacyjnej

Należy do pokolenia nazywanego Generacją Millenium. Ma 25 lat. Jest dzieckiem polskich emigrantów z Londynu, którzy wrócili do kraju w czasie wielkiego rozwoju polskiej gospodarki. W czasie wolnym - wideoreporter obywatelski.

Jest dzieckiem przełomu, urodził się dokładnie w rok przed zniszczeniem wież WTC. Na półce w pokoju gadżety. Flycam - minikamerka internetowa wielkości ważki. Sterowana z enava, może się wznieść na wysokość 300 metrów. Sam enav o urządzenie wielofunkcyjne, które dopiero wchodzi do polskich sklepów i jest cholernie drogie. Łączy w sobie funkcje dawnego laptopa, palmtopa, telefonu komórkowego, zegarka i gazety. Prostokąt o bokach 4 na 6 centymetrów nakładany jest na rękę zupełnie jak tradycyjny zegarek, tyle że na "klik" (musimy sobie dokupić pasek z zaczepem, nie dołączają do zestawów). Tak też wygląda w stanie spoczynku - na ekranie wyświetla się godzina. Dzięki technologii ekranów wielosegmentowych można w każdej chwili uzyskać format ekranu o przekątnej 18 cali. Stałe łącze satelitarne pozwala przeglądać internet gdziekolwiek i o jakiejkolwiek porze, a więc także prasę, ale możemy też wykupić "prenumeratę" u jednego dostarczyciela treści, dzięki czemu po rozłożeniu ekranu pojawi się natychmiast nasz ulubiony tytuł z dostępem do pełnej wersji wszystkich artykułów. Rozmowy prowadzimy przez zestaw złożony ze słuchawek i mikrofonu, niezależnie od tego, czy ekran jest rozłożony, czy nie. Nasz bohater ma poza tym cały arsenał antenek, nośników i aparatów fotograficznych nowej generacji do zdjęć hologramowych.

Ale mówi o sobie, że nie jest gadżeciarzem. Jak to? - ciśnie się na usta pytanie. Przecież widać, że lubi gromadzić zabawki. Tak - odpowie, ale to dla celów praktycznych. Ojciec, tak jak miliony innych, zwykłych obywateli świata, uczestniczył w Wielkim Przełomie Informacyjnym, a on chce iść w jego ślady. Mianem WPI określa się rewolucję medialną, która dokonała się w pierwszej dekadzie i na początku drugiej dekady stulecia na całym świecie. Tradycyjne media, pogrążone w coraz większym kryzysie, tracące z dnia na dzień wiarygodność i z tygodnia na tydzień czytelników, musiały oddać dużą część swojego potencjału opiniotwórczego w ręce obywateli. Choć budziło to naturalną niechęć właścicieli wielkich koncernów medialnych, którym wydawało się, że władzę na rzędami dusz otrzymali niejako dożywotnio, sprawy toczyły się nieubłaganie swoim tokiem. Dzisiaj nie ma już dziennikarzy etatowych, bo w tej branży zniesiono etatowość. Płaci się za kontent. Ponieważ w tych warunkach każdy działa jako niezależny podmiot, choć może sie wiązać z konkretną firmą, panuje zdrowa konkurencja. Napiszesz bzdury - spadnie ci poczytność. A co za tym idzie - wynagrodzenie.

Dzisiaj nie ma też gazet papierowych. Pod koniec drugiej dekady XXI wieku, aż dziwi bierze, że dopiero kilka lat temu, uznano na II Międzynarodowej Debacie o Mediach, że to największy anachronizm współczesności. Często przywoływano w tym kontekście wypowiedź prezesa Międzynarodowej Rady do Spraw Etyki Mediów: - Równie dobrze moglibyśmy wypalać tabliczki z pismem klinowym lub wrócić do papirusów. W ciągu jednego roku zniknęły z punktów sprzedaży miliony ton papieru. Jeśli dziś produkuje się papier, to tylko w jednym, zdecydowanie użytkowym celu. Choć i tu zastępują go powoli systemy inteligentnych spłuczek.

Niektórym najbardziej było żal książek. Nie oszukujmy się, od kiedy przestały być wydawane na masową skalę, a za wydrukowanie egzemplarza musimy słono zapłacić, ludzie zaczęli szanować książkę. Już nie widuje się jej na śmietnikach. Wartość każdego egzemplarza dowolnej publikacji wzrasta z roku na rok. A sensacji i tak większość z nas woli słuchać w rewelacyjnej interpretacji na kanale elektronicznej biblioteki multimedialnej.

Dopiero od momentu rezygnacji z drukowania gazet, dzienniki zaczęły rywalizować o odbiorcę jakością, a nie wyłącznie drastycznością tytułów. Dzisiaj odbiorca chce najpierw dowiedzieć się, czy nie zmienił się rozkład odjazdów metra w jego miasteczku, a dopiero potem poczytać o problemach koalicji rządzącej i aspektach globalizacji. Pole walki przeniosło się do tego królestwa, w którym się właśnie znajdujesz. Do Sieci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Przyszłość wydaje się być nierealna do momentu, w którym nas niespodziewanie zaskoczy. Jak napisał kiedyś Terry Pratchett: "Nie ma większego zaskoczenia niż moment, w którym coś w co nigdy nie wierzyłeś zaczyna się do ciebie szczerzyć zza rogu.".
Plus ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

He he, zaoszczędziłeś. Ja nie dodaję płyty, ale możesz za zaoszczędzoną kasę kupić film na byle straganie, bez denerwującego, papierowego dodatku ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt. też w pierwszej chwili już zacząłam się niepokoić o moje szare komórki.
Wprawdzie to jeszcze nie Lem, ale art mi się podobał. Do nikogo "nie pije", niby, a jednak ma coś nad czym warto pomyśleć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.06.2008 09:58

A dllaczego to nie realna wizja? Wg mnie jak najbardziej realna. Wystarczy spojrzec, co sie juz teraz dzieje. Wiekszosc gazet i tak swoje artykuly publikuje w sieci, a zyski (dodatkowe) czerpie z archiwum. Dlaczego nie mialoby sie stac tak, ze wydawcy zrezygnuja z najwiekszych kosztow, czyli z papieru, drukarni i etc?
Jeszcze calkiem niedawno, jak ktos stwierdzil, ze mozna CALY sklep przeniesc do sieci, to mowcy pokazywano znaczacy znak na czole...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Większość wizji przyszłości ma to do siebie, że wydaje się nierealna ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa wizja przyszłości, aczkolwiek wydaje mi się jednak nierealna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:))))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.06.2008 09:41

Naprawde jestem zmeczony. :) Dopiero pozniej zalapalem, ze to "fjuczer" jest. :)) Zmylil mnie troszke ten flycam, bo to zaden "fjuczer", tylko starosc. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.06.2008 09:37

Jestem zmeczony, wiec moze cos zle czytam. Z tekstu mozna wywnioskowac, ze wieze WTC runely 24 lata temu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.