Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22554 miejsce

Ratownicy pogotowia walczą o podwyżki

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-11-20 07:50

Po 22 latach pracy za kierownicą karetki reanimacyjnej, ze zdobytymi kwafikacjami ratownika wypada mi szukać pracy przy układaniu kafelków. Bo jak długo można utrzymywać rodzinę za tysiąc złotych miesięcznie? Kto będzie jeździł do wypadków jeśli ludzie powiedzą w końcu "dosyć" i poszukają sobie lepiej płatnej pracy? Bo w sądeckim pogotowiu dba się tylko o portfel lekarzy? – mówi Stanisław Wasiluk, sądecki ratownik.

fot. Gazeta Krakowska– Muszę dbać o lekarzy. Ratownik nie postawi diagnozy, nie zdecyduje o podaniu leku. Kogo wyślę do zawału serca? – broni się dyrektor pogotowia Danuta Cabak-Fiut.

Płacowe kominy


Wśród pracowników sądeckiego pogotowia od września atmosfera jest bardzo napięta. Związki zawodowe zapowiadają spór zbiorowy z dyrekcją. Ludzie mają żal o bezwzględne traktowanie ich z góry.

Konflikt zaognił się po podziale pieniędzy przeznaczonych na podwyżki.
Najmniej zarabający mieli nadzieję, że fundusze, jakie rząd wygospodarował na wzrost pensji, wyrównają ogromne dysproporcje pomiędzy zarobkami lekarzy i ratowników. Tak się jednak nie stało. Drektor Cabak-Fiut zdecydowała o podziale podwyżkowej puli proporcjonalnie do dotychczasowych zarobków. I tak lekarze zarabiają około 6-7 tysięcy złotych miesięcznie. Pracują jednocześnie na kilku etatach. Za godzinę dyżuru w pogotowiu dostaną po 25 złotych. Świąteczny liczy się podwójnie.

– Nie jest naszą intencją, aby uderzać w lekarzy i zaglądać im do portfeli. Tym bardziej, że ci którzy z nami pracują, to fachowcy. Niech zarabiają jak najwięcej, wszyscy im tego życzymy. Ale karteka reanimacyjna to jest zespół, w którym każdy ma równie ważną rolę dla ratowania ludzkiego życia. Ponosimy podobną, ogromną odpowiedzialność. W tej sytuacji nie powinno być aż takiej dysproporcji w zarobkach – mówi Stanisław Wasiluk, przewodniczący związku zawodowego "Solidarność".

Gdyby za stawkę w pogotowiu, lekarz pracował tylko 8 godzin dziennie przez 25 dni w miesiącu, to zarobiłby 5 tysięcy zł. A rzeczywistość jest taka, że każdy z nich pracuje po kilkanaście godzin. Czasem więcej. Niektórzy dyżurują jednak po dwie doby bez przerwy, inni kursują pomiędzy kilkoma miejscami pracy: szpitalem, pogotowiem, prywatną przychodnią.

Najbardziej zapracowani wyrabiają w ten sposób po kilkanaście tysięcy zł miesięcznie.

Żołnierze niedocenieni


– Lekarzy brakuje. Zarbiają tyle z przymusu, a nie z wyboru. Pracują ponad siły, nie ma kto ich zmienić – tłumaczy Danuta Cabak-Fiut. – Nikt nie bronił ratownikom iść na studia medyczne. Jeszcze zanim przyznano pieniądze na podwyżki prorokowałam, że będzie horror. Pieniądze zawsze skłócą ludzi.
– Niedawno w trosce o finanse pogotowia zrezygnowaliśmy na dwa lata z funduszu socjalnego, a po dwóch tygodniach dowiedzieliśmy się, że dysproporcje w zarobkach będą jeszcze wyższe niż były. Jakie w tej sytuacji mają być nastroje pracowników, żołnierzy tej firmy? – pyta w imieniu "etatowej" załogi pogotowia Wasiluk. – Ci "żołnierze" to ludzie, którzy ratują ludzkie życie. Czy to w porządku, że w sądeckim pogotowiu lekarz za jeden dyżur dostaje pół pensji ratownika? Są miasta w Polsce, takie jak Warszawa, Gdańsk, Szczecin, gdzie udało się nieco złagodzić te ogromne różnice. Ratownicy dostali po pięćset złotych podwyżek. U nas – po 260 złotych.

List do ministra


Związkowcy chcą pisać w tej sprawie list do ministra zdrowia Zbigniewa Religi.
– Chciałbym podkreślić, że pani dyrektor Cabak, to bardzo mądry i kompetentny lekarz. Od 10 lat kieruje pogotowiem i udawało jej się świetnie rozwiązać wiele trudnych problemów firmy. Nie mamy pojęcia dlaczego teraz podjęła decyzję korzystną tylko dla jednej grupy zawodowej – mówi szef związków w pogotowiu.
– Dlaczego tak zdecydowałam? Bo muszę myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie pacjentów i o finansach pogotowia – mówi Danuta Cabak-Fiut. – Kogo wyślę do pacjentów, jeśli lekarze odmówią pracy?
Dyrektorka sądeckiego pogotowia żali się, że ma już dosyć pracy w ratownictwie. Robi kolejną specjalizację i przymierza się do odejścia. Tymczasem ratownicy mają żal. Niektórzy już szukają pracy. Może zdarzyć się tak, że na wezwanie do wypadku nie będzie miał kto pojechać?

iwona kamieńska

Miesięczne zarobki pracowników pogotowia przed podwżyką (brutto)
ratownicy – 1414 zł
sanitariusze – 1570 zł
kierowcy – 1614 zł
lekarz dyżurujący 8 godzin dziennie przez 25 dni w miesiącu (bez dyżurów świątecznych) – 4000 zł

Po podwyżce zarobią więcej o:
pielęgniarki z wyższym wykształceniem – 600 zł
ratownicy, kierowcy ratownicy i pielęgniarki ze średnim wykształceniem – 500 zł
kierowcy ze średnim wykształceniem – 450 zł
kadra kierownicza – 400 zł
lekarz – około 1000 zł więcej (4 złote za każdą godzinę)

Kwoty netto, czyli realne są 40 proc. niższe.

- Gazeta Krakowska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

n
  • n
  • 16.01.2011 00:01

na wolontariat niech przejda Ci ktorym sie podoba to, ze ludzie nie potrafia utrzymac rodziny poswiecajac swoje zycie dla ratowania innych... ile w tym pasji jest ja wiem, ale dajcie tez zyc...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Daniel
  • Daniel
  • 29.09.2010 20:16

Zgadzam sie ze paranoja. Aktualnie jestem na 2 roku studiow w Wielkiej Brytanii na kierunku ratownictwo medyczne. W Londynskim pogotowiu ratunkowym gdzie pracuje wogole nie ma lekarzy i cala odpowiedzialnosc odnosnie rozpoznania, admininstracji lekow spoczywa na paramedicu. Nie rozumiem w czy jest problem w naszym pieknym kraju by pojsc na taki sam uklad. Czy nie istnieja czytelne wytyczne co do obowiazkow ratownika nalezy a co mu wolno a co nie i co z systemem edukacji moim zdaniem nie powinno byc zadnych licencjatow tylko studia wyzsze to podnioslo by range zawodu i dalo ratownikom wiecej wiarygodnosci w medycznym swiecie. Redukujac liczbe lekarzy mozna z powodzeniem pieniazki przeznaczyc na pensje dla dla ratownikow i docenic w ten sposob ten ciezki zawod. Nie mowie tu o calkowitym pozbyciu sie lekarzy z pogotowia w Anglii lekarze sa zatrudniani w Lotniczych Pogotowiach Ratunkowych gdzie wzywani sa tylko do najciezszych przypadkow. Przeciez do reanimacji wystarczy miniumum 2 ratowniko specjalizujacych sie w ALS i dwoch ratownikow z BLS. Wydaje mi sie ze polski system ratownictwa medycznego nie idzie z postepem a dyrektorzy oddzialow ratowniczych nie obchodzi co o ratownikach mowi ewidencja naukowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe czy któryś ze strajkujących lekarzy, którzy mają czasem na wstępie(jak np. anestezjolodzy) 5tys+dodatki popracowałby za takie pieniądze jak [url=http://www.zawodowe.com/Ratownik_medyczny_-_opis_135]ratownik medyczny[/url]?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój przyjaciel skończył w ubiegłym roku pomaturalne studium ratowników medycznych. On naprawdę chciał jeździć w karetce i ratować ludzi. Jednak gdy usłyszał propozycję dotyczącą przyszłego wynagrodzenia, zdecydował się na posadę ratownika na basenie i pójście na studia wieczorowe na kierunku fizykoterapeuta.Dodatkowo zapisał się na kurs masażu.Swoją decyzję wyjaśnił mi w rozbrajająco prosty sposób-"Aga jako masażysta zarabiam 1zł za minutę,jako ratownik odpowiadam za ludzkie życie i płacą mi tyle samo ile sprzedawca w sklepie z markową odzieżą"
Przeraża mnie to, że ludzie którzy zostają pielęgniarkami,ratownikami czy też lekarzami z powołania, muszą konfrontować idealizm z rzeczywistością materialną:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paranoja, jak zresztą wszystko w tym naszym "skopanym", używając słownictwa p. Janka Tomaszewskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech przejdą na... wolontariat (link może im się to bardziej "opłaci" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.