Facebook Google+ Twitter

Ratownikiem jest się całe życie

Ponad 15 lat temu na ręce Naczelnika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego złożyli i podpisali przysięgę Marcin Józefowicz i Witek Cikowski. Od tamtej chwili pracują w TOPR jako ratownicy.

Akcja ratunkowa TOPR, Hala Gąsienicowa, 16 sierpnia 2007. / Fot. Karolina MącznikPraca Marcina i Witka do prostych nie należy. Często przychodzi im mierzyć się z siłą natury i z ludzką bezsilnością, ale mimo trudności pomagają poszkodowanym w wypadkach. W całej historii TOPR zdarzyło się bardzo dużo wypadków, w tym wiele śmiertelnych. Los nie oszczędził też kilku ratowników, którzy niosąc pomoc innym sami zginęli.

W przeszłości, gdy wypadków było znacznie mniej, ratownicy pracowali ochotniczo otrzymując symboliczne wynagrodzenie tzw. dietę. Obecnie gdy czasy się zmieniły, a zainteresowanie turystyką górską znacznie wzrosło, sytuacja w TOPR uległa zmianie. Zawodowo pracuje 29 ratowników, a w zimę dodatkowo ok. trzydziestu sezonowych.

Aby dostać się w szeregi Toprowców nie wystarczy tylko lubić góry. Trzeba posiadać ogromną wiedzę na ich temat, a także wiele umiejętności praktycznych. TOPR stawia bardzo duże wymagania ponieważ, nie każdy nadaje się do tej pracy. - To muszą być ludzie, którzy mają dorobek tatrzański - podkreśla Witek. Odporność psychiczna, przygotowanie na każdą ewentualność i gotowość na poświęcenie, to tylko niektóre cechy ratownika górskiego.

Sens życia


- Najlepiej się robi to, co się najbardziej lubi, do czego ma się serce - mówi Witek. Każdy z nas pragnie realizować swoje marzenia. Nadawać sens życiu. Wielu ludzi kocha góry, dla Toprowców góry i praca z nimi związana są właśnie sensem ich istnienia, a jeżeli przy okazji mogą pomagać innym, to nie ma nic szlachetniejszego w ich życiu. Życiu pozornie zwyczajnego człowieka.

Ratownicy to wyjątkowi ludzie. Podczas wypraw ratunkowych towarzyszy im podekscytowanie i radość. Nie ma miejsca na nerwy. Ważne jest to, aby dobrze zaplanować akcję i pomóc wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. Czasem pomoc przybiera nieco inny wymiar. Trzeba oddać ostatnią przysługę tym, którzy z gór nie powrócili. Przyklęknąć i pomodlić się za nich. Wyprawa po ciało jest równie ważna jak ratowanie żywych. Walczy się wtedy nie o życie, a o duszę człowieka. O szacunek dla zmarłego i jego rodziny.

Na akcji


Każda akcja ratunkowa jest na swój sposób niebezpieczna. Ratownicy jednak nie stopniują, nie mówią, że jedna jest mniej, a inna bardziej ryzykowna. Podczas większości wypraw pojawiają się przeciwności i trudności. Trzeba nie lada wielkiej odporności psychicznej i zimnej krwi, aby zapanować nad sobą w nieoczekiwanych momentach.

- W świecie ratowniczym nic nie układa, wszystko się właśnie psuje w tym najgorszym momencie, nie działa. Jesteśmy jednak elastyczni, nie działamy według procedur - kwestia przemyślenia i zmiany działania - opowiada Marcin. Ratownicy zgodnie potwierdzają, że podczas wypraw nie ma miejsca na chwilę zastanowienia się.

Akcję trzeba zaplanować wcześniej, przed opuszczeniem bazy, potem nie ma juz czasu na planowanie. Trzeba przygotować się na wszelkie okoliczności, które mogą wystąpić w trakcie działania.

Ratownik w czasie akcji musi zachować zimną krew. Nie może oddać się we władanie emocji. - Emocje są większe gdy osobą poszkodowaną jest osoba znajoma. Najlepiej gdy zastęp ratowników nie zna poszkodowanego - dodaje Marcin. Wówczas uczucia towarzyszące ratownikom nie są tak potężne, dzięki czemu można podejść do problemu bardziej racjonalnie. Mniej nerwowo.

Bardzo dobre wyposażenie i najnowocześniejszy sprzęt pomaga ratownikom w pracy. Gwarantuje on maksymalne bezpieczeństwo, jakie można zapewnić. Niestety wszystkiego nie da się przewidzieć. Trzeba liczyć się z lawinami czy burzami. Człowiek jest malutki wobec potęgi natury. Profesjonalizm grupy ratowniczej nigdy jednak nie zapewni całkowitej pewności i bezpieczeństwa. Oczywiście liczne szkolenia minimalizują realne zagrożenie, jednak człowiek nie jest stanie wszystkiego opanować i przewidzieć.

Pasja i zaangażowanie


Gdy jest jakaś wyprawa ratownicy cieszą się z możliwości udziału w niej. - Nie widać u nich lęku, widać u nich ogromne zaangażowanie, mobilizację - podsumowuje Witek Cikowski. Marta Olszańska, mama jednego z ratowników TOPR podkreśla, że jej syn Bartek miał w sobie duże poczucie misji. Uważa, że przystąpienie do TOPRu było obraniem najwłaściwszej drogi dla realizacji tej misji.

- Bartek był wszechstronnie uzdolniony, interesował się wieloma dziedzinami życia. Najważniejsze, że potrafił zrealizować swoje poczucie misji - dodaje Marta.

Większość ludzi, zapytanych o prace ratowników górskich, odpowiada, że podziwia ich poświęcenie, odwagę, bohaterstwo. Przynależność do TOPRu najlepiej świadczy o człowieku. Marta Olszańska dodaje, że toprowcy to ludzie o wyjątkowych cechach osobowości. Niestety nie wszyscy umieją dostrzec wielkie poświęcenie i pomoc jaką niosą oni poszkodowanym.

Ratownicy wspominają, że niestety zdarza się, że ludzie nie potrafią okazać wdzięczności. Mało tego, często są niemili i mają pretensje. Przeceniają swoje umiejętności i nie potrafią przyznać się do błędów. Niestety czasem zdarzają się błahe wezwania. A w tym samym czasie ktoś naprawdę może potrzebować pomocy...

Decyzja na całe życie


Marcin Józefowicz, zawodowy ratownik TOPR przyznaje: – Jest to trudny, czasami "arodzinny" zawód. Toprowcy w każdym momencie są ratownikami, niezależnie od pory roku, pogody, od tego czy są święta czy Nowy Rok. To nie jest tylko zawód wpisany w dowód, to poświęcenie swojego życia służbie, którą stawia się ponad wszystko, na pierwszym miejscu.

- To jest coś co się nosi w sobie, choroba – dodaje Marcin. Niezależnie od tego czy ratownik ma wolne czy nie, musi się liczyć z tym, że zostanie wezwany w góry i będzie w nich działać. Ratownictwo górskie poza wyrzeczeniami związanymi z rodziną i wolnym czasem, wiąże się z zagrożeniem zdrowia i życia. Ratownicy cierpią na liczne schorzenia zawodowe – chore stawy kolanowe, kręgosłupy. Niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę ile wyrzeczeń kosztuje ratowników ich praca. Często pojawiają się trudne momenty.

- Było mi zimno, było mi twardo, ale nie było takiej sytuacji kiedy pomyślałem: basta kończę z tym! – wspomina Marcin. Mimo trudnych chwil, nie ma miejsca na zwątpienie. Koniec z działalnością ratowniczą jest równoznaczny z końcem własnego życia. Są to bowiem integralne części, których nie da się tak po prostu rozdzielić. Tylko wiek lub stan zdrowia zmusza do zaprzestania czynnej służby ratowniczej.

Miejsce na ziemi


Dla Marcina góry są domem. Obcuje z nimi od wielu lat, zna je doskonale. Bartek Olszański, ratownik TOPR, góry miał w genach od urodzenia. Pasje i miłość do nich odziedziczył po rodzicach. W wieku 16 lat razem z kolegą odbył zimowe przejście na północnej ścianie Giewontu. - Góry nie są dla mnie egzotyką, one są dla mnie codziennością, ale dzięki temu czuje się tu bezpiecznie - podsumowuje Marcin. Jednak czasami życie sprawia, że góry, w których czują się bezpiecznie, które znają jak przysłowiową własną kieszeń, mogą zagrażać zdrowiu bądź życiu. Jest to jednak ryzyko wpisane w zawód.

Bartek Olszański kochał góry i poświęcił się im ostatecznie. Zginał podczas akcji ratunkowej w Tatrach. Odszedł, a mimo to wciąż tu jest. Ktoś by powiedział, że to niemożliwe, jednak dopóki będzie żył w pamięci rodziny, przyjaciół i kolegów z pracy będzie obecny wśród nas, żywych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Kolejny plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za ciekawy materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

interesujący tekst +

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Świetny materiał

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wypada mi oceniać . O ratownictwie i wypadkach dużo w www.wgorach.com Tam też pisałam o szwajcarskim ratownictwie.
Moje artykuły na ten temat startowały tutaj w konkursie na najpopularniejszego dziennikarza obywatelskiego i.... oba arty były 4-te w kolejności.

Temat jest gorący w związku ze zbliżającym się sezonem. Bardzo dobrze , że znów podjęto bicie na alarm.
pozdro B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plus.... wiadomo za co

Komentarz został ukrytyrozwiń

To fascynujący ludzie. Dla mnie każdy z nich jest bohaterem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za temat o "zwykłym" bohaterstwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cenię ludzi z pasją. A z taką pasją jak ta szczególne
+ za przybliżenie postaci tych Toprowców o których miałam okazję już gdzieś słyszeć

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.