Facebook Google+ Twitter

Ratujmy małe szkoły!

Co to jest mała szkoła? To szkoła, jak mawiają niektórzy posłowie - do 70 uczniów. W czasach, kiedy coraz mniej jest dzieci wielu gminom nie opłaca się utrzymywać małych szkół. Ciekawe, dlaczego?

Argumentem, który przemawia za likwidacją małych szkół jest ich „nierentowność”, – co oznacza tyle, iż samorządy muszą do publicznych placówek „dokładać”. Oczywiście dokładają pieniądze – i to - jak mówią - całkiem spore – bo sama subwencja ponoć nie wystarcza.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. APPCo daje mała szkoła swoim uczniom, czego nie ma duża, zbiorcza gminna szkoła? Daje większe poczucie bezpieczeństwa, osadzona jest w środowisku, które się zna od dziecka, zna się jego problemy, radości i smutki. Mała szkoła służy nie tylko uczniom – jest swoistym centrum kultury dla mieszkańców, mała szkoła tętni życiem od rana do nocy, w weekendy i wakacje również, bo zna swoich uczniów i ich rodziców, zna ich potrzeby.

Także i nasza gmina nie chciała już prowadzić małej, bo liczącej ledwie 30 uczniów szkoły. Radni – niespecjalnie przychylni szkole na prowincji gminy - zagłosowali za jej zlikwidowaniem. Z dniem 31 sierpnia 2008 roku nasza szkoła podstawowa działająca od prawie 100 lat przestała istnieć.
Jednak już następnego dnia zaczęła działalność Niepubliczna Szkoła Podstawowa ze zmienioną dyrekcją, kadrą i przede wszystkim innym organem prowadzącym, którym jest stowarzyszenie „Załuki nad Supraślą”. Stowarzyszenie liczące ledwie niespełna 40 członków.

Jak do tego doszło?

W lutym 2004 roku jedna z mieszkanek wsi zwołała zebranie. Chciała pogadać, żeby coś na tej naszej wsi się zaczęło dziać, żeby coś robić, żeby przystanek nie był miejscem spotkań, żeby zabić, zagłuszyć tę beznadzieję popegeerowskiej wioski. Tak powstało zarzewie stowarzyszenia, które wkrótce się uformowało. Od razu niemal otrzymało dotację z Fundacji Wspomagania Wsi, na założenie świetlicy środowiskowej w remizie strażackiej. Oj, jak ciężki, – bo własnymi rękoma, siłami i nakładami robiony - był remont.

Prowadzenie świetlicy i ubieganie się o fundusze na jej działalność to było jedyne działanie do roku 2008. Latem odwiedził nas profesor Jerzy Buzek. Spotykał się z wolontariuszami programu Wolontariat Studencki, a w naszym województwie… byli oni tylko u nas.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Halina Zawadzka
  • Halina Zawadzka
  • 09.09.2010 12:45

A Załuki nie są wsią popegeerowską pani Moniko!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paolo, zazdroszczę pomysłu radnym. Co prawda moja stara podstawówka nadal istnieje, ale dużo szumu było wokół tego, że chcą ją zamknąć...
A tekst ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Częstochowie problem rozwiązano tak: "małe szkoły", ktore maja w sąsiedztwie wiekszą, zostały zlikwidowane - ale tylko na duzych osiedlach> W dzielnicach peryferialnych szkoły muszą być utrzymane, nawet jezeli klasa liczy 10 osob i mniej. Rada miasta nie pozwolila, by dziecko musialo dojezdzac do innej dzielnicy, mimo ze szkola jest deficytowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiście popieram "proces przejmowania" - zwłaszcza małych - szkół przez stowarzyszenia, choć (chyba, jak wszystko) ma to swoje plusy i minusy, ale raczej w przewagą tych pierwszych.

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.