Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3097 miejsce

Raz, dwa, trzy – chorym jutro będziesz ty!

Specjaliści z każdej dziedziny medycznej omawiając problem, którym się zajmują, bez głębszej refleksji „straszą” nas wzrostem zachorowań w najbliższej przyszłości. Od wielu lat obserwuję tę katastroficzną narrację. Stąd powyższy tytuł.

Rysunek 2. Zachorowalność na nowotwory złośliwe ogółem w Polsce w latach 2008-2010 w zależności od wieku. Zamieszczono na portalu http://onkologia.org.pl/nowotwory-zlosliwe-ogolem-2/ / Fot. Zrzyt ekranuW związku z powyższym - po co nam w ogóle medycyna?

Sloganem „lepiej zapobiegać, niż leczyć” – nikt się nie przejmuje. W dodatku, gdyby „żywcem” potraktować przysięgę Hipokratesa - jak to często robią niektórzy moralizatorzy przywołujący medyków „do szeregu”- można rzec, że jej duch wcale nie koliduje z brakiem zainteresowania profilaktyką. Konia z rzędem temu, kto by wskazał miejsce na nią w owej przysiędze. Żeby nie było wątpliwości przytoczę ją w całości:

„Przysięgam na Apollina, lekarza, na Asklepiosa, Hygieę i Panaceę oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle mej możności i zdolności będę dochowywał tej przysięgi i tego zobowiązania.

Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim swem mieniem i na żądanie zaspakajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swych braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza, oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, pozatem nikomu innemu.

Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.
Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

Nie będę stanowczo wykonywał wycięcia chorym na kamień, pozostawiając to ludziom zawodowo stosującym ten zabieg.

Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

Cokolwiek bym podczas leczenia, czy poza niem w życiu ludzkiem ujrzał, czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.

Jeżeli dochowam tej przysięgi, i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu tej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mnie los przeciwny dotknie”.

Tłumaczyła dr fil. G. Piankówna, a tekst opublikowany został przez profesora Władysława Szenajcha w 1931 roku.

Przy okazji zwrócę uwagę na dwa mity związane z tą przysięgą. Po pierwsze, jej autorem nie był Hipokrates. Po drugie, nieprawdą jest, że zobowiązuje ona lekarza do niesienia pomocy potrzebującym. Obecnie, zresztą, lekarze nie składają owej przysięgi, tylko współcześnie napisane przyrzeczenie lekarskie.

Wracając ad meritum

W medycznej prasie specjalistycznej, jak i na wszelkich konferencjach czy kongresach naukowych przyjęte jest powszechnie przedstawianie „zastraszających” danych wskazujących na apokaliptyczne rozprzestrzenianie się chorób wszelakich. Tak było od zawsze jak pamiętam. Zmienia się tylko kolejność występowania na liście rankingowej chorób, a niektóre z nich przechodzą do historii (np. ospa prawdziwa, błonica). Natomiast nowe lub „nowe” pojawiają się w czasach współczesnych, niczym diabeł wyskakujący z pudełka.

Człowiek szczyci się, że medycyna współczesna jest coraz bardziej doskonała, ale gdy słyszę te zastraszające dane ekstrapolacyjne o nasileniu chorobowości praktycznie wszystkich chorób, to wcale nie jestem dumny z owego rozwoju. Wręcz rodzi się naturalne pytanie - i co nam z tego? Czyż nie jest to klimat dowcipu, że „operacja się udała, tylko pacjent nie wytrzymał”?

Zastraszające dane o zwiększającej się chorobowości dotyczą przede wszystkim chorób nowotworowych, kardiologicznych, metabolicznych (zwłaszcza otyłość, cukrzyca), genetycznych oraz zakaźnych i pasożytniczych.

Ostatnio młody naukowiec z Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, omawiając nowe wytyczne w sprawie obowiązujących zaleceń w leczeniu nadciśnienia tętniczego na 2015 rok, gdy wspominał o rozprzestrzeniającej się „epidemii” tej choroby w Polsce, na jednym oddechu powiedział, że do 2035 roku ilość chorujących osób na tę chorobę podwoi się i przeszedł do dalszego omawiania leczenia i ani nawet jednego słowa nie wypowiedział świadczącego o tym, że uczeni zastanawiają się - co jest tego przyczyną?

Wydaje mi się, że lakoniczne wyjaśnienia spotykane tu i ówdzie, że przyczyną wspomnianego zjawiska bywa siedzący tryb życia, palenie papierosów, stosowanie używek, stres czy złe odżywianie - są żenująco niewystarczające w obliczu tak wspaniałego rozwoju medycyny. Mam wręcz wrażenie, że nikomu z decydentów nie zależy na tym, aby zaingerować profilaktycznie w taki stan rzeczy, gdyż cały wysiłek kierowany jest na leczenie chorych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Jest jeszcze jeden rodzaj obłudy. Na osi wiara-prawda. To sprytna manipulacja, polegająca na stosowaniu tych pojęć wymiennie. W razie zarzutów bedą twierdzić, że "wierzą w prawdę", taką czy siaką, choć na co dzień posługują sie słowem "prawda" i "wiara" oddzielnie i często zamiennie.
A to już jest manipulacja. I to, niestety, działa. Choć można równiez twierdzić, że stety. Z punktu widzenia kogoś, kto chce owieczki trzymać w stadzie. A przecież żyjemy, tak czy siak, w stadzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nad prawdą się nie głosuje. Prawda istnieje. Natomiast ludzie mogą mieć trudności w dotarciu do niej. Jeśli tak jest, powinni szczerze się do tego przyznać. Najgorszym wyjściem jest udawanie, że się coś wie i narzucanie tego innym siłą. Właśnie tym się zajmują tak socjaliści jak lewicowi liberałowie, komunizm, faszyzm, islamizm i eksploatacyjny system demokratyczny. Każdy konserwatysta i każdy wolnościowiec wam to powie. Daltegopowiadam: Wolność dla Polski, prawo narodów do samostanowienia, własność w rłce polskie. Wolność-prawo-własność!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Statystyka to jedno. W badaniach występuje magiczne słowo: skorygowano. Skorygować, okazuje się, można wszystko o wszystko ;)

Oprócz statystyki jest jeszcze argument "demokratyczny". Nie dawniej niż wczoraj, słyszałem z ust młodego naukowca, że "większość naukowców uważa" ...
Czyli w nauce mamy demokrację. Prawdę się głosuje. Przynajmniej dla niego. ;)

Tymczasem jedno, słownie jedno doświadczenie, obalające hipotezę w jej proponowanym i sfalsyfikowanym przez to dośiwadczenie kształcie - wystarczy. Koniec i kropka. Trzeba szukać innych hipotez.
No ale zmiennych są tysiące. A my już z więcej niż dwiema jednocześnie - mamy problemy... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli ktoś dysponuje czasem, to zachęcam aby zrobił zestawienie ilości chorych w naszej populacji. Wyjdzie bardzo ciekawy wynik... W 1973 roku, jeszcze na studiach, bawiliśmy się w takie sumaryczne zliczanie i już wtedy wyszło nam, że nie ma ani jednego zdrowego człowieka, bo wynik wykraczał grubo poza 100 procent... No! Ale człowiek ma przecież po kilka chorób, nieprawdaż?

Statystyka, zwłaszcza wykorzystana przez zainteresowane osoby, udowodni dosłownie wszystko...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapobieganiu, rzecz jasna, "właściwym" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wikipedia, jak zwykle, spieszy z wyjaśnieniem:

Profilaktyka zdrowotna – działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie.

O zapobieganiu jak widać, ani mru mru ;)


Ale idzie ku lepszemu. Wszak "cała Polska biega". W maratonach i do lekarza ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.