Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67030 miejsce

Raz powodzie, raz susze... Czy pogoda "zwariowała"?

Wszystko wskazuje na to, że wraz ze zmianą klimatu (większość naukowców za główną przyczynę uznaje nadmierną emisję CO2 do atmosfery) normą staną się skrajne zjawiska pogodowe - susze i powodzie. Czy - i jak - można im przeciwdziałać?

 / Fot. wikimedia commonsPrzede wszystkim - zacząć likwidować przyczyny. Pomagać ograniczać emisję gazów cieplarnianych, CO2 - głównego powodu tak niepokojących zmian klimatu. Jego ocieplenie to nie tylko topienie się głównych rezerwuarów słodkiej wody na świcie - lodowców, a co za tym idzie zaburzanie balansu słodkiej i słonej wody w oceanach, tak istotnego dla życia tysięcy organizmów, i dla klimatu. To nie tylko wymieranie lub zagrożenie wymarciem dla niektórych rzadkich gatunków, jak też coraz bardziej realne ryzyko zatopienia nadmorskich terenów - to także przyczyna tragicznych w skutkach susz i powodzi.

Powodzi i susz na skalę globalną. Przy których nasza powódź, choć tak bolesna dla wielu ludzi i niewątpliwie spora jak na umiarkowaną strefę klimatyczną, jest nieporównywalna i w rozmiarze, i w tragicznych skutkach. By tylko wspomnieć powódź w Chinach w połowie czerwca tego roku (kolejną w tym roku z wielkich powodzi w Państwie Środka), która dotknęła 5,5 miliona osób i wyrządziła szkody liczone w wielu miliardach dolarów. Półtora miliona ludzi zostało bez dachu nad głową, ponad 200 osób zginęło lub zaginęło. W tym roku nie było miesiąca, a czasami nawet - tygodnia, by nie odnotowano w jakimś zakątku globu mniejszych w skali (choć i tak znaczących) susz i powodzi. A jeśli zanieczyszczenie środowiska i emisja dwutlenku węgla do atmosfery się nie zmniejszą, istnieją poważne obawy, że te tragiczne w skutkach zjawiska będą się jeszcze nasilać.

Skomplikowany problem, proste rozwiązania

Problem zmiany klimatu jest niewątpliwie globalny. I może się wydawać, ze zwyczajny człowiek nie ma na niego wpływu, nic na zmianę klimatu nie może poradzić. Nic bardziej mylnego! Prostych sposobów, jak przy niewielkim wysiłku każdy z nas może tu wiele zdziałać, jest sporo. Oto kilka z nich.

I. Nie jeść dużych ilości mięsa, szczególnie wołowego. Bydło, nie dość, że dla środowiska bardzo "kosztowne" w hodowli (setki litrów wody pitnej - co zważywszy na fakt, że świat, w tym także Polska, zaczyna cierpieć na deficyt słodkiej wody, jest bardzo poważnym problemem) także jest źródłem sporej emisji metanu, jednego z gazów cieplarnianych.

II. Kiedy się tylko da, korzystać z transportu miejskiego czy kolejowego. Jeśli to tylko możliwe, w czasie letnich wycieczek zamienić samochód na rower.

A jeśli już korzystamy z samochodów - warto pamiętać o regularnym pompowaniu kół, najlepiej raz w tygodniu. Wydawać by się mogło - przesada i drobiazg, ale ponieważ prawidłowe ciśnienie w oponach redukuje opór toczenia się koła, a dzięki temu wpływa na zmniejszenie zużycia paliwa i ogumienia - efekty tych działań w skali kilku lat są odczuwalne. Zarówno dla środowiska, jak i dla zużycia samochodu czy zawartości portfela kierowców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

"okładkowy" tytuł "Polityki" niemal identyczny, jak ten tutaj... z identyczną diagnozą..

Ciekawe, czy "odgapili":))

Tak czy tak, po podobne publikacje - a są ich setki, ta tu żadna nowość - warto sięgać.. ale też nie poprzestawać na samym czytaniu i dywagowaniu, ale po prostu - także zrobić coś samemu,

by nasza planeta nie zamieniła się w jeden wielki śmietnik, i to pozbawiony większości istotnych zasobów - poczynając od wody pitnej... - miejsce zatrute i zanieczyszczone przez ludzkie lenistwo i głupotę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.nobel.edu.pl/pl/arktyka-ma-duzy-potencjal-do-zmi.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znowu się Pan emocjonuje, Panie Mariuszu, a zupełnie niepotrzebnie. Nie moówiąc już, że nijak nie odniósł się Pan do paru istotnych pytań, jakie postawiłem - a propos deficytu wody pitnej - i potrzeby jej oszczędzania (też niby bzdury wg Pana); jak i potrzeby zużywanie mniejszej liczby zasobów, produkowania mniejszej liczby śmieci etc

- mój tekst jest trochę szerszy (już odchodząc od Pana tez odnośnie efektu cieplarnianego - widocznie słuchaliśmy różnych wykładów - różni naukowcy, rózne tezy - jasna rzecz - w tym własnie przejawia się moja pokora, KTÓREJ PANU TAK BRAK - ja uznaje, że są różne poglądy; nie używam autorytatywnych (i niezbyt wyrafinowanych, by nie powiedzieć - prostackich sformułowań - typu bzdury... Pan tak - zalecenia większej pokory więc ciągle aktualne);

Podobnie jak bardziej wnikliwego czytania - Pan Marek, komentarz przed Panem wyraźnie napisał -

"Więcej CO2 - bardziej bujna zieleń? Jasne tylko biorąc pod uwagę, że przeciętne drzewo pochłania średnio - 5kg CO2 rocznie a przeciętny Polak emituje go ok. 10 ton, to trochę nam tych roślinek brakuje. "

- dane mi (także wielu ekologom) powszechnie znane; a Pan dalej powtarza bajania rodem z podstawówki o tym, że 'im więcej CO2, tym, lepiej'. Gratuluję źródeł wiedzy.

Nie będę szukał na Pana 'inwektyw':)) - bo to zupełnie niepotrzebne - wiadomo, są rożne Prawdy, każdy ma prawo wierzyć w inne - zalecałbym jedynie do chwili zastanowienia, pokory właśnie (założenia - nuż mogę się mylić?! - znane Panu uczucie w ogóle?!) nie używanie prostackich sformułowań typu 'bzdury' i metafor w stylu 'pierdzenie', lecz rzeczową, spokojną dyskusję.

Życzę wszystkiego dobrego, w imieniu mojego 'marnego ludzkiego gatunku' |(widzę że odnośnie swej osoby marzy się Panu nadczłowiek:))? także może kiedyś - rozwoju choć trochę proekologicznej postawy, w duchu zrównoważonego rozwoju, a nie tylko - konsumpcji, samolubstwa i negacji. POzdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Radochoński - Pan mi zarzuca że nie umiem czytać a sam Pan nie potrafi nawet przeczytać co Pan sam napisał, a napisał Pan np. "wszystko wskazuje...", "...CO2 - głównego powodu tak niepokojących zmian klimatu...", itd, więc orzekł Pan że tak jest, a nie że może jest. Ponadto wcale "większość naukowców" ani nie wierzy w ideę ocieplania się teraz klimatu ani nie wierzy że zależy to od emisji CO2 przez człowieka (większość uczonych nie wierzy w te bzdury i ma to odzwierciedlenie zarówno w literaturze przedmiotu jak i treści wykładów, choćby znanych mi z UG i PG, jak i w prywatnych poglądach uczonych, choćby moich znajomych z wydziałów Ochrony Środowiska, Biologii, Chemii, Fizyki, Matematyki, Informatyki, czy nawet Filologii i Historii).

Dalej zaleca mi Pan więcej pokory, a przecież to Panu jej brak, skoro uważa Pan że Pana marny gatunek zwierzęcy jest tak potężny i wszechwładny że zagraża całej planecie i tylko od tego Pana gatunku zależy jak będzie wyglądała przyszłość Ziemi - żeby mieć takie poglądy to dopiero trzeba być pozbawionym pokory, pokory wynikającej ze świadomości ogromu Wszechświata, potęgi sił nim rządzących i ze swojej niemocy oraz małości względem świata i jego zjawisk.

Co do moich metafor - wszystko jest naturalne, tak samo ameba, dżuma i drzewo jak człowiek, samochód i fabryka, bo wszystko podlega prawom natury i się z niej wywodzi, bo wszystko jest zbudowane z tych samych cząsteczek, co zauważył już Marek Aureliusz w "Rozmyślaniach". Zaś emisje gazów cieplarnianych się w ostatnich dziesięcioleciach zmniejszyły a nie zwiększyły (przynajmniej poza USA bo ono nie przestrzega międzynarodowych norm), dzięki pazernym umowom międzynarodowym, prawom międzynarodowym i międzynarodowym normom, na które się Pan sam wyżej powołał. Normy te narzucono np. samochodom, kosmetykom, lodówkom, elektrowniom. Choć to bez znaczenia bo 1) efekt cieplarniany nie ma miejsca, 2) gdyby efekt cieplarniany miał miejsce byłoby korzystnie (np. już w szkole podstawowej uczą że im więcej CO2 tym rośliny się szybciej i dorodniej rozwijają).

Postawiłem Panu jedną gwiazdkę bo Pana tekst jest marny i zawiera fałszywe tezy, nie z innych - zmyślonych i imputowanych przez Pana - powodów. Zresztą tak samo Pan wie lepiej ode mnie co ja czemu robię, jak i wie lepiej od przyrody i zajmujących się nią naukowców co się z nią dzieje... a mi Pan doradza większą pokorę i zarzuca że uważam że wszystko wiem lepiej... nie użyję inwektyw więc nie mam słów by opisać Pana zachowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę nie ulegać machinacjom lobbystów ekologicznych. Tworzenie prawa pod dyktando każdego lobby ma jeden cel. Stworzenie aktualnej Ustawy o ochronie przyrody wyzwala, np.: inicjatywę ornitologów, nie mająca nic wspólnego z ochroną ptactwa, lecz kosztownym dla społeczeństwa monitoringiem (1000 zł za godzinę obserwacji). Następuje zubożenie Państwa a cwaniacy nabijają cobie kiesę.
Pięć zasad podanych przez autora - to rzecz cenna. Dla każdego z nas. Dla naszego zdrowia i zdrowia środowiska. Nie mniej uleganie bazsensownej presji wciąż niedowartościowanych i sfrustrowanych środowisk pseudoekologicznych wpycha nasz kraj i społeczeństwo w otchłanie zacofania i biedy. Wystarczy wejść na byle jaką stronę związaną z rozdawnictwem pieniędzy na cele środowiskowe by się przekonać o jakiej wielkości środkach piszę. Włos się jeży.
Siedem - osiem wieków temu uprawiano winorośl w basenie Morza Białego. Nikt nie narzekał na ocieplenie klimaty tylko wykorzystywał możliwości jakie ze sobą to ocieplenie nisło.
Brakuje wody w Polsce - ale nasi pseudoekologiczni aktywiści są przeciwni budowaniu zbiorników retencyjnych i hydroelektrowni. Nonsens. Wszelkie badania nad przyczynami niewielkich populacji organizmów chronionych są stokroć droższe niż ich czynna ochrona i reintrodukcja. Tylko co byśmy zrobili z bezproduktywnymi rzeszami pseudoekologicznych frustratów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, ciekawy jestem tylko, czy bierze Pani pod uwagę, że w tej historii, kiedy nasza planeta przeżywała zarówno ocieplenia jak i spadek temperatury także zmieniało się stężenie CO2 (jeszcze nie było wspaniałego przemysłu człowieka...hm jak to się mogło dziać?) i jak popatrzymy na wykres obrazujący jego stężenie w przeciągu ost 400 tys. lat to możemy zobaczyć jaką jest piękną sinusoidą;) która osiągała najwyżej 300 ppmv CO2, i aby zachować ciągłość powinna w naszych czasach ostro pikować w dół (chwała samolotom, że nas zlodowacenie dzięki nim ominęło!) ale zamiast spadać stężenie osiąga już ok. 370 ppmv.... i co ciekawe wzrost rozpoczyna się w XIX w.

Więcej CO2 - bardziej bujna zieleń? Jasne tylko biorąc pod uwagę, że przeciętne drzewo pochłania średnio 5kg CO2 rocznie a przeciętny Polak emituje go ok. 10 ton, to trochę nam tych roślinek brakuje. Zachęcam do sadzenia!

Poza tym najzwyczajniej dziwi mnie, że ludzie często nie łączą swojego schabowego na talerzu z kwiczącą świnką, która sporo je, pije, wykorzystuje jakiś teren do swojego życia i emituje... albo bananów w które ładuje się masę pestycydów żeby trafiły na nasz kontynent w miarę zielone a nie brązowe... nie mówiąc już o absurdach przemysłu odzieżowego....:/

Wydawało mi się, że troska o planetę i w miarę możliwości "nie zaśmiecanie jej" odpadami, czy emisjami z tanich linii lotniczych jest kwestią pewnego rodzaju kultury osobistej czy społecznej, może na zmiany klimatu nabrali się Chińczycy, Szwedzi, Niemcy, i Banki które nie chcą ubezpieczać alpejskich kurortów bo podobno nie wróżą im długiej przyszłości... ja bez względu na wszystko wolę dbać o naszą planetę, robiąc to dla siebie i swoich dzieci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I nie wiem, czy sie Pani ze mna zgodzi - ale nawet jesli uznac, że to tylko słońce (choc na pewno nie tylko) - i nawet jesli jest to jedna z wielu teorii (zaden argument, wybaczy Pani, 'że każdy widzi' - jaki jest koń, tez kazdy widzi - i co z tego?) wpływa na klimat na ziemi, nawet jesli akurat te teorie - moze mi pani powiedziec, jaki mamy wpływa na słońce?!

czy nie jest rozsądnie, przyjmując teorie uznawana przez bardzo wielu naukowców - że to my nadmierna emisja znacząco przyczyniamy sie do niekorzystnych zmian klimatu - spróbować zrobić to, co możemy: zacząc zmieniać srodowsiko wokół siebie na lepsze?!

nie zużywać tylu zasobów, jakbyśmy żyli sami na ziemi - kolejny temat, do którego nasz ekspert pan Mariusz się nie odniósł - nie występuje wg pana na świcie deficyt wody pitnej, i nie warto byłoby może wreszcie zacząć choć trochę myśleć przy jej zużywaniu?!!

nie zanieczyszczać; segregować odpady etc.
- może dla niektórych to bzdury (takie poglądy wg mnie dowodza wyjatkowego samolubstwa, indolencji i zaslepienia zreszta), ale sa to kwestie istotne po prostu dla komfortu naszego zycia - nie w gorach odpadów i wsrod zanieczyszczeń, z deficytem wody na dodatek - a we wzglednie komfortowych warunkach, o jakie mozemy jeszcze 'powalczyc' starając sie zyc madrze i ekologicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo - nie tylko w tej dziedzinie - zawsze można znaleźć naukowców czy grupy naukowców (w skali globu są ich dziesiątki - czy pewnie nawet setki tysięcy), którzy poprą jakąś tezę (zanegują ewolucje; stwierdza, że wiek ziemi to powinien byc liczony wedle kalendarza stworzenia w Biblii - czyli ma nie więcej niz 8 tys lat:)0 także te, które pani przedstawiła.

nic dziwnego, wobec złożoności i stopnia skomplikowania świata. warto, myślę, spojrzeć na cała rzecz rozsądnie - skrajności nigdy nie sa dobre, a obecna emisja gazów cieplarnianych 9także CO2 - dośc powszechnie za taki uznawanego) jest skrajnością niewątpliwa.

i jasne, ze wcześniej były zlodowacenia.

A CO2 JEST BARDZO MAŁO W ATMOSFERZE, PONIEWAZ W WIEKSZYCH DAWAKACH JEST WŁASNIE NIEPOZADANY I SZKODLIWY!

"Roczna emisja CO2 przez człowieka stanowi ledwo 1% CO2 zawartego w atmosferze' - JAK WYŻEJ; to i tak za dużo, wobec tego, iz natura produkuje tyle CO2, że jest (jak to w naturze) akurat w sam raz;

i wszelkie nadwyzki - zwłaszcza - obecne - sa groźne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Potrafi Pan czytać, Panie Mariuszu? W leadzie wyraźnie jest napisane - 'większość naukowców' uznaje ocieplenie, co znaczy -podpowiem panu - że nie wszyscy i owszem, tu i ówdzie pojawiają się także inne teorie (tzn. nie że 'klimat się oziębia' - może mi Pan podać źródła, w których Pan to wyczytał? Większość badań, topienie się lodowców etc wskazuje wręcz na coś odwrotnego).

I tak generalnie - w tak złożonych sprawach jak temat globalnego klimatu doradzałbym trochę więcej pokory. Może pan uważać się za mądrzejszego od setek naukowców i klimatologów, od lat walczących z globalnym ociepleniem (którzy to m.in. doprowadzili do podpisania protokołu z Kioto z 97 r. - może obiło się panu o uszy?) - temat jest tak złożony, że nawet naukowcy lata pracujący nad tematem wypowiadają się ze znacznie większa pokora. Gratuluje zadufania i przekonania o własnej 'wszechwiedzy', niezbyt to mądre wg mnie, no ale pańskie prawo.

Miło również poczytać pana wyrafinowane metafory - to, że klimat ma fluktuacje, oczywista sprawa; podobnie jak to, że mimo tych fluktuacji uwidaczniają się pewne tendencje, jak choćby to, że do (jasna rzecz, naturalnej emisji) dokładane są nadmierne ilości gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka (zauważył pan to może? kolosalne zwiększenie emisji w czasie ostatniego półwiecza?).

Radziłbym trochę wnikliwiej poobserwować (nie tylko 'pierdzenie dzikich zwierząt'), poczytać i pomyśleć, zanim się pan wypowie, w tak wszechwiedzącym tonie na dodatek.

I dziękuje za 1 gwiazdkę - już pisząc komentarz, czuł pan słabość sowich argumentów i postanowił, że jakoś 'mocniej' dowali?! - bo ktoś śmiał mieć inne zdanie niż pan, światowy autorytet klimatologii? Mam nadzieję, że ulżyło.
Przyjemnego bujania w obłokach klimatycznej 'wszech - wiedzy'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Argumenty "Eldudo" bardziej do mnie przemawiają :

Wierzysz w ocieplenie spowodowane przez emisję CO2 przez człowieka? TAK lub NIE

Dla niezdecydowanych podam kilka faktów:
1) CO2 jest bardzo mało w atmosferze, bo tylko 0,03%!!!
Źródło:
http://www.imgw.pl/wl/internet/zz/klimat/0202_sklad.html

2) Roczna emisja CO2 przez człowieka stanowi ledwo 1% CO2 zawartego w atmosferze. Dowód:
Masa całego CO2 w atmosferze Ziemi to (3 000 gigaton), 3×10^15 kg
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Carbon_dioxide,
a roczna emisja przez całą ludzkość to 30 mld ton (3x10^13 kg) (Tak podają gazety), czyli 1%

3) CO2 jest bezbarwny i cięższy od powietrza, dlatego trudno go uznać za gaz cieplarniany, gdyż gromadzi się głównie przy ziemi i przepuszcza promieniowanie słoneczne.

4) CO2 jest niezbędny do życia roślin, które dzięki niemu uzyskują węgiel wiążąc go w organiczne związki węgla. Więcej CO2 = bardziej bujna roślinność.

5) Nasza planeta w swej historii przeszła zarówno zlodowacenia, jak i ocieplenia, a nie było wówczas przemysłu emitującego CO2!
Źródło: http://www.junkscience.com/images/paleocarbon.gif

6) Istnieją teorie że zależność jest odwrotna: Jest więcej CO2, bo klimat się ocieplił, a nie że klimat się ocieplił, bo jest więcej CO2)

7) To najprawdopodobniej zmiany aktywności Słońca powoduje ocieplenie/ochłodzenie klimatu. (Jak istotnie dla klimatu jest Słońce każdy widzi: różne kąty padania promieni słonecznych powodują zmiany pór roku, a odwrócenie się Ziemi „plecami” do Słońca powoduje nocny spadek temperatury o kilkanaście stopni!)

8) Od 10 lat średnia temperatura spada! (Co też starali się ukryć naukowcy związani z tzw. „Klimategate”)

Na razie tyle mi przychodzi do głowy... masz więcej argumentów? Podaj je!
Masz argumenty przeciwne: też je podaj!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.