Facebook Google+ Twitter

Razem czy osobno? Recenzja "Dwóch połówek pomarańczy"

Nie od dziś wiadomo, że relacje damsko-męskie do łatwych nie należą. Zwłaszcza, jeśli na drodze stanie intryga. Co jednak, gdy ta "druga połówka" nie potrafi stanąć na wysokości zadania?

Kryzys stał się słowem wytrychem dla wielu dziedzin życia. Nie ominął również teatru. W zasadzie trudno mówić tutaj stricte o kryzysie, bo należałoby odnieść się do oczekiwań współczesnego widza co do funkcji teatru. Spektakl "Dwie połówki pomarańczy'' Teatru Capitol w reżyserii Marii Ciunelis swoją funkcję ludyczną spełnia, ale jednocześnie u bardziej wymagającego widza budzi refleksje w rodzaju ''ile jest jeszcze teatru w teatrze''.

Fabuła sztuki jest dosyć lekka, łatwa i przyjemna, oparta na znanych już z popkultury motywach i prostych zabiegach typu qui pro quo czy przebieranki damsko-męskie. Oto do pewnego hotelu trafia świeża wdowa – Karolina, w celu zidentyfikowania zamarłego męża – Adama, który wcześniej zginął w tajemniczych okolicznościach. Tam czeka na nią psycholog policyjna Joanna, a także wiele innych niespodzianek, związanych nie tylko z jej mężem, ale i trwającym w hotelu weselem. Sytuację komplikuje również pojawienie się młodej dziewczyny, podającej się za córkę zmarłego.

Obsadzie, składającej się w zasadzie z szeregu znanych twarzy (Jacek Kawalec, Aleksandra Szwed, Jarosław Boberek) na pewno nie można odmówić zaangażowania, a zwłaszcza Ewie Złotowskiej, która znad oparów alkoholu beztrosko wtrącając do dialogów bohaterów ''mądrości życiowe'', zapewniała regularne salwy śmiechu ze strony widowni. Podobne skupienie widzów wywołały również ''pikantne'' scenki, w których pojawiło się sporo golizny.

'Dwie połówki pomarańczy'' jako wariacja na uniwersalne tematy, takie jak małżeństwo, zdrada i pożądanie, dobrze wpisuje się w nurt spektakli rozrywkowych, wobec których ma się nieco niższe wymagania, a oczekuje się od nich przede wszystkim zapewnienia sporej dawki śmiechu po ciężkim dniu w pracy. Skoro jednak takie sztuki coraz częściej czerpią garściami z motywów rodem z telenowel, nasuwa się pytanie, czy teatr nie jest w tym przypadku jedynie sztuką dla sztuki i ładną oprawą dla wykoncypowanej codzienności.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.