Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4997 miejsce

Razem w pracy i razem w życiu z chorymi na schizofrenię.

We wrześniu każdego roku obchodzimy Dzień Solidarności z Osobami Chorymi na Schizofrenię - w tym roku odbędzie się pod hasłem „Razem w pracy – Razem w życiu”. Obchody rozpoczynają się dziś w Jedliczu.

Dziś punktualnie o 14:30 w Jedliczu rozpocznie się I Bieg Solidarności z Osobami Chorującymi Psychicznie. Na różnych dystansach i w różnych grupach wiekowych zawodnicy wystartują zgodnie z hasłem "w zdrowym ciele zdrowy duch". Bieg organizowany jest przez Koalicję Łamania Oporów Społecznych Kłos. Zgłoszenia zawodników przyjmowane są na stronie internetowej www.klos.neostrada.pl - lub, od 12:30 na miejscu biegu.

Osoby chore cierpią i doświadczają samotnościW Polsce żyje około 400 tysięcy osób z rozpoznaniem schizofrenii - na całym świecie jedna osoba na sto cierpi na tę chorobę. Powszechny jest obraz chorych jako osób niebezpiecznych i dziwnych, tymczasem w większości wypadków rokowania są bardzo dobre. Program „Schizofrenia - Otwórzcie Drzwi”, realizowany na świecie od 1996 r. przez Światowe Towarzystwo Psychiatryczne, ma na celu zapobieganie dyskryminacji i napiętnowaniu osób chorych i przekazywanie wiedzy na temat choroby. Pomimo działań w wielu krajach świata, wciąż powszechny jest lęki wobec osób chorych, stygmatyzacja ich oraz niezrozumienie istoty schizofrenii.

Termin "schizofrenia" oznacza dosłownie "rozszczepienie umysłu" - jednak to dosłowne tłumaczenie nie oddaje istoty choroby, w której człowiek doświadcza zaburzeń postrzegania rzeczywistości, zaburzeń myślenia, urojeń, oraz zmiany stanów emocjonalnych. Chorzy, jak w wypadku każdej innej choroby, cierpią. Przebieg choroby różni się u różnych pacjentów. Jak wskazują badania, osoby cierpiące na schizofrenię nie są częściej sprawcami przestępstw niż ludzie zdrowi, w wyniku swojego cierpienia częściej jednak dokonują aktów samobójstwa.

Chorzy przyjmujący leki funkcjonują bardzo dobrze i ogromna większość z nich nie wymaga hospitalizacji ani opieki. Szacuje się, że około 20 proc. chorych funkcjonuje na tyle dobrze, że nie rozpoznaje swoich objawów i nigdy nie trafia do lekarza. Jedną z prawd o schizofrenii jest wspólne dla ludzi pytanie, jakie są granice pomiędzy fałszem a rzeczywistością oraz na ile możemy poznać świat i własne myśli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Oliwio, dzięki Ci bardzo za dokładne instrukcje. Niestety to, co piszesz to teoria. My zetknelismy się z praktyką ... :( Była już i karetka, lekarz, była wielokrotnie policja i straz miejska, byli świadkowie, była prokuratura, teraz sprawę przejął adwokat. Oczywiście wiemy o Sądzie Rodzinnym, ale my nie jesteśmy uprawnieni do podejmowania czynności. Od tego jest ojciec, ale niestety, nie każdy ojciec czuje potrzebę niesienia pomocy swojemu dziecku:( Będę Ci wdzięczna, jeśli przyślesz mi na mojego emaila swój adres emailowy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wracając do problemu ogólniej - część chorych nie jest zdiagnozowana, ponieważ rodziny i znajomi nie wiedzą jak pomóć. Tymczasem wystarczy udać się do lekarza psychiatry i pozormawiać z nim o obowiązujących przepisach; spytać, jak pomóć, co robić gdy zdarza się zaostrzenie objawów. Wiem, bo ja tak zrobiłam. Człowiek chory na schizofrenię często nie zdaje sobie sprawy z własnych objawów - do nas, rodzin, należy pomoc chorym. Czasem naprawdę wystarczy spytać lekarza, wezwać karetkę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, co ma wspólnego problem, o którym piszesz, z dramatem chorych na schizofrenię? Czy osoba, o której wspominasz, ma taką diagnozę??? Ludzie zdrowi także łamią prawo - wg. badań robią to nawet częsciej niż chorzy. Po drugie - opis, który przedstawiasz, nie zgadza się niestety z obrazem schizofrenii....... Co do sądu - droga nie jest kosztowna; w momencie "ataku" wzywa się karetkę; szpital ma obowiązek przyjąć i zatrzymac osobę, która zdradza objawy choroby psychicznej... obnażanie się czy móienie o samobójstwie jest mocną podstawą do wezwania karetki...... Piszesz, że sąd jest sprawą kosztowaną - wnioskuję z tego, że nie znasz procedury w takim wypadku (to nic nie kosztuje). Artykuł 23 Ustawy mówi, że jeśli zachowanie osoby „wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób”, należy wezwac karetkę pogotowia, która odwozi tego człowieka do szpitala. Inne przepisy : Art. 29. 1. Do szpitala psychiatrycznego może być również przyjęta, bez zgody wymaganej w art. 22, osoba chora psychicznie:
1) której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że nieprzyjęcie do szpitala spowoduje znaczne pogorszenie stanu jej zdrowia psychicznego,
bądź
2) która jest niezdolna do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia.
2. O potrzebie przyjęcia do szpitala psychiatrycznego osoby, o której mowa w ust. 1, bez jej zgody, orzeka sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania tej osoby - na wniosek jej małżonka, krewnych w linii prostej, rodzeństwa, jej przedstawiciela ustawowego lub osoby sprawującej nad nią faktyczną opiekę. W wypadku starania się o hospitalizację osoby bliskiej, przewidzianą w art. 29 Ustawy osoba bliska, z rodziny, składa wniosek do Sądu Rodzinnego właściwego dla miejsca zamieszkania chorego razem z opinią lekarza psychiatry z państwowej, publicznej placówki służby zdrowia. Widzenie chorego osobiście przez lekarza, czyli jego zbadanie przez psychiatrę jest niezbędne. Realizuje się to zwykle przez wezwanie pacjenta do poradni lub wizytę w lekarską w miejscu zamieszkania chorego..... Tyle z Ustawy - co do sytuacji o której piszesz - spróbuj zgłosić się do Centrum Interwencji Kryzysowej, na pewno pomogą (Adres: Gdańsk-Przymorze, ul. Lęborska 3B, tel. 511 01 21, 511 01 22)..... Przykro mi, że zetknełaś się z taką sytuacją, jeśli będziesz potrzebować więcej wskazówek, adresów - możesz napisać do mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twoja odpowiedź Oliwio jest potwierdzeniem faktu, że problem ludzi osaczonych przez osoby chore psychicznie nie jest zauważany. Piszesz "chorzy nikogo nie prześladują" ... otóż nie życzę Ci spotkania z OBCĄ osobą, która twierdzi, że kocha Cię nad życie i chce zostać Twoim współmałżonkiem, która zna rozkład Twojego dnia i jest wszędzie tam, gdzie Ty; nie życzę Ci spotkania z tą samą osobą, która Ciebie opluwa i obraża wszędzie, gdzie sie pojawisz, bo ... nie zamierzasz nawiązywac znajomości z tą osobą; nie życzę Ci spotkania z osobą, która np. na terenie uczelni rozbiera się przed Tobą ze słowami "bierz mnie"; nie życzę Ci nieustannych telefonów, wizyt pod Twoim domem, nie życzę Ci konieczności wzywania policji w celu obrony swojej prywatności. Nie życzę Ci tego wszystkiego Oliwio! Sąd powiadasz - sama wiesz, że to droga kosztowna i długa, oj długa. Jednak pierwszym odruchem wydaje się w takiej sytuacji pismo do prokuratury, ale ta niestety umarza sprawę ze względu na "niski interes społeczny". Bo widzisz, ochrona obywatela nie leży w interesie państwa, najpierw musi zdażyć się nieszczęście:(
" ... choroba w domu to dramat dla członków rodziny - można jednak korzystać z opieki i wsparcia odpowiednich instytucji ..." - piszesz, a co zrobić, jeśli osoba chora nie ma wsparcia w rodzinie? Co zrobić, jeśli dwudziestoletnia osoba jest zupełnie sama, zagubiona, nieszczęśliwie zakochana i do tego chora? Czy trzeba czekać, żeby się powiesiła? Wybacz moją nieskładną pisaninę, ale jestem niestety zaangażowana emocjonalnie w sprawę, dotyczy ona bowiem członka mojej rodziny, który ponad półtora roku nie może zaznać spokoju:( Dziewczyno, to jest prawdziwa historia z miasta, w którym mieszkasz. Uwierz mi! Uwierz mi również, że bardzo chcemy pomóc tej osobie, właśnie przez doprowadzenie do jej badań, bo jestem przekonana,że odpowiednia kuracja by pomogła jej, przede wszystkim jej, a przy okazji nam. Niestety NIE "można ... korzystać z opieki i wsparcia odpowiednich instytucji"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, na szczęscie w Polsce działa ustawa psychiatryczna - dopóki chory nie szkodzi sobie i otoczeniu, nie można go ubezwłasnowolnić. A nawet jeśli szkodzi - decyduje o tym sąd, nie zaś rodzina. Zgadzam się, że choroba w domu to dramat dla członków rodziny - można jednak korzystać z opieki i wsparcia odpowiednich instytucji. Przede wszystkim zaś nie wolno zapominać, że zachowanie chorego jest wynikiem jego choroby, są to objawy - chory nie jest niczemu winien, podobnie jak reszta rodziny. Pozdrawiam. "Prawo nie broni prześladowanych" - napisałaś - a ja odpowiadam - chorzy nikogo nie prześladują, a interes społeczny nie ma nic do tego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oliwio, jest niestety i druga strona problemu, absolutnie niezauważana. Wiem, że jest również całkiem spora ludzi osaczonych przez chorych, którzy nie leczą się, ponieważ nie zostali zdiagnozowani. Niestety prawo w Polsce nie broni prześladowanych ze względu na "niski interes społeczny". Tak długo, jak chory nie dokona przestęstwa, nie można go zmusić do badań i leczenia. A cóż może człowiek prześladowany, napastowany, szykanowany, nieustannie niepokojony przez chorego? Nic, niestety nic. Musi zaczekać, aż zdarzy się nieszczęście :(, wtedy prokuratura podejmie czynności ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.