Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56435 miejsce

Real jak Barcelona, Ronaldo jak Messi. Czy można być lepszym?

W Barcelonie i Madrycie zgoda jak nigdy - to był sprawiedliwy remis, za którym stoją herosi współczesnego futbolu, wyrastający ponad swoją epokę.

Sonda

Kto będzie królem strzelców ligi hiszpańskiej?

 / Fot. PAP/EPA/ALBERTO ESTEVEZLeo Messi i Cristiano Ronaldo - pierwszy z nich już wiosną może wyprzedzić Alfredo di Stefano w liczbie bramek w El Clasico, drugi jako pierwszy w historii wpisywał się na listę strzelców w sześciu kolejnych. Wydaje się, że nie ma takiego rekordu, jakiego nie są w stanie pobić. W niedzielny wieczór przyćmili nie tylko plejadę gwiazd w swoich drużynach, ale wyrzucili na margines piłkarskiego życia derby Mediolanu i konfrontacje na szczycie francuskiej Ligue 1 między Marsylią a PSG.

Już chyba najwyższa pora przyzwyczaić się do tego, że minął czas dominacji Barcelony z ery Pepa Guardioli. Bilans tegorocznych konfrontacji jest remisowy - po dwa zwycięstwa każdej z ekip, cztery remisy, bramki 11-11.

Jose Mourinho udowodnił, że nie musi powielać swoich pomysłów i sposobów na powstrzymanie "Dumy Katalonii", widzi co najmniej kilka. Nie było desperackiej defensywy, nie było trivote, przesadnej agresji ocierającej się o dziką brutalność, zestawienie Realu nie różniło się od poprzednich meczów. Portugalczyk doskonale wiedział, że to nie jego zawodnicy będą dominować, że przypadnie im dostosować się do fabuły pisanej przez "Dumę Katalonii". W pozostawionym sobie rozdziale świetnie ujął motyw, jaki muszą wcielić w życie - wysokim pressingiem odciąć od podań Xavi'ego i Iniestę. Co prawda futbol mistrzów Hiszpanii był fragmentami dość ubogi w środki wyrazu, ale szalenie drapieżny, skuteczny w destrukcji i stwarzający zagrożenie pod bramką rywali w mgnieniu oka. Szybkość poczynaniom gości z Madrytu nadał Mesut Ozil, który naciskany przez nieobecnego wczoraj na boisku Lukę Modricia, dojrzał do szykowanej dla siebie roli "attacking midfielder".

Zdziesiątkowana katalońska defensywa, jak można było się spodziewać, nie okazała się zaporą nie do przejścia (to samo można by pewnie powiedzieć o realowskiej, zestawionej mniej więcej tak: Nacho-Varane-Albiol-Coentrao). Tito Vilanova tym razem nie zaufał Alexandrowi Songowi i na pozycję stopera przesunął Brazylijczyka Adriano, dla którego był to debiut w tej roli w meczu takiej rangi. Okazało się, że są ludzie niezastąpieni - Pique i Puyol nawet w nie najwyższej formie stanowią oś podtrzymującą cały zespół, w dodatku biała koszulka "Królewskich" działa na nich jak płachta na byka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Nikt mnie nie przekona, że jest gdzieś lepsza drużyna od Barcy. Zapytajcie Katalończyków :))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

W większości lig o trofeum walczą te same drużyny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niektórzy narzekają i mówią, że mecze Real - Barca już im się przejadły, a w lidze hiszpańskiej grają tylko dwie drużyny. Kibicuję United i uważam, że liga angielska jest zdecydowanie najlepsza na świecie, ale Gran Derbi pochłaniam nałogowo. Chyba w żadnym innym spotkaniu nie ścierają się tak wyraziste, równorzędne i doskonałe drużyny. Messi i Ronaldo to żywe symbole tych pojedynków. Chociaż każdy mecz jest niemal identyczny, to czuję się jakbym kolejny raz oglądał ukochany film. Za każdym razem odkrywam coś nowego, perfekcyjnego. Już wczoraj zacząłem odliczanie do kolejnego El Clasico.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.