Facebook Google+ Twitter

Realni obywatele tworzą wirtualne państwa

Wirtualne państwa, organizacje, budynki i obiekty – to jedno z interesujących zjawisk, łączących w sobie rzeczywistość i wykreowaną w globalnej sieci fikcję. Czy obok nas nie powstaje przypadkiem drugi, równoległy świat, w którym niedługo wszyscy się spotkamy?

Screen z gry Second LifeCzym jest wirtualne państwo? Wikipedia definiuje je jako rodzaj zabawy internetowej polegającej na symulacji życia w świecie wirtualnym. Tak jak w realnie istniejących państwach, te działające w przestrzeni internetu mają określone granice, ustrój, urzędy, własną dyplomację a nawet media. Pierwsze wirtualne państwo powstało w Stanach Zjednoczonych już na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia i nosi nazwę Królestwo Talossa. Znane polskie państwa tego typu to między innymi Sarmacja, założona w 2002 roku, Cesarstwo Leblandii czy Wielkie Ksiestwo Solardii-Vielkie Ryhtene Solard'i.

Istniejący wyłącznie w internecie Instytut Edukacji Sarmackiej im. Sebastiana Inkaskiego podaje informacje na temat samego kraju – jego ustrój określany jest jako „monarchia oparta na fundamencie wolności”, na jej czele stoi książę Piotr Mikołaj, którego liczbę faktycznych poddanych szacuje się na 50-150 osób. Każdy gość księstwa może poczytać aktualne rozporządzenia prawne (takie jak sarmacki kodeks karny czy dekret o tytułach szlacheckich), istnieje również krajowa liga piłkarska. Podobnych państw jest w internecie bardzo dużo, różnią się ilością poddanych i sposobem „istnienia” w sieci.

Zabawa czy eksperyment?

Wbrew pozorom bycie wirtualnym obywatelem może dotyczyć każdego. Żyjąc na co dzień w państwie „telewizyjnym”, które formuje się przede wszystkim w mediach, można mieć poczucie obcowania z bytem wirtualnym. Bohaterowie sceny politycznej nie różnią się od fikcyjnych postaci z seriali i filmów. Rzeczywistość symulakrów, o której pisał nieżyjący już J. Baudrillard, dotyka także struktur państwa, obecnych w świadomości społecznej na tej samej zasadzie co fikcyjne fabuły telewizyjnych przedstawień.

Być może osoby, które angażują się w budowanie wirtualnych państw i społeczeństw, również doświadczają obcości realnego państwa i chcą stworzyć wobec niego alternatywę. Wirtualny świat może być dla nich polem do zamanifestowania politycznych twierdzeń, może być też namiastką władzy, która pozwala nie tylko kontrolować, ale i tworzyć coś nowego.
Wyznaczanie granic (co z tego, że wirtualnych) tworzonego świata to na pewno bardzo przyjemne zajęcie. W końcu jesteśmy kimś, od kogo wszystko zależy – od wytyczenia kształtu terytorium, po ustalenie nazwy waluty i nazw ulic w wirtualnych miastach.

Obywatele, łączcie się

Czy takie wirtualne twory to tylko zabawa? Niekoniecznie.

Przy okazji głośnej sprawy budowy drogi szybkiego ruchu przez cenną przyrodniczo dolinę Rospudy powstał projekt www.dolina-rospudy.pl. Zamieszczono na nim deklarację utworzenia Republiki Doliny Rospudy, której obywatelem może stać się każdy Internauta. Dane z dnia dzisiejszego mówią już o 12744 wirtualnych obywatelach tego „państwa”.

Kolejnym interesującym przykładem jest projekt „Wirtualny Stadion” (wirtualnystadion.pl), w którym zbierane są głosy poparcia dla organizacji piłkarskich mistrzostw Europy 2012 roku w Polsce i na Ukrainie. W tym przypadku nie chodzi naturalnie o wirtualne państwo, ale istniejący wyłącznie w internecie obiekt, na którym zasiadło już ponad 149 tysięcy kibiców. Już jutro wszyscy zebrani na trybunach stworzą ogromną meksykańską falę, która ma być zwieńczeniem całej kampanii.

Drugie życie w Sieci


Czy wirtualnych państw i obiektów będzie przybywać? Na pewno tak. Świadczy o tym choćby sukces Second Life (secondlife.com) – wirtualnej internetowej przestrzeni, w której powstają już ambasady realnie istniejących państw (np. Szwecji), a prawdziwe firmy reklamują i sprzedają swoje produkty.

Czy jednak istnieje granica, gdzie kończy się proces wirtualizowania kolejnych elementów codzienności? Już dziś jesteśmy świadkami przenoszenia pracy, zakupów, seksu i rozrywki z rzeczywistości do globalnej sieci. Czy w przyszłości inne czynności znane z realnego świata bez swojej wirtualnej wersji będą uznane za uboższe albo niepełne? A może każdy z nas będzie miał w sieci swoje drugie, lepsze alter-ego?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

chyba CI się wykrzaczył artykuł. Artykuł ciekawy, ale dla osób które o czymś takim nie miały do tej pory pojecia. Ja raczej nic nowego się nie dowiedziałem, ale fajnie się czytało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.