Facebook Google+ Twitter

Realny świat absurdu, czyli „Oskarżony pluszowy M."

Winkie ma własne pragnienia i marzenia. To, czego najbardziej potrzebuje, to ludzkie uczucie i zwykła rozmowa. Ma tylko 30 cm wzrostu. Jest pluszowym misiem. Bardzo niezwykłym pluszowym misiem. I w dodatku oskarżonym...

 / Fot. Wydawnictwo AmberMowa o głównym bohaterze niezwykle głębokiej i refleksyjnej powieści filozoficznej amerykańskiego redaktora Clifforda Chase’a, pt. ”Oskarżony pluszowy M.” (2007 rok). Wspaniały debiut literacki Clifford'a został wydany w 10 krajach. Warto też zaznaczyć, iż inspiracją do napisania książki stał się ulubiony miś autora - Winkie, który należał do jego matki.

Z wielkim przekonaniem mogę powiedzieć, iż powieść ta jest kwintesencją czystego absurdu i kumulacją najważniejszych wartości w życiu. Tytułowy pluszowy M. to dziecięca zabawka, miś, którego oskarża się o popełnienie 9678 zbrodni. Świat absurdu, z którym miś musi się zmierzyć ma jeden cel – „pluszowego misia należy uznać za wroga publicznego numer jeden”. O tym, jak poważnym jest wrogiem świadczy liczba zbrodni – 9678. I nie chodzi tu głównie o ilość, lecz o dokładność, co jest symbolem czystego absurdu.

Jednym z zarzutów wobec misia i osobistą tragedią jest jego niedookreślenie się, co do płci. Wzięło się to po prostu z indywidualnych oczekiwań dzieci wobec misia. Raz był dla nich dziewczynką, a raz chłopcem. Poprzez poszukiwanie tożsamości misia autor ukazuje jednak dużo głębszy problem ludzi współczesnych. Ilu z nas zadaje sobie pytanie, kim tak naprawdę jest? Stąd już tylko krok do tolerancji względem drugiego człowieka, podziałów społeczeństwa, a nawet homoseksualizmu, który w powieści ukazany został jako „zło wcielone”. Świat, w którym przyszło żyć misiowi jest światem purnonsensowym. Sam fakt, że zabawka ożyła przypomina raczej dziecięce marzenie, wizję senną.

Bardziej absurdalny jest jednak proces misia aresztowanego przez oddział antyterrorystyczny i umieszczonego w więzieniu. Społeczność amerykańska żąda natychmiastowego zgładzenia „małego terrorysty”. Jest zaślepiona, zdesperowana i przerażona. Piętno zamachów terrorystycznych na USA odcisnęło się tu dotkliwie. Wspaniale została ukazana trwoga ludzi, którzy panicznie boją się kolejnych ataków. Zwraca ona jednak uwagę, iż tym razem, to nie oni są ofiarami! Wydaje się, że w ich umysłach kłębi się jedno przekonanie: „należy zabić misia pro forma, tak po prostu”. Prawda jest taka, że Winkie znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Pchany własną życiową porażką. Absurdem było jego aresztowanie. Literatura zna takie przykłady.

Winkie i Józef K. z „Procesu” F. Kafki mogliby sobie podać ręce. Obaj przemienieni w przestępców z dnia na dzień, bez jakichkolwiek wyjaśnień. Tyle, że Józef K. nie wiedział, o co dokładnie go posądzano, mógł co więcej nadal pracować i wieść „normalne życie”. Mały miś nie. Miał na swoim koncie domniemywane 9678 zbrodni, za które w brutalny sposób pozbawiono go wolności.

O losach misia dowiadujemy się podczas jego procesu w formie retrospekcji. Rozdziały przeplatane są relacją z życia misia i jego procesu, mają wymiar dwutorowy. Buduje to atmosferę niepewności, rozbudza ciekawość, a co najważniejsze – wzrusza. Wraz z przewracaniem kolejnych kartek, czytelnik coraz silniej solidaryzuje się z Winkiem, przeżywa jego tragedię. Walory emocjonalne są bowiem silnym atutem tej książki. Nie można tego powiedzieć o „Procesie”, w którym akcja toczy się monotonnie, bez zbędnych uczuć, bez językowych ulepszeń.

Józefa K. i Winkiego łączy jednak coś bardzo ważnego – idea wolności, o którą Józef K. zaczął walczyć od momentu aresztowania, a mały miś chyba od zawsze. Stając się zabawką kolejnych dzieci, wierzył, że tym razem one nie dorosną, że go nie porzucą. Leżąc gdzieś w kącie, czy siedząc na regale, Winkie w końcu zdaje sobie sprawę z własnego uwięzienia i wszechogarniającej go samotności. Postanawia to zmienić...

W „Oskarżonym pluszowym M.” wzruszył mnie bardzo moment, w którym on sam zwiesza głowę i myśli, iż musi być „naprawdę złym, podłym misiem”. To ludzie kazali mu tak o sobie pomyśleć. Cała atmosfera procesu i wymierzania kary ma bowiem na celu gnębienie oskarżonego. Prowadzić ma ponadto do utraty wiary nie tylko w możliwość wygrania procesu, lecz utraty wiary w siebie. Winkie przez bardzo długi czas myślał o sobie w kategorii potępionego. Czy miś zmieni swój punkt widzenia?

Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy mieli lub mają ukochanego misia. Z pewnością po lekturze książki spojrzą na niego troszkę inaczej. Polecam też wszystkim, którzy nie boją się konfrontacji ze światem absurdu, gdzie prawa logiki spychane są na dalszy plan. I jeszcze jedno: przytulmy czasem jakiegoś pluszowego misia. Każdy z nich jest wyjątkowy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Świetna książka polecam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biedny misiu został oskarżony:(((

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm...Mała Winkie...Już od kilku osób słyszałam, że ten motyw jest zbędny i głupi. Myślę, że nie tak do końca. Mała Winkie odegrała w powieści dużą rolę. Jej pojawienie się to ważny punkt - to ucieleśnienie największych pragnień misia, a tym samym to symbol najdroższego skarbu człowieka. Każdy z nas ma jakiś skarb, którego boi się utracic. Odejscie Małej Winkie sprawiło, że Winkie się zmienił. To nie "kiepska fantastyka", ale świetna powieśc filozoficzna. Kluczowym pojeciem jest tu bowiem absurd...
Szanuję oczywiście zdanie innych, ale się z nim nie zgadzam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.11.2007 14:50

Chyba odwiedzę dziś księgarnię:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.11.2007 22:31

Książka, owszem ciekawa i refleksyjna. Jednak zupełnie błędne, moim zdaniem, było wprowadzanie wątków Małej Winkie. Mniej więcej od połowy dobra groteska zamienia się w zdecydowanie kiepską fantastykę. To in minus, jednak generalnie polecam lekturę. Moment z "podłym misiem" naprawdę dobry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra recenzja ksiązki. Lektura rzeczywiście porusza niezwykle głębokie tematy, które przez autorkę zostały trafnie wyeksponowane. Porównanie z "Procesem" jest niechybione, gdyż najsilniejszym aspektem łączącym oba utwory jest absurd oskarżeń i niezasadność procesu. W "Oskarżonym..." należy zwrócić szczególną uwagę na sytuację Winkiego, który już w zasadzie został osądzony przed wydaniem orzeczenia sądowego. Potępianie bez przeprowadzenia dowodów i właściwej oceny stanu faktycznego zadrza się w społeczeństwach nagminnie. Clifford Chase rzucił na tę sprawę mocne światło, dzięki czemu zmusza nas do głęgszej refleksji, co w ostateczności wymaga wyciągnięcia jednoznacznych wniosków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.