Facebook Google+ Twitter

Reanimowanie Barbary Blidy trwało ponad godzinę

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-04-26 22:31

Rozmowa z Wojciechem Micińskim, lekarzem pogotowia z Siemianowic Śląskich, uczestniczącym w reanimacji Barbary Blidy.

Karetka reanimacyjna była na miejscu po trzech minutach... / Fot. Grzegorz Gałasiński/Dzennik Łodzki– Jak wyglądała reanimacja Barbary Blidy?
– Po przyjeździe na miejsce zajęliśmy się jej ratowaniem. Była nieprzytomna. Przejęliśmy od funkcjonariuszy akcję reanimacyjną. Trwała grubo ponad godzinę. Prowadziło ją siedem osób, dwa zespoły pogotowia ratunkowego. Zastosowaliśmy wszystkie dostępne i możliwe metody reanimacyjne.

– Jak szybko do domu Blidy przyjechało pogotowie?
– Do trzech minut po przyjęciu wezwania. Najpierw dostaliśmy powiadomienie z siemianowickiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że na ulicy Oświęcimskiej jest rana postrzałowa. Nie czekając na wydruk karty, choć takie zlecenie tego wymaga, wsiedliśmy do karetki. Resztę informacji dostaliśmy już po drodze.

– Ile było ran?
– Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, czy były jakiekolwiek rany po kulach. Reanimowałem pacjentkę z raną, i jeszcze raz podkreślam że nie mogę powiedzieć, czy z raną postrzałową. Takie stwierdzenie może paść podczas dalszych oględzin.

– Zabroniono panu o tym mówić?

– Nie zabroniono. Informuję na tyle na ile pozwala mi etyka lekarska.

– Gdzie odbywała się reanimacja?
– W łazience.

– Czy były tam jakieś oznaki szamotaniny?

– Nie zauważyłem żadnych tego typu śladów.

– Czy Barbara Blida miała jakieś inne obrażenia poza raną?
– Nie stwierdziłem żadnych innych obrażeń poza tymi, które są w protokole i podane zostały do publicznej wiadomości.

Rozmawiał: Maciej Wąsowicz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.