Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180657 miejsce

Ręce z daleka od "Złotek"

Niezmiernie mnie mierzi, gdy czytam, że prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej (PZPS) Mirosława Przedpełskiego oburza apel Złotek o przywrócenie do pracy trenera Niemczyka.

Przyznam się od razu: nie jestem zawodowym komentatorem wydarzeń sportowych i na siatkówce znam się tak sobie. Wiem z grubsza, że chodzi o to, aby po swojej stronie boiska odbić piłkę nie więcej niż trzy razy i by dotknęła ona parkietu na połowie rywali. Wiem, że gra toczy się do trzech wygranych setów i że jak Nasi zdobywają punkt to należy się cieszyć. Wiem też, że niewiele rzeczy wzrusza mnie tak, jak dźwięki Mazurka Dąbrowskiego podczas ważnej imprezy i pamiętam, że jedne z pierwszych słów wypowiedzianych przez mojego syna brzmiały „brawo Polska!”. Miał wówczas nieco ponad rok, a Złotka właśnie wygrywały mistrzostwo Europy.
Innymi słowy: na siatkówce znam się mniej więcej tak, jak zdecydowana większość mieszkańców tego prawie czterdziestomilionowego kraju.

I wiem też dlaczego niezmiernie mnie mierzi, gdy czytam, że prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej (PZPS) Mirosława Przedpełskiego oburza apel Złotek o przywrócenie do pracy trenera Niemczyka.

Przeczytałem sobie statut PZPS. Dużo tam słów o „organizacji”, „reprezentowaniu”, „podejmowaniu działań na rzecz promocji i rozwoju piłki siatkowej” i tak dalej. Dużo słów wzniosłych, jak w każdym statucie, ale konkluzja jedna: Polski Związek Piłki Siatkowej ma służyć rozwojowi tej dyscypliny w naszym kraju i stwarzać warunki, by dzięki sukcesom w tej dyscyplinie sławić w świecie nasz kraj. Nawiasem mówiąc to samo dotyczy wszystkich związków sportowych w tym kraju.

Tymczasem trudno uwolnić się od wrażenia, że to sportowcy zobowiązani są służyć Związkowi. Powinni być wdzięczni, że mają co robić, bo przecież Związek zadbał o to, by mieli kawałek parkietu, siatkę i piłkę. Powinni robić swoje, trenować, grać, wygrywać i lśnić jak najjaśniejszym blaskiem, by wystarczyło go również dla prezesa, gdy przy powitaniu naszych zwycięzców na lotnisku, zgromadzi się odpowiednia liczba kamer.

Ale przede wszystkim, zawodnicy nie powinni się wychylać i dyskutować. W końcu nikt im nie płaci za myślenie, tylko za granie w siatkówkę. Jeśli im się wydaje, że w takim składzie i z tym trenerem poczują się lepiej i osiągną więcej, to trudno, niech się im dalej wydaje, bo urażona duma Związku nie pozwoli na podjęcie dyskusji. W końcu nie chodzi o dobre samopoczucie siatkarek i ich motywację do pracy. Tu idzie o honor prezesa. I o ambicję, urażoną podwójnie, bo nie dość, że podważa się nieomylność Związku, to jeszcze za pośrednictwem mediów.

To się nie mieści w kategoriach „podejmowania działań na rzecz rozwoju”, bo siatkarki zobowiązane są jedynie do rozwoju swoich umiejętności odbijania piłki. Od myślenia jest Związek, a jego służebna rola wobec polskiej piłki siatkowej wyczerpuje się w zdaniu: „zawsze wiemy lepiej co jest dla Was dobre”.

Swoją drogą to zadziwiające, że w kraju, który mieni się kolebką demokracji w tej części Europy, stosunki w związkach sportowych panują iście feudalne. Związek – pan i władca, a zawodnicy jak wyrobnicy, powinni tańczyć tak, jak im Związek zagra.
A gdyby tak w ogóle zrezygnować ze Związku? List Złotek świadczy o tym, że są dojrzałymi zawodniczkami, które wiedzą w jakim składzie czują się najlepiej. Wiedzą, jak należy nimi pokierować, by osiągnęły najwięcej. Są Mistrzyniami, więc być może potrafią też tańczyć bez muzyki, jaką serwuje im Związek?

Pewien zasłużony dla polskiej siatkówki dżentelmen powiedział: „Nie znam przypadku, żeby zawodnicy decydowali o tym kto zostanie trenerem”. Może i faktycznie takiego przypadku nie było.
Ale może też czas skończyć z feudalizmem w polskim sporcie i po raz pierwszy w życiu spróbować coś zrobić inaczej? Może zamiast wieszać psy na Niemczyku, lepiej pozwolić mu normalnie pracować? Może też w końcu Związek powinien zacząć stwarzać a nie tylko stawiać warunki.
No chyba, że do rewolucji potrzebny jest jeszcze jeden krok. Może należy w biało-czerwone koszulki ubrać związkowych działaczy i wygnać ich na boiska?

Tylko nie wiem czy wówczas mieszkańcy tego blisko czterdziestomilionowego kraju nadal będą z radością machać narodowymi flagami?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A ja się powtórzę:
A ja się z prezesem akurat zgadzam! Dziewczynom się w głowach poprzewracało! I tyle! Oczywiście nie jestem przeciw powrotowi Niemczyka do kadry ale:
1. Co miał znaczyć ten list podany w prasie? Od kiedy to zespół kontaktuje się ze zwiazkiem przez prase? Czemu nie mógł zgłosić się normalnie do związku?
2. Po tym co wyprawiały przy zwonieniu Niemczyka proźby o jego powrót są dla mnie zabawne.
3. Od kiedy to zawodniczki wybierają trenera kadry? To związek go wybiera i trener powołuje siatkarki! Taka jest kolejność. List - w moim mniemaniu - świadczy o niebywałej pewności siebie siatkarek. Może to ich zgubić.

No i najlepsze, co wyszło dopiero dzisiaj - część dziewczyn, które pod listem są podpisane publicznie przyznały, że żadnego takiego listu nie podpisywały!! Daje do myślenia...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.12.2006 20:15

W pełni popieram! Jak ktoś to powiedział w dniach ostatnich, PZPS musi sobie zdać sprawę z tego że to związek jest dla reprezentacji, a nie reprezentacja dla związku! Dlatego prosimy o powrót trenera Niemczyka do reprezentacji! Może zróbmy jakiś list otwarty kibiców-internautów????

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.