Facebook Google+ Twitter

Recenzja "Domku dla lalek" Davida Hewsona

Autor zbeletryzowanej wersji serialu "Forbrydelsen" (znanego także jako "The Killing" i "Dochodzenie") napisał jeszcze lepszą powieść kryminalną. Jest nią "Domek dla Lalek".

Zdjęcie ze strony internetowej wydawnictwa / Fot. NieznanyDochodzenie w Amsterdamie

Pieter Vos był najlepszym amsterdamskim detektywem, ale dwa lata temu odszedł ze służby, zdruzgotany sprawą, której nie potrafił rozwiązać. Od tego dnia próbuje zrozumieć, co się stało z jego szesnastoletnią córką, po której ślad całkowicie zaginął. Jest pewny, że nic nie zmusi go do powrotu do służby, ale pewnego dnia pojawia się młoda, uparta policjantka. Ma nakłonić Vosa do przyjrzenia się sprawie zaginięcia córki wpływowego polityka. Choć detektyw broni się przed tym, jak tylko potrafi, dopadają go duchy przeszłości i pewne okoliczności sprawiają, iż nie ma wyboru.

Domek dla lalek Davida Hewsona jest pierwszą częścią jego najnowszego cyklu kryminalnego. Czytelnikom, którzy przeczytali przynajmniej jedną część trylogii wydanej w Polsce pod tytułem Dochodzenie, powstałej na podstawie scenariusza duńskiego serialu Forbrydelsen nie muszę przedstawiać tego autora. Pozostałym wspomnę, że Hewson jest pisarzem mającym na koncie ponad dwadzieścia powieści. Porzucił szkołę w wieku siedemnastu lat i najpierw został dziennikarzem prasowym, a potem wkroczył na drogę pisarską.

Nie bez powodu wspomniałem o Dochodzeniu i użyłem tej nazwy w tytule niniejszej recenzji. Hewson, dzięki tej trylogii zdobył międzynarodową sławę, mimo że wcześniej miał już opublikowanych wiele książek. Jedną z nich była, wydana niedawno w Polsce, pozycja zatytułowana Cmentarz tajemnic. Recenzując ją napisałem, że: […] jest jedną z wcześniejszych powieści Hewsona (copywrighting z 2001 r.) i bardziej przypomina utwór w stylu Dana Browna niż współczesne dzieła kryminalne... Mimo to, powieść okazała się bardzo interesująca i powinna zainteresować nie tylko miłośników twórczości tego autora, ale także fanów dobrej powieści kryminalnej z wątkami historycznymi i filozoficznymi. Przyznam jednak, że brakowało mi elementów, które znalazłem w Dochodzeniach. Domek dla lalek oddał mi je z nawiązką.

Hewson poszedł za ciosem i po przetartym szlaku, co powinno ucieszyć nie tylko wszystkich miłośników wspomnianego serialu i książek napisanych na jego podstawie, ale także takich produkcji, jak: Miasteczko Twin Peaks, Most na Sundem, Broadchurch czy Tajemnice Laketop (wraz z serialami kręconymi na podstawie ich formatów w innych krajach). Nie znaczy to jednak, że Domek dla lalek jest kopią czegokolwiek. Autor tylko zaczerpnął z innych utworów to, co najlepsze i opisał w niepowtarzalnym stylu, dodając własne elementy oraz pogłębiając warstwę społeczną.

Fabuła omawianej powieści została osadzona w różnych częściach Amsterdamu, w bliżej nieokreślonej teraźniejszości i obejmuje okres trzynastu dni kwietnia. Jest wciągająca, dynamiczna i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Autor przeniósł, znany z kryminałów, których akcja rozgrywa się w małych miejscowościach, klimat niepokoju do metropolii. Amsterdam to miasto, w którym polityka na co dzień miesza się z przestępczością, korupcją i zdradą, a narkotyki i prostytucja funkcjonują w świetle słońca. W takich okolicznościach nawet Pieterowi Vosowi trudno jest prowadzić śledztwo.

Vos jest głównym bohaterem utworu. To doświadczony przez życie były policjant. Bohater którego życie legło w gruzach z dnia na dzień po zaginięciu córki. Był niezmordowany i uparty w poszukiwaniach, co odbiło się na jego małżeństwie i pracy. W końcu, aby nie oszaleć, odszedł z policji i zamieszkał samotnie na starej łodzi. Nie znaczy to jednak, że pogodził się ze stratą dziecka.
Partneruje mu młoda i niedoświadczona policjantka z Dokkum, Laura Bakker. Jej pierwszym zadaniem jest nakłonienie Vosa do przyjrzenia się sprawie zaginięcia córki Wima Prinsa. Jest niezdarna, wytykana palcami i prawie każdy daje jej do zrozumienia, że powinna wrócić na prowincję. Na szczęście jest także uparta, chce zdobywać doświadczenie i ma poparcie Vosa, który widzi w niej potencjał.
Oboje są charakterystyczni i choć różni, to jednak podobni do siebie. Każde z nich stanowi wyobcowaną jednostkę, walczącą z własnymi słabościami i próbującą coś udowodnić nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie. Przeżywają wzloty i upadki. Nawet ubierają się dziwacznie: Bakker w niemodne, niepasujące do siebie i szyte przez ciotkę ubrania, a Vos bardziej przypomina z wyglądu bezdomnego niż byłego stróża prawa.

Na ich drodze Hewson postawił plejadę nie mniej interesujących, barwnych, wielowymiarowych i zaskakujących swoim zachowaniem bohaterów. Są to przestępcy, mordercy, politycy, policjanci i narkomani. O każdym z nich mógłbym napisać wiele słów, dlatego przedstawię tylko dwóch.

Pierwszy to Wim Prins. Mężczyzna jest wiceburmistrzem. Wydaje się prawym obywatelem Amsterdamu, który postanowił wypowiedzieć wojnę dilerom narkotyków i sutenerom za wszelką cenę, nawet kosztem własnej rodziny. Dodatkowo, zaginięcie własnej córki wykorzystuje w celach politycznych i tylko udaje kochającego, zrozpaczonego ojca.

Interesującą postacią jest także Theo Jansen, uważający się za prawdziwego Holendra i amsterdamczyka. Jest to człowiek, który dzięki sile, sprytowi, uczciwości wobec własnych ludzi i bezkompromisowości względem konkurencji, stał się najpotężniejszym człowiekiem przestępczego półświatka. To mężczyzna, którego Vosowi nie udało się aresztować, ale po odejściu detektywa, jego następca, przy pomocy podstawionego światka, wsadził go do więzienia. Jansen stanowi przykład mężczyzny, którego okoliczności zmuszają do zemsty i walki o odzyskanie utraconego szacunku. To przeciwnik godny Vosa. Obaj darzą się szacunkiem i nie wiedzą, jak się mają wobec siebie zachowywać.

Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o., które wydało w Polsce Domek dla lalek, zachowało styl oprawy graficznej, znany z poprzednich książek Hewsona. Jest to kolejny plus, ponieważ dzięki temu jego utwory bardzo ładnie prezentują się na półce.

W powieści jest więcej plusów niż minusów. Oprócz tych już wymienionych, są nimi czytelna czcionka i zamieszczona w książce mapa, dzięki której mogłem śledzić miejsca, w jakich rozgrywały się poszczególne sceny fabuły. Wady to nieliczne potknięcia językowe i brak niektórych znaków przestankowych. Ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze i nie odbierało przyjemności z niej płynącej.

Poznanie historii Pietera Vosa i znalezienie odpowiedzi na pytanie, co stało się z jego córką oraz co ma z tym wspólnego dziecko wiceburmistrza Amsterdamu, polecam wszystkim miłośnikom współczesnych powieści i seriali kryminalnych. Każdy z nich powinien znaleźć Domku dla lalek coś dla siebie. Fani twórczości Davida Hewsona także powinni być zachwyceni jego najnowszą powieścią. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne książki tego autora, bowiem napisał już drugi tom cyklu amsterdamskiego (z Vosem i Bakker w rolach głównych), a wydawnictwo Marginesy zapowiedziało publikację pierwszego tomu jego włoskiego cyklu kryminalnego – Pora na śmierć. Polską premierę powieści zaplanowano na siedemnastego czerwca tego roku.
Wracając do Domku dla lalek, jest to nowa i lepsza wersja Dochodzenia. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie zekranizowana.

Konrad Staszewski

Autor: David Hewson
Tytuł: Domek dla lalek
Tytuł oryginału: The House of Dolls
Przekład: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Projekt okładki, opracowanie typograficzne: Piotr Zdanowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o.
Data wydania: 2015 r.
Miejsce wydania: Warszawa
Format i okładka: 135 x 210 mm, miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-64700-80-4
Liczba stron: 448

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.