Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25840 miejsce

Recenzja filmu "One Day"

A niech mi kto powie, że przyjaźń nie jest w związku najważniejsza... Gdy będziesz oglądać "Jeden dzień", możesz mieć wrażenie, że czas naprawdę przecieka przez palce.

 / Fot. Plakat filmuZastanawiałeś się może, na czym polega fenomen filmów o miłości? Niby to takie proste. W sumie w każdym musi znaleźć się wątek: ona i on, zakochanie, motyle w brzuchu, niepewność, zazwyczaj happy end. Nawet kryminału nie uświadczymy obecnie bez podtekstu seksualnego... no, może faktycznie przesadzam. Wiele osób zapewne irytuje się, widząc na ekranie kolejną parę, gdzie ona myśli: czy zrobić krok naprzód, czy lepiej się nie wychylać, a on - najczęściej - myśli pożądliwie, albo przechodzi od razu do działania, nierzadko później tego żałując. Oczywiście później nie przyzna się do tego. Na pewno nie na głos. Ale... to takie prawdziwe.

Fabuła filmowa powinna być przystępna dla każdego widza. Film powinien być kolorowy, z klimatyczną muzyką, z happy endem lub zwycięstwem dobra nad złem. Czyli nieżyciowy. "Jeden dzień" odchodzi, na szczęście, od utartego schematu. Dlatego jest prawdziwy.

Właśnie w jeden dzień, a właściwie pewnego dnia, życie Dextera Mayhew ( w tej kreacji Jim Sturgess i Emmy Morley ( ciepłooka Anne Hathaway) zmienia się nie do poznania, choć potrzeba czasu, aby te zmiany dostrzec. Właściwie dwudziestu lat. Przez dwie dekady życie bohaterów i ich towarzyszy zatacza koła o wspólnym punkcie: 15 lipca. Fabuła filmu rozpoczyna się 15 lipca 1988 roku, w dniu św. Swithina. Warto nadmienić, czego wspomnieniem jest ów dzień. Biskup Winchesteru wyraził ostatnią wolę, aby jego grób znalazł się wewnątrz świątyni. Tak też się stało, gdy 15 lipca 971 roku biskup Etelwold dokonywał procedury błogosławieństwa Swithina.

Jako że scenariusz filmu oparty jest na książce i że scenarzystą jest równocześnie autor książki o tym samym tytule ( David Nicholls), warto wcześniej zapoznać się z jej treścią i przemyśleć, czemu ten jeden właśnie dzień posłużył za fundament całej historii. Jakie niesie ze sobą przesłanie, czy czasem nie jest metaforą. Metaforą czegoś, co zostaje wewnątrz. Chyba, że nie chcesz porównywać i doszukiwać się, który fragment pominięto, zmieniono. A jest ich kilka, niestety kluczowych. To jeden z nielicznych minusów filmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mam taką nadzieję. I czekam oczywiście na komentarze z własnymi przemyśleniami dotyczące filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem jest to znakomita recenzja, bardzo szczegółowa i wnikliwa. Po lekturze tej recenzji napewno obejrzę ten film.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.