Facebook Google+ Twitter

Recenzja książki "Dziecko dżungli"

Książka "Dziecko dżungli", napisana została przez Sabine Kuegler. Autorka opisuje w niej historię swojego dzieciństwa, które spędziła wraz z siostrą i bratem w środku indonezyjskiej dżungli w Iran Jaya, zachodniej części wyspy Nowa Gwinea.

Zdjęcie książki "Dziecko dżungli" / Fot. Fot. Tadeusz StybeDo napisania tej książki przyczyniła się parę lat temu pewna znajoma:

Kilka lat temu pewna znajoma zapytała mnie, czy nie odczuwam chęci wydania książki, która opisywałaby moje własne dzieje. Wtedy nie zrozumiałam jeszcze tak naprawdę, co w moim życiu może zainteresować kogokolwiek na tyle, aby zechciał o tym czytać. Rzadko rozmawiam o swoim dzieciństwie lub miejscu, z skąd właściwie pochodzę. Zamiast tego, próbowałam latami dostosować się do innych, stać się taka, jak każdy zwyczajny człowiek w moim otoczeniu. Starałam się zaakceptować kulturę i styl życia, które w zasadzie są mi obce. I chociaż mogłoby się wydawać, że osiągnęłam swój cel, rzeczywistość wygląda inaczej: nie potrafię odnaleźć spokoju wewnętrznego ani poczucia przynależności, choć tak bardzo ich potrzebuję.

Przytoczony powyższy fragment, zacytowany jest ze wstępu książki, stanowi on przedmowę. Potem Sabina, nim zacznie opowieść o swoim dzieciństwie i dorastaniu w indonezyjskiej dżungli, w pierwszym rozdziale książki, przedstawia nam dzień, w którym rozpoczęła dorosłe życie, życie siedemnastoletniej uczennicy oczekującej na pociąg, na dworcu głównym w Hamburgu. Rodzice zakończyli już pewien etap swojej misji, i nie mogli już zapewnić jej indywidualne studia w dżungli. Stojąc na peronie jest przerażona, zmarznięta, przytłacza ją cywilizowany świat, świat zupełnie inny do tego, jaki dotychczas znała. Potem zdarzenia potoczyły się błyskawicznie. Nasza bohaterka, wsiadając do pociągu, jak i w samym pociągu, dopatruje się zagrożeń w otaczających ją ludziach. Boi się, a zarazem ogarnia ją ciekawość, unika spojrzeń ludzi. Po chwili podchodzi do niej konduktor...
... po rozmowie z nim okazuje się, że wsiadła do nie właściwego pociągu...

Ziąb przeszywa mnie na wskroś, cała drżę z zimna, nie czuję już rąk ani uszu. Nie mam na sobie koszuli ani rękawiczek, szala ani czapki. Zdążyłam już zapomnieć, jak należy się ubierać zimą. Właściwie trudno powiedzieć, czy w ogóle znam zimę.
Stoję na peronie dworca głównego w Hamburgu. Lodowate porywy wiatru smagają niemiłosiernie. Jest tuż po dziewiątej albo może dziesiątej, nie pamiętam dokładnie. Wysadzono mnie tu i wytłumaczono, jak mam iść, aby trafić do właściwego pociągu...
... Wszystko jest dla mnie tak nowe, tak obce, mroczne i złowieszcze, bo oto dziś, w wieku 17 lat, po raz pierwszy w życiu widzę prawdziwy pociąg.
Zbliża się do mnie z tak zawrotną prędkością, że przerażona cofam się czym prędzej o kilka kroków. Ten pociąg wygląda inaczej niż pociągi, które widziałam w książkach na obrazkach. Nie jest umajony kwiatami, nie ma komina, z którego buchałby dym, i jego kolor również jest inny. Ten pociąg wydaje się olbrzymi i niesamowity, niczym długi biały robak, który wypełza z jakiejś czarnej nory...
... Przez kilka chwil stoję jak wryta, zapominam nawet o zimnie i tylko spoglądam na ten olbrzymi pojazd przede mną. Ogarniają mnie jednocześnie ciekawość i lęk...
... Nagle rozlega się gwizd. Przerażona spoglądam za siebie. Jakiś człowiek w mundurze unosi rękę z dziwną pałeczką. Wpadam w panikę, bo domyślam się, że ma coś wspólnego z odjazdem pociągu. Bez namysłu wskakuję czym prędzej do środka...
... Na korytarzu pojawia się właśnie człowiek w mundurze. Zerka na mój bilet, a potem spokojnie, jak nigdy nic, informuje mnie, że wsiadłam do nie właściwego pociągu...


Konduktor wysadził Sabine na następnej stacji, poinformował ją, o której będzie następny pociąg (szczęściem było ze obydwa pociągi jechały w tym samym kierunku).

Czas oczekiwania wydaje mi się wiecznością, ale w końcu pociąg nadjeżdża...
... wsiadam do środka, dostrzegam wolne miejsce…
Kołysanie pociągu działa na mnie kojąco. Ściągam buty i siadam w kucki, aby rozgrzać troszkę stopy. Szczelnie otulona kurtka wyglądam przez okno i popatruję na księżyc, który tu wydaje się tak ciemny i mały, tak niepozorny, jak by się wypalał. Łzy stają mi w oczach, spływają po chłodnych policzkach. Gdzie podział się ten dobrze znany mi księżyc, pewny siebie, pełen sił i życia, który świeci tak intensywnym blaskiem, ze nawet nocą można ujrzeć własny cień?!
Pociąg nabiera tępa...
... Uciekam w przeszłość. Przed moimi zamknie tymi oczyma pojawiają się kolory: błękit, biel i zieleń. Biegnę tam gdzie słońce wita mnie radośnie, jego promienie biegną razem zemną...


Po przedstawieniu swojej krótkiej historii z pierwszych chwil samodzielnego pobytu w świecie cywilizacji, dziewczyna po kolei wprowadza nas w inny świat, w świat, w którym czas się zatrzymał.
Dowiadujemy się, dlaczego mieszkała w dżungli, czym zajmowali się jej rodzice:

Zdjęcie to, zamieszczone jest w książce "Dziecko dżungli". Przedstawia one, wojowników Fayu z rodu Iyarike składającym wizytę swoim nowym Somianką (Sabine i jej rodzeństwu, oraz rodzicom) / Fot. Fot. Tadeusz StubeJeśli chodzi o rodziców, zdecydowali się na tak niezwykły tryb życia gdyż, jako językoznawcy i misjonarze przygotowali się do nowego zadania; nawiązali bliski kontakt z niedawno odkrytym plemieniem tubylców...
..., Ale rok temu mojemu ojcu udało się odnaleźć podczas jednej z ekspedycji plemię, znane dotychczas jedynie z legend i krążących pogłosek: Fayu. Historia tego odkrycia jest niezwykle frapująca… W każdym razie od tamtej pory ojciec spędzał dość dużo czasu wśród Fayu, w okolicy zwanej nieprzypadkowo Zagubioną Doliną.


Zdjęcie to, zamieszczone jest w książce "Dziecko dżungli". Przedstawia pierwszy dom, w jakim mieszkała Sabine wraz rodzicami i rodzeństwem w dżungli / Fot. Fot. Tadeusz stubeSabine o świecie, w którym wychowywała się, opowiada nam w nieco inny sposób. Przedstawia go nam oczami dziecka, a nie osoby dorosłej, przez co jest w nim więcej zabawy, lekkomyślności i swawoli. Zamieszkując w głuszy, miała zaledwie 6 lat, i jak każde dziecko, była świetnym obserwatorem świata, dzięki czemu dowiemy się, jak żyło im się w dżungli, jakie stosunki panowały pomiędzy nimi a plemieniem, z którym zamieszkali, dowiemy się również, co wnieśli do życia tubylców, czy miało to wpływ na żyjących tam ludzi, poznamy życie i zwyczaje mieszańców tamtejszej dżungli.

Książkę tę, autorka kończy przedstawiając trudne początki jej nowego życia w mieście.
Czego musiała się nauczyć, z czym nie mogła się pogodzić?
Czy podoba jej się cywilizowany świat?
Odpowiedź na te pytania, znajdziecie czytając tę książkę.

Książka podzielona została na 3 części, przedstawiające jakby trzy etapy z życia Sabine. W każdym z nich, znajdziemy tytuły rozdziałów odpowiadające przedstawionym sytuacją.
Książkę tę, czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Mogę ją polecić osobą lubiącym tematykę dalekich podróży, chcących dowiedzieć się czegoś nowego o świecie, lubiących przygodę…

Poniżej zamieściłem do posłuchania, wybrany fragment książki - "Dziecko dżungli".
Dotyczy on chwili, jak po przybyciu do dżungli, Sabine spodkała się pierwszy raz z plemieniem "Fayu".

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.