Facebook Google+ Twitter

Recenzja "Mario Balotelli: Sekretny Dziennik"

Z piłką nożną łączy mnie tyle, co z baletem, czyli praktycznie nic. Nie jestem też fanką Mario Balotelliego, dlaczego więc zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę? Ponieważ uwielbiam śmiech, groteskę i parodię – zawiodłam się.

Nie oceniaj książki po okładce. / Fot. Daria Magdalena Marzec Umberto Eco swojego czasu pisał o czytelniku modelowym, posiadającym pewne cechy umożliwiające prawidłowe odczytanie dzieła. Nie wiem, jakie cechy powinien mieć odbiorca tego Sekretnego Dziennika, ale ja na pewno ich nie posiadam. Więc trudno napisać mi coś pozytywnego o samej książce.

Gdyby stosowne było publiczne użycie przymiotnika „głupia”, zapewne w tej chwili bym go użyła w odniesieniu do fabuły. Zacznijmy od tego, że wcale nie musimy głównego bohatera utożsamiać z włoskim piłkarzem. Dla mnie w tę rolę mogłaby się wcielić każda postać świata publicznego, która ma za dużo pieniędzy i nie wie, co z nimi zrobić. Czemu więc padło akurat na Balotelliego?

Młody i nieokrzesany, w Polsce zasłyną ze swojego zachowania podczas meczów na Euro 2012. To gdzieś zdjął koszulkę i prężył muskuły, to egoistycznie gra sam, to znowu gniewnie schodzi z boiska… I tyle, przeciętny Polak o ile w ogóle kojarzy Balotelliego - to tylko z tego. Za granicą ma to się trochę inaczej, szczególnie, jeśli chodzi o Włochy i Anglię. Tam, Balotelli, jest gwiazdą portali nie tylko sportowych, ale i plotkarskich.

Być może właśnie stąd, anonimowy autor wziął pomysł na skądinąd kontrowersyjną, lecz ciekawą treść. Jedni zapewne nazwą ją interesującą, inni śmieszną, trzeci pewnie w ogóle po nią nie sięgną. Najbardziej przychylam się do określenia śmieszna, aczkolwiek nie w znaczeniu komiczna. Jeżeli kogoś śmieszy nadmuchiwana dupa, utopiona w basenie lub piłkarz biegający w stroju super bohatera – to owszem, polecam.

Osobiście starałam się odnaleźć drugie dno i odbieram książkę, jako parodię na dziennikarzy wymyślających niestworzone historie, po to tylko by przykuć uwagę czytelnika. Także od siebie mogę ja polecić wypalonym dziennikarzom plotkarskim, być może znajdą w niej inspirację.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Proponuję przeczytać całość wypowiedzi a nie tylko ostatni akapit. Piszę o książce a nie o samej postaci Mario Balotelliego - w świecie, którym się interesuję, jest on nikim. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Balotelli jako piłkarz jest powszechnie znany kibicom. Znany jest przede wszystkim z podobieństwa do Kubusia Puchatka, misia o bardzo małym rozumku. Co tu dużo mówić, człowiek po prostu jest głupi - są to słowa kolegów z drużyny, kibiców i jego samego. No ale co można powiedzieć o kimś kto odpala fajerwerki w łazience? Rozumiem że stara się pani odszukać drugie dno, ale tu go niestety nie ma. On po prostu taki jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.