Facebook Google+ Twitter

Recenzja nowej książki Lucyny Siemińskiej

"Weekand z rudą" i inne opowiadania, to pierwsza, napisana prozą książka bydgoskiej poetki Lucyny Siemińskiej.

 / Fot. Wiesława SzczyraBohaterami zawartych w niej 21 opowiadań są, pozornie niewyróżniający się z tłumu ludzie ̵ zagubieni, osamotnieni i zmagający się z przeznaczeniem, jakie zapisało kartki scenariusza ich życia.
Ludzie, którzy pomimo poczucia alienacji, próbują znaleźć swoje ”miejsce” w życiu: jako jednostka dla własnego JA, a także (i może przede wszystkim) jako JA
w społeczeństwie, którego nie czują się częścią.

Nazywam się Nikt. Nikt stąd. Z niewielkiego miasteczka, leniwie żyjącego swoim własnym życiem, z dala od autostrad i wiecznie zabieganych ludzi.

Wypadek wytrąca życia bohatera z poukładanej ”normalności”, do której zdążył się przyzwyczaić. Odtąd nic nie jest (jak mu się wydaje) i nie będzie już takie jak przedtem. Nie może wykonywać swojego zawodu, nie układa mu się w małżeństwie. Dopiero przyjazd do małego miasteczka, w którym według swego mylnego wyobrażenia jest tylko ”Nikim stamtąd”, przywraca mu wiarę w poczucie własnej wartości i wskazuje drogę, jaką decyduje się podążyć.

Siedziała w fotelu otulona kocem. Tak, jest gotowa. Nie, nie zabierze stąd niczego. Tam, dokąd idzie, nie potrzeba nawet budzika. Czuła się zdruzgotana, samotna i winna.

Młoda kobieta zostaje samotną matką. Jej dotychczasowe życie zmienia się diametralnie. Poświęcenie dla dziecka staje się obowiązkiem nadrzędnym. Bohaterka, pomimo tęsknoty za utraconą wolnością znajduje się w nowej roli, jednak wciąż obwinia się o zaistniałą sytuację.

Wszyscy wkoło mówią, abyś wzięła się w garść. Ale tej garści po prostu nie ma!

Każdy doświadcza w życiu smutku i przygnębienia. Gdy spotka go zawód, straci bliską osobę, pracę, sens życia. Pewnego dnia nic nie jest w stanie go cieszyć. Wydaje mu się, że jako człowiek nie przedstawia żadnej wartości, jest bezużyteczny dla otoczenia. Odtrącony na boczny tor. Przywdziewając maskę normalności, chowa twarz pełną bólu i cierpienia.

Prawie zawsze jednak znajduje osoby, które wyciągają do niego rękę. Ktoś może powiedzieć, że los zaczyna się do niego uśmiechać, bo przecież życie kołem się toczy.
A stary zegarmistrz nie zawsze naprawia tylko zegary...
Zdarza się, że zegarom potrzebna jest naprawa, a ludziom lekarska pomoc. Jednym i drugim potrzeba odrobiny precyzji, uwagi, uczucia. Ale ja jestem tylko zegarmistrzem. Zegarmistrzem, który kocha to, co robi. Naprawiam ludziom zegary. Ratuję je od wyrzucenia do śmietnika. Pomagam ludziom, przywracam uśmiech na ich twarzach (…) bo (…) każdy ma swój czas. Czas ograniczony życiem …

Ktoś naprawia stary fortepian, sprawiając komuś radość. Ktoś wraca do przeszłości,
w której spotkał kogoś wartościowego...

"Weekand z rudą" i inne opowiadania, to zręcznie i czytelnie napisane opowiadania, po które każdy powinien sięgnąć ̵ bez względu czego w życiu szuka i jakie wyznaje wartości.
Pamiętając zawsze o tym, że w życiu tak naprawdę ważne jest tylko to, ile siebie dajemy innym. Ile miłości wkładamy w to, co robimy. Bo czas biegnie naprzód.
Coś się kończy, coś zaczyna.


Wydawca: www.mart-gra.strefa.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.