Facebook Google+ Twitter

Recenzja "Sędziego od świętego Jerzego" Michaela Tequili

Michael Tequila napisał ciekawą satyrę polityczną, w której nie tylko wyeksponował wady przedstawicieli narodu, ale wskazał także możliwość rozwiązania konfliktów międzypartyjnych.

Okładka książki / Fot. materiały wydawnictwaSportowe rozgrywki polityczne

Orlando po latach pobytu na obczyźnie wraca do Polski. Choć stara się nie rzucać w oczy, nie mieszać w politykę i ponownie zaaklimatyzować, niespodziewana rozmowa z młodymi ludźmi mającymi inną orientację polityczną doprowadza do sprzeczki i sprowadza na mężczyznę kłopoty. Wkrótce też, z racji zawodu sędziego sportowego, Orlando zostaje zmuszony do bycia głównym arbitrem Sportowych Igrzysk Partii i Organizacji Politycznych.

Rzadko odbieram nieznane połączenia i, gdy kilka dni temu zadzwonił do mnie telefon, zastanowiłem się zanim wcisnąłem zieloną słuchawkę. Mój rozmówca się przedstawił i zapytał, czy nie podjąłbym się recenzji jego książki. Z początku dość sceptycznie odnosiłem się do jego prośby i wypytałem: co to za utwór i jak go mogę zakwalifikować. Zgodziłem się, a mężczyzna poprosił o mojego maila (pozostałe informacje o mnie sam wyszukał, czym mi zaimponował) i powiedział, że więcej informacji wyśle w liście. Dotrzymał słowa, a ja zajrzałem na stronę wydawcy, aby dowiedzieć się co nieco o autorze. Okazało się, że Michael Tequila, z wykształcenia doktor nauk ekonomicznych, jest poetą i pisarzem polsko-australijskim (autorem kilku tomików wierszy i powieści). Był attaché i radcą handlowym polskiej ambasady w Kolumbii, kierownikiem planowania strategicznego w banku australijskim, nauczycielem akademickim znanej instytucji edukacyjnej MBA oraz kilku uczelni w Polsce i był zawodowym tłumaczem polsko-angielskim w Australii.

Sędzia Orlando jest głównym bohaterem powieści satyrycznej Sędzia od świętego Jerzego, autorstwa Michaela Tequili. Książka nie jest gruba (liczy 116 stron), ale powinna trafić w gusta nie jednego czytelnika. Autor wykreował bowiem bardzo interesujących bohaterów. Orlando to sędzia nie tylko z zawodu, ale także z przezwiska nadanego mu w przeszłości. Jest mężczyzną o spokojnym charakterze, przyjmującym życie takim, jakie jest, ale także o wyrazistych poglądach politycznych, a jednocześnie tolerancyjnym w stosunku do osób wyznających inne opcje. Przede wszystkim jednak Sędzia jest mężczyzną, który musi mieć własne miejsce i musi się realizować w tym, co kocha. A sport jest jego miłością. Nic dziwnego, że los płata mu figla i zmusza go do udziału w najważniejszym wydarzeniu w kraju, wiążąc go z dwiema najpoważniejszymi partiami. Pierwsza z nich to Partia Ewolucjonistów z premierem Leonem Słabosilnym na czele, a druga to Partia Nowych Kreacjonistów z prezesem Leonem Garolisem. Nie będę ich charakteryzował. Powiem tylko, że są troszkę przerysowanymi odpowiednikami prawdziwych osób.

Oprócz nich w utworze występują między innymi: szczerbaty politolog, tajemniczy Ojciec mający wpływ na polską politykę i pławiący się w luksusie, Chudy, który może być odpowiednikiem zarówno dresiarza jak i imigranta niezadowolonego z obecnego rządu oraz zbyt gadatliwy przedstawiciel policji, ukazuje niedociągnięcia proceduralne, z jakimi musi się zmagać. Oni wszyscy są interesujący, niektórzy zabawni, ale każdy z nich zmusza czytelnika do zastanowienia się, czy ich wady naprawdę zostały zanadto uwydatnione. Tym bardziej, że są jednowymiarowi, a autor skumulował w nich różne postawy: dumę, zawiść, nienawiść, zemstę, obłudę, honor, uczciwość i pracowitość i połączył je z realiami (choć twierdzi, że […] wydarzenia są fikcyjne i ich podobieństwo do rzeczywistości może być tylko przypadkowe.).

Podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o: imiona, nazwiska, miejsca i nazwy – ich zbieżność z realiami może być tylko przypadkowa – ale, podejrzewam, że to tylko „zabieg ubezpieczeniowy” autora, bo występujące w utworze odniesienia do prawdziwych postaci, wydarzeń (jak choćby pojawiająca się sosna związana z zamachem na prezesa Partii Nowych Kreacjonistów), imion (pojawia się pewien znany Arnold) nie zmyli żadnego czytelnika. Trudno mi jednoznacznie określić czas i miejsce akcji, ale ponieważ opisywane przez Tequilę igrzyska są coroczne, mogę przypuszczać, że fabułę autor osadził w obecnych realiach politycznych i społecznych. A pojawiające się w książce stadion i Mały Gabinet sugerują Warszawę.

Tak, jak wyżej napisałem, Sędzia od świętego Jerzego nie jest grubą powieścią. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Ułatwia to nie tylko w miarę czytelna czcionka, żywy, przystępny i czasami ironiczny język, ale także interesująca i wciągająca fabuła, która skupia w sobie elementy polityki, obyczajowości, dramatu i kryminału. Nie wyłapałem też żadnych poważniejszych błędów. Pojawiają się tylko literówki, od czasu do czasu brak jakiegoś znaku przestankowego i powtórzenia, ale te ostatnie, biorąc pod uwagę charakter książki, można uznać za celowy zabieg autora.

Podoba mi się okładka autorstwa Piotra Blechacza. Jest intrygująca. Zdjęcie zamieszczone się na miękkiej, skrzydełkowej oprawie przedstawia stojącego na drugim planie młodego mężczyznę z ręką wycelowaną w stronę czytelnika. Przed nią znajduje się kula. Takie ustawienie już na pierwszy rzut oka przywołuje na myśl mężczyznę strzelającego z pistoletu. Tym bardziej, że nie do końca można zidentyfikować trzymany przez niego w dłoni przedmiot, a na pierwszym planie można dostrzec plamy w kolorze krwi. Za plecami „strzelca” widoczni są zawodnicy polo. Oprócz tych elementów, na okładce znalazły się również odpowiedni, zachęcający do lektury blurb, zdjęcie i notka o autorze (na skrzydełku).

Muszę przyznać, że Michael Tequila napisał ciekawą powieść, która powinna się spodobać się miłośnikom różnych gatunków literackich. Utwór można przeczytać w jeden wieczór. Lektura jest łatwa i przyjemna, ale zmusza do refleksji nie tylko nad wadami polityków i zwykłych ludzi. Autor zasugerował, że konflikty polityczne można próbować rozwiązywać na arenie sportowej i na zasadach fair play.

Ponieważ Tequila pozostawił otwarte zakończenie książki, jestem ciekaw, czy za jakiś czas nie powstanie kontynuacja Sędziego od świętego Jerzego. Tym bardziej, że satyra ukazała się na krótko przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję autorowi i Novae Res – Wydawnictwu Innowacyjnemu.

Konrad Staszewski

Autor: Michael Tequila
Tytuł: Sędzia od świętego Jerzego
Okładka: Piotr Blechacz
Wydawnictwo: Novae Res – Wydawnictwo Innowacyjne
Data wydania: 2015 r.
Miejsce wydania: Gdynia
Format i okładka: 121 x 195 mm, broszurowa ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7942-566-2
Liczba stron: 116

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.