Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13797 miejsce

Recenzja: "Wiking. Tom I. Dziecko Odyna" Tima Severina

[...]”Wiking” jest sagą i zawiera wszystkie jej elementy. W pierwszej części główny bohater szczegółowo opisuje rodzinę (matkę, ojca i pozostałych jej członków, których dopiero poznaje, nie szczędząc niektórym cierpkich słów...

Zdjęcie z fanpage'a wydawcy. / Fot. Nieznany

Wiking zakałą klasztoru



Na powieść, o której dzisiaj piszę czekałem długi czas. Ponieważ mało przeczytałem beletrystyki traktującej o wikingach (większość moich lektur stanowiły pozycje o runach, a dokładniej o futharkach i systemach wróżebnych) byłem ciekawy, czy powieść Tima Severina zainteresuje mnie tak, jak uczyniła to kiedyś „Saga o Jarlu Broniszu” Władysława Jana Grabskiego. Nic więc dziwnego, że gdy tylko dostałem ją pocztą, rzuciłem się jak wygłodniały kornik na świeżo ścięte drzewo.

Głównym bohaterem sagi ”Wiking” jest Thorgils Leifsson. To syn Leifa Erikssona i Thorgunny – kobiety, która nagle pojawiła się w Birsay na Orkadach go oczarowała. Thorgils pisze autobiografię. Inspiruje go wieść, że wysłannik Kościoła Katolickiego, Adam z Bremy otrzymał polecenie spisania informacji na temat nieznanych mnichom terenów w celu późniejszej ich chrystianizacji. Historię jego życia odnajduje w roku 1070 zakrystian i bibliotekarz Ethelred. Jest tak zbulwersowany dokumentem, że wysyła specjalny list do Ojca Świętego, zdradzający przewrotną działalność „brata w Chrystusie”, z załączoną biografią głównego bohatera, podającego się za mnicha Thangbranda. Pisze w nim:

„[...]Wydaje się bowiem, że wyhodowaliśmy żmiję na własnym łonie, a nasz dotychczasowy brat w Chrystusie, rzekomy mnich zwany Thangbrandem, okazał się oszustem i źródłem prawdziwego grzechu... [...]Nieznane są jednak wyroki Pana i zamiast tego znalazłem opowieść, która częstokroć zastępuje prawdę hipokryzją, zdeprawowanie stawia w miejscu wstrzemięźliwości, prawdziwą wiarę zmienia w pogańskie zwątpienie... [...]Dowiedziałem się także, że ten fałszywy Thangbrand spędzał długie godziny w skryptorium, gdzie w ciszy pochłonięty był żmudną pracą...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strony: 15-17).

Tom pierwszy sagi, zatytułowany „Dziecko Odyna”, zaczyna się od wspomnianego wyżej listu, a potem fabuła skupia się na losach Thorgilsa. Bohater w wieku dwóch lat zostaje odesłany do ojca, jego matka umiera, a jej śmierci towarzyszą dziwne zjawiska (takie jak "krwawe łzy" nieba) i pojawianie się duchów. Thorgils próbuje je racjonalnie wytłumaczyć, ale niektórych nie potrafi i przychyla się do opinii innych ludzi, iż Thorgunna była volvą (czarownicą). Dodatkowo, główny bohater posiada dar jasnowidzenia, który mógł po niej odziedziczyć.

Spośród innych bohaterów książki na szczególną uwagę zasługują ci, którzy mieli decydujący wpływ na pełne podróży, przygód, niebezpieczeństw i dramatycznych wydarzeń życie Thangbranda. Pierwszą taką postacią jest Gudrid Thorbjornsdottir, która, po śmierci Thorgunny, staje się przybraną matką Thorgilsa. Dzięki niej główny bohater dociera do brzegów Grenlandii i poznaje Leifa Erikssona. Tyrkir i Thorvall to mężczyźni żywo zainteresowani jego darem. Wprowadzają chłopca w świat mitologii skandynawskiej i pod ich wpływem Thorgils wybiera sobie boga-przewodnika, w którym do końca życia pokłada nadzieję. Ważny dla fabuły jest także irlandzki uczony i sędzia Eochain, ale nie zdradzę dlaczego.

Jak wspomniałem na początku, ”Wiking” jest sagą i zawiera wszystkie jej elementy. W pierwszej części główny bohater szczegółowo opisuje rodzinę (matkę, ojca i pozostałych jej członków, których dopiero poznaje, nie szczędząc niektórym cierpkich słów i złośliwości). Przykładem jest jego ciotka Freydis Eriksdottir. W trakcie walki w Winlandii między Skraelingami, a Grenlandczykami i Islandczykami jawi się berserkiem. Thorgils pisze o niej:

„[...]Właśnie wtedy brama palisady otworzyła się i ze środka wyszła przerażająca postać. To była Freydis... [...]Wyglądała niesamowicie: wielka masa na grubych jak mnie drzew nogach uderzających w ziemię, czerwona na twarzy, spocona, z rozwianymi włosami... [...]Pędziła w dół zbocza niczym mściwa Walkiria z nadwagą...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strona 156).

Ponadto Freydis jest wyrachowaną i bezlitosną kobietą. Jej intryga doprowadza do rzezi Islandczyków dokonanej przez Grenlandczyków. Aby nie pozostawić świadków, osobiście ścina głowy dzieciom, a swoich ludzi zmusza do nie ujawniania prawdy o tym, co się stało. Dzięki temu Severin ukazuje zalety, które mogą stać się wadami i decydować o losie wielu ludzi (honor i uczucia Freydis wykorzystuje do własnych celów).

Oprócz wyżej opisanych w powieści przewijają się także inne interesujące postacie, z których wymienić należy: skorumpowanego prawnika, szukającego zemsty za spalenie członków swojej rodziny i dochodzącego swoich praw na Althingu Kariego Solmundarsona, godich (wolnych mężczyzn stanowiących Althing i wybierających sędziów) i Wielkiego Króla Briana, znanego z historii jako Brian Śmiały. Pojawiają się również wzmianki o innych osobach: o Olafie I Tryggvasonie, królu Anglii Kanucie I Wielkim, świętym Kolumbanie i niemieckim kronikarzu Adamie z Bremy. Takich postaci jest o wiele więcej. Wystarczy wspomnieć samego ojca głównego bohatera, Leifa Erikssona, zwanego Leifem Szczęściarzem, który pojawia się w „Sadze o Grenlandczykach” („Grænlendinga saga”). To on nazwał odkryty ląd Winlandią, a legenda mówi, że nazwa pochodzi od znalezionej przez Tyrkira rosnącej winorośli. Wracając na Grenlandię Leif uratował rozbitków, wśród których był Thorgils. Taka informacja znajduje się również w „Dziecku Odyna”.

Autor zawarł w książce dużo wiedzy historycznej, geograficznej i ciekawostek. Przedstawił zderzenie się religii chrześcijańskiej z inną wiarą na przykładzie Norwegii i Irlandii. Jego bohater mówi, że chrześcijaństwo, jako religia chwali się skromnością i pokojem, ze słowem Pana, które szerzy się własnym przykładem i cierpieniem, ale jest wprowadzane siłą i toporem. Mógłbym tu podać liczne cytaty z książki, ale myślę, że te dwa dobrze obrazują opisywane wydarzenia:

„[...]Oczywiście, to my jesteśmy prawdziwymi męczennikami wiary w Białego Chrysta, jak kiedyś nazywali Go nasi ludzie. Po prawdzie kilku nieroztropnych księży straciło ogolone głowy przy pomocy nieokrzesanych wieśniaków, gdzieś na prowincjach, ale stało się to raczej przez wzniecenie nastrojów wojowniczych po wypiciu alkoholu niż za sprawą pogańskiej gorliwości. Ich ofiary to zaledwie garstka w porównaniu do liczby męczenników wyznających Stare Zwyczaje, którzy za odmówienie przyjęcia nowej wiary zostali zmuszeni pochlebstwem bądź przemocą, a nawet egzekucją z rozkazu króla Olafa do przyjęcia chrześcijaństwa. Do nich słowo Boże przybyło w krwistej kipieli, nie dziwi więc skojarzenie z wieszczonym kataklizmem związanym z nadejściem millenium...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strony: 27-28).

„Pierwszy misjonarz, którego przysłali do Islandii, był zbójem zwanym Thangbrandem. Kroczył przez okolicę, zastraszając wieśniaków i skłaniając ich do przyjęcia swojej wiary, a kiedy zaczęto mu dokuczać i śmiać się z jego dziwnych pomysłów, stracił panowanie i zabił dwóch Islandczyków w walce...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strony: 106-107). Takich opisów jest w książce więcej.

Thorgils nie kryje złośliwości względem mnichów. Mówi, że podejrzewa, iż gdyby ksiądz został oddelegowany z Leifem na Grenlandię, ten drugi miał tajne instrukcje,

[…]by tę kreaturę zostawić na dzikiej plaży przy pierwszej nadarzającej się okazji...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strona 28).

W innym miejscu zastanawia się, co powiedzieliby mnisi, gdyby dowiedzieli się, że jako poganin został polany wodą, gdy nadawano mu imię i czy mógłby według nich zostać zbawiony przez Białego Chrysta. A kapliczkę określa mianem Klatki Białego Królika. Poza tym, przebywając w Klasztorze Świętego Kiarana, na złość im przyjmuje imię Thangbranda.

A o to inne przykłady ciekawostek i wiedzy autora przedstawiane za pośrednictwem Thorgilsa: według wierzeń ludów Parmy dusza umierającego niedźwiedzia wstępuje w człowieka w chwili jego narodzin, matka nie nadała synowi irlandzkiego imienia, aby przedstawiciele ludów północy nie myśleli, że jest niewolnikiem. Tym bardziej, że szczyci się ona swoim pochodzeniem i bogactwem; bacgammon to wcześniejsza wersja gry w szachy.

Mimo że Thorgils szczegółowo opisuje miejsca, w które rzuca go Odyn (podróżuje między Orkadami, Winlandią, Grenlandią i Irlandią) oraz wspomina o innych lokacjach, na przykład osada Brattahlid, w której mieszka jego ojciec, istniała w rzeczywistości) i średniowieczne realia życia z handlem wymiennym, obrzędami pochówku i kontaktu z bogami oraz strojami (na przykład szczegółowo opisany ubiór volvy), żywy język sprawia, że powieść nie jest nudna i wciąga czytelnika. Tym bardziej, że fabuła jest dynamiczna, a opisywane życie głównego bohatera pełne przygód i niebezpieczeństw. Lekturę ułatwia także czytelna czcionka.

Podoba mi się szata graficzna ”Wikinga”. Nie mam na myśli tylko skrzydełkowej okładki z czytelnym tytułem, interesującym krojem czcionki i motywem graficznym (otoczony piorunami pozłacany hełm wikinga na tle nocnego nieba a pod nim walczący woje), ale także znajdujące się w książce mapy z przedstawionymi krainami w opisywanych czasach, grafika postrzępionego listu, który pisze Ethelred i motywy statku na początku rozdziałów oraz kruka oddzielającego niektóre elementy fabuły.

Wydawca nie zapomniał o blurbie i notce o autorze, którą zamieścił na skrzydełku i, moim zdaniem, niepotrzebnie wewnątrz książki. Dowiedziałem się z niej, że Tim Severin jest odkrywcą, filmowcem, konstruktorem i podróżnikiem, który odbył wiele podróży a niektóre z nich opisał. Został także laureatem prestiżowych nagród: nagrody im. Thomasa Cooka, Book of the Sea Award i Christopher Prize. Znalazła się w niej także zapowiedź kolejnych książek tego autora.

W utworze pojawiają się, niestety, pewne błędy stylistyczne, językowe, powtórzenia i literówki, a w niektórych miejscach brakuje pojedynczych wyrazów, ale to wszystko można wybaczyć. Rekompensuje je bowiem zawarta w powieści wiedza, erudycja autora, interesująca fabuła i pełne przygód i niebezpieczeństw życie głównego bohatera. Tym bardziej, że on także okazuje się postacią historyczną. Zastanawia mnie tylko coś, co mógłbym nazwał literówką, ale nie mam pewności, bo nie wiem, jak było w oryginale. Autor piszę o Klasztorze Świętego Karana, a w Irlandii było dwóch apostołów o imieniu Kiaran, którzy zostali świętymi.

Lekturę pierwszego tomu sagi „Wiking”„Dziecko Odyna”, mimo że posiada kilka brutalnych scen, polecam wszystkim miłośnikom powieści przygodowych i historycznych. Myślę, iż każdy czytelnik znajdzie w niej coś interesującego. Mnie wciągnęła tak bardzo, że nie mogłem się od niej oderwać. Severin wykazał się nie tylko umiejętnością napisania interesującej, dynamicznej fabuły, ale uczynił to tak dobrze, że mimo iż książka zawiera wiele elementów historycznych nie jest nudna i czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Z niecierpliwością czekam na drugi tom, zatytułowany „Brat krwi”, który został zapowiedziany na marzec tego roku. Tym bardziej, że w pierwszym zamieszczono jego pierwszy rozdział, zaczynający się słowami: „Straciłem dziewictwo z żoną króla...”. (Wiking. Tom I. Dziecko Odyna, Tim Severin, strona 405).

Konrad Staszewski

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Anakonda Sp. z o.o.



Autor: Tim Severin
Tytuł: Wiking. Tom I. Dziecko Odyna
Tytuł oryginału: Viking. Odinn's Child
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
Projekt graficzny okładki: MLStudio
Projekt graficzny logotypu: Marcin Nowak – Grupa NGL Graphics
Wydawnictwo: Wydawnictwo Anakonda Sp. z o.o.
Data i numer wydania: 2013 r., I
Miejsce wydania: Warszawa
Format i okładka: 150 x 205 mm, miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-63885-15-1
Liczba stron: 424

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.