Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Zdrowie > Recepta na szczęście?

Dział: Zdrowie

Ocena: 28pkt

Oceń:

Recepta na szczęście?


,,Panujące w społeczeństwie przekonanie, że medykament, który jest oficjalnie dopuszczony do sprzedaży, nie może szkodzić, jest jednoznacznie błędne’’ - mówi prof. dr med. W-D Ludwig, przewodniczący niem. Komisji Lekarzy d/s Leków...

Moje dziecko. Obraz namalowany przez żonę Autora. / Fot. Fot. Andrzej SkulskiJak wielki wpływ na naszą wiarę w doskonałość różnych leków i medycznych formułek ma reklama wszelkiej maści wymysłów farmakologicznych i jak solidnie zakotwiczona jest w naszej świadomości propaganda tej gałęzi przemysłu, mówiąca o cudotwórczych walorach jej wyrobów, niech stanowi choćby fakt, że przeciętny konsument rzadko zagląda do ulotki informacyjnej, dołączonej do danego preparatu. I dopóki boli nas głowa, a połknięta pigułka zafunkcjonuje, to jeszcze pół biedy. Ale co dzieje się w przypadku, kiedy tabletka nie tylko nie pomaga, ale na dodatek może poważnie szkodzić? Jaki jest wtedy sens zażywania takiego leku? I w końcu: dlaczego stosuje się tego rodzaju medykamenty, wmawiając opinii publicznej, że to dla dobra klienta?

Z jednej strony mamy pacjenta, który powie, że przecież nie zaglądał do ulotki, bo nie zna się na medycynie i lekarzowi ślepo wierzy, bo jak z dziada pradziada wiadomo, to on na rzeczy się zna, a jakby co, to i instytucje kontrolne gdzieś tam mamy, więc chyba nic złego nam się przydarzyć nie może... Czy jak? Z drugiej strony mamy lekarza, którego nauczono, że taki a taki lek działa na to, a inny na tamto i oczywiście przemysł farmakologiczny, który jak wynika z coraz częstszych i na szczęście coraz głośniejszych afer i skandali, bardziej zainteresowany jest poszerzaniem rynku zbytu, bo to przemysł i na chłopski rozum: produkuje jak najwięcej, żeby jak najwięcej sprzedawać, bo w końcu o produkcję, zbyt i zysk się rozchodzi.

I tak cierpiący na skutek działań ubocznych pacjent (szczególnie ten z psychiatrii) będzie krzyczał: oni mnie trują, a przemysł farmakologiczny, podparty ,,fachową" opinią lekarzy odkrzykiwał: nie my go trujemy, to choroba postępuje... Komu i jak wierzyć, skoro nie ma już zdrowej wiary, gdyż oszukiwani jesteśmy przez masę sponsorowanych informacji, napływających do nas z reklam telewizyjnych i stron kolorowych gazet, zachęcających hasłami typu weź pigułkę, a które to informacje dla przeciętnego człowieka stały się już biblią?

Zobacz także:

Andrzej Skulski OFFline profil autora

Autor: Andrzej Skulski

Napisz do autora

Artykuły (33) Galerie (0) Średnia ocen (4.73)

Wiek: 50 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy

O mnie: Psychiatria. Niby wszyscy wiemy, czym jest, ale... "Normalny" człowiek rzadko zastanawia sie, co dzieje się za murami klinik psychiatrycznych i kim są ci, o których utarło się mówić "wariaci". O specyfice psychiatrii, o jej praktykach i braku... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Stefania Najsarek 04.07.2009 22:19

Ocena: Ocena pozytywna 87 Ocena negatywna 78

Za pełen dramatyzmu obraz Pana małżonki - wszystkie dostępne gwiazdki! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 04.07.2009 22:16

Ocena: Ocena pozytywna 86 Ocena negatywna 76

Oswajanie społeczeństwa z fenomenem tajemniczej choroby jaką jest schizofrenia
- to zadanie trudne, a zarazem pożyteczne. Będąc u źródła, czyni to Pan w niezwykle interesującej formie, wskazując poza farmakologiczne metody przywracania tych osób
do funkcjonowania w życiu codziennym.
Tu, dotknął Pan mechanizmów nakręcających koniunkturę koncernom farmaceutycznym.
Haniebny proceder, a biorą w nim udział ci, co składali przysięgę Hipokratesa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dorota Burdajewicz 02.07.2009 23:52

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 75

Dziękuję.
Dobry tekst, obfitujący w bogatą i edukacyjną treść. Dodatkowo wzmocniony materiałem filmowym, pozwolił mi na szersze i bardziej trzeźwe spojrzenie na realnie kwitnący proceder, mogący dotknąć nas wszystkich, żyjących w dobie pozornie atrakcyjnego i kolorowego kapitalizmu społecznego. Przeraziła mnie tylko jego skala i tak niebezpieczny, stale rozszerzający się na masy zasięg.
Najbardziej uwagę moją przyciąga, wyróżniający się z tekstu fragment, o potrzebie odwołania się zaproponowanej przez autora instytucji, mającej podstawy do przeciwdziałania wystąpieniu ewentualnych "jednostek chorobowych", na które to w konsekwencji, często przepisuje się z regularnością opisywane przez autora "pigułki na szczęście".
Jest nią, bardzo nam wszystkim potrzebna, silna, bo starająca się za wszelką cenę trwać w zgodzie i we wzajemnym poszanowaniu "załoga". Mowa tutaj oczywiście o rodzinie, w której założona i niewymuszona akceptacja indywidualizmu Jej wszystkich członków, jest jednym z podstawowych, trwałych filarów funkcjonowania.
Niejedna z komentujących osób powie z pewnością, że takowa jest dziś towarem deficytowym. Zgadza się, Jej receptura obejmuje bowiem niezwykle cenne i od zawsze, powszechnie poszukiwane składniki. Niestety jako posiadająca również "cudotwórcze walory", jest jedną z niewielu Rzeczy, których owładnięci chęcią posiadania nie będziemy w stanie nigdy zdobyć za żaden z tzw. "środków płatniczych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 02.07.2009 23:00

Ocena: Ocena pozytywna 90 Ocena negatywna 75

Jestem pełna uznania dla autora za ten artykuł. Nareszcie ktoś ma odwagę na publiczne ujawnienie mechanizmów, dotyczących zapisywania leków psychotropowych, choć sprawa nie dotyczy tylko tych leków. "Moja" była lekarka pierwszego kontaktu usiłowała mi wcisnąć receptę na silny środek psychotropowy, a ja prosiłam o przepisanie tabeksu (niestety palę). Dziwnym zbiegiem okoliczności przede mną w gabinecie lekarki przebywał przedstawiciel firmy farmaceutycznej. O tym, że lek daje poważne skutki uboczne, powiedziała mi koleżanka (lekarz psychiatra) oraz młody lekarz, będący wtedy jeszcze na stażu. Recepty oczywiście nie zrealizowałam z dwóch powodów (1. bardzo wysoka cena leku, 2. to, że taki właśnie lek nie był mi zupełnie potrzebny).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 02.07.2009 21:00

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 83

No tak modne ADHD - jeśli się ma dzieci, trzeba mieć czas, cierpliwość, ale także umiejętność rezygnowania z własnych potrzeb i zachcianek, o co dziś coraz trudniej.
Powtórzę za Alicją: potrzebny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pływaczyk 02.07.2009 20:28

Ocena: Ocena pozytywna 87 Ocena negatywna 86

Doskonały i bardzo potrzebny artykuł.
Wart głębszej refleksji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.