Facebook Google+ Twitter

Recepta na szczęście?

,,Panujące w społeczeństwie przekonanie, że medykament, który jest oficjalnie dopuszczony do sprzedaży, nie może szkodzić, jest jednoznacznie błędne’’ - mówi prof. dr med. W-D Ludwig, przewodniczący niem. Komisji Lekarzy d/s Leków...

Moje dziecko. Obraz namalowany przez żonę Autora. / Fot. Fot. Andrzej SkulskiJak wielki wpływ na naszą wiarę w doskonałość różnych leków i medycznych formułek ma reklama wszelkiej maści wymysłów farmakologicznych i jak solidnie zakotwiczona jest w naszej świadomości propaganda tej gałęzi przemysłu, mówiąca o cudotwórczych walorach jej wyrobów, niech stanowi choćby fakt, że przeciętny konsument rzadko zagląda do ulotki informacyjnej, dołączonej do danego preparatu. I dopóki boli nas głowa, a połknięta pigułka zafunkcjonuje, to jeszcze pół biedy. Ale co dzieje się w przypadku, kiedy tabletka nie tylko nie pomaga, ale na dodatek może poważnie szkodzić? Jaki jest wtedy sens zażywania takiego leku? I w końcu: dlaczego stosuje się tego rodzaju medykamenty, wmawiając opinii publicznej, że to dla dobra klienta?

Z jednej strony mamy pacjenta, który powie, że przecież nie zaglądał do ulotki, bo nie zna się na medycynie i lekarzowi ślepo wierzy, bo jak z dziada pradziada wiadomo, to on na rzeczy się zna, a jakby co, to i instytucje kontrolne gdzieś tam mamy, więc chyba nic złego nam się przydarzyć nie może... Czy jak? Z drugiej strony mamy lekarza, którego nauczono, że taki a taki lek działa na to, a inny na tamto i oczywiście przemysł farmakologiczny, który jak wynika z coraz częstszych i na szczęście coraz głośniejszych afer i skandali, bardziej zainteresowany jest poszerzaniem rynku zbytu, bo to przemysł i na chłopski rozum: produkuje jak najwięcej, żeby jak najwięcej sprzedawać, bo w końcu o produkcję, zbyt i zysk się rozchodzi.

I tak cierpiący na skutek działań ubocznych pacjent (szczególnie ten z psychiatrii) będzie krzyczał: oni mnie trują, a przemysł farmakologiczny, podparty ,,fachową" opinią lekarzy odkrzykiwał: nie my go trujemy, to choroba postępuje... Komu i jak wierzyć, skoro nie ma już zdrowej wiary, gdyż oszukiwani jesteśmy przez masę sponsorowanych informacji, napływających do nas z reklam telewizyjnych i stron kolorowych gazet, zachęcających hasłami typu weź pigułkę, a które to informacje dla przeciętnego człowieka stały się już biblią?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Trzeźwo pomyśl
  • Trzeźwo pomyśl
  • 18.02.2012 20:10

i jeszcze jedno.
nie da się wszystkiego wyleczyć / zapobiec miłością. terapią miłością, odpowiednią opieką i uwagą rodziny, terapią słońcem, spermą, energią kartofla czy modlitwą do dowolnego bóstwa.
niestety są przypadki cięższe. świat nie jest taki prosty, ani człowiek. Ja chciałbym żeby dało się tak całą patologię zlikwidować tylko dobrocią, bez zamykania ani leczenia, ale tak się niestety nie da.
Mam nadzieję, że ludzi przemyślą to co napisałem i poczytają trochę i pooglądają w sieci o różnych przypadkach. nie wszystko jest takie proste.

Pozdrawiam.
Obserwuj, analizuj i myśl samodzielnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Trzeźwo pomyśl
  • Trzeźwo pomyśl
  • 18.02.2012 20:04

oj panie autor, panie autor artykuliku
pan jesteś jak świadek jechowy, na każde pytanie masz swoją odpowiedź
tu jest zawarte tylko troche prawdy
rzeczywiście adhd, w przeważającej większości przypadków jest wymysłem, ale nie w 100% przypadków!
dysgrafia itp. można przećwiczyć ciężką pracą. te zaświadczenia to jest stwarzaie miejsca pracy dla psychologów, powypisują zaświadcznia i mają pracę a dzieci spokój, bo już się nauczyciel nie czepia błędów
ale np. schizofrenia, to tylko brak miłości? oj.. panie. żeby tak się dało zrobić aby pan ponosił konsekwencje za każdy przypadek działania ludzi, którzy się nie leczą a pan uważa, że są zdrowi, lecz tylko troszkę nieprzeciętni, lub mało kochani w dzieciństwie.
stosując się do pana sposobu rozumowania, to czy pan powierzy opiekę osobom, które się nie leczyły, bo nie chciały, bo nie trafiły do lekarz czy cokolwiek, ale byłyby zdiagnozowane jako schizofrenicy? da pan im narzędzia i sposobność żebysame się powstrzymały przed "dziwnymi" działaniami? poświęciłby pan swoje małe dzieci żeby udowodnić swą rację?
a jeśli one zostaną zagłodzone.zjedzone/spalone/oszpecone itp itd to pan stwierdzi, że to nie wina choroby tylko ich rodziców, ustroju? byli mało kochani może?
hm.. depresja. leki nie leczą depresji. aha. ciekawe. pan się chyba nigdy nie spotkał z osobami z epizodami ciężkiej depresji, czasem wielokrotnymi w życiu. raczej pan nie rozmawiał szczerze z człowiekiem z dystymią
owszem psycholog/psychoterapeuta albo wszechwiedzący jak pan bardzo często pomagają,
ale i oni przyznają (poza panem oczywiście), że zdarzają im się przypadki których nie daje się wyleczyć rozmową
nawet zaczynając w młodości danego człowieka
deprecha to zaburzenie pracy mózgu, a nie fanaberia.
zresztą zdarza się też postać depresji lekoopornej, co można by już tylko pomóc operacyjnie
proszę poczytać czy pogadać z większą, znacznie większą grupą osób cierpiących na te choroby. zobaczymy czy to tylko ich niedostosowanie do grupy, niechęć do ubioru jednolitego, czy może coś znacznie, znacznie poważniejszego ...
faktem jest że przemysł farm.. to przemysł. i pójdzie po trupach żeby się wzbogacić, zwłaszcza, że koncerny mają potworną kasę i możliwości
ale są ulotki dołączane do leków, poczytać i przeanalizować samemu czy z dzieckiem czy leczenie farmakologiczne jest konieczne.
a że ktoś nie przeczytał ulotki? to jego/jej wina. przy podpisywaniu umowy też trzeba czytać co sie podpisuje
jak ktoś tego nie robi to niech zwala winę na swą głupotę a nie na lekarzy i leki.
wbrew temu co pan pisze to są znaczące różnice miedzy lekami starszymi a tymi nowszych generacji. stwierdzanie, że nie to stwierdzanie, że ziemia jest płaska i Kopernik była kobietą!
proszę pogadać z chemikami czy nie ma żadnych różnic w budowie leków danego typu
jak się trafi do takiego lekarza co próbuje wcisnąć lek i nie informuje o efektach ubocz. to zgłosić zażalenie na jego pracę
należało by się trzymać zasady, że w przypadku dzieci/młodzieży najpierw stosować środki niemedyczne a dopiero w ostateczności chemię
i iść do innego. nie wszyscy są chodzącym złem (a raczej tylko mała część jest)
co do przymusu leczenia i niektórych metod w leczeniu na oddziale zamkniętym, to trochę prawdy w tym jest, ale tylko trochę.
należało by lepiej monitorować przypadki leczenia przymusowego. losowe kontrole znienacka, kamery itp itd
zresztą gdyby w przepełnionym szpitalu nie stosować w ogóle środków przymusu, to było by znacznie mniej pacjentów. po prostu więcej by trafiało to kostnicy dzięki swoim zdrowym kolegom/koleżankom z oddziału. ale może o to panu chodzi?
już na koniec. lek to lek, to nie kawałek pomidora z naturalnej uprawy czy cukierek, więc trzeba się liczyć z efektami ubocz.
a że ludziom się wmawia, że są leki na wszystko i witaminy na szczęści wszelakie to wina koncernów, sprzedajnych polityków, mediów w rękach tych grup a NIE neuroleptyków czy też ogólnie psychotropów!
poświęcić więcej energii na walkę z wciskanie kitu przez

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za pełen dramatyzmu obraz Pana małżonki - wszystkie dostępne gwiazdki! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oswajanie społeczeństwa z fenomenem tajemniczej choroby jaką jest schizofrenia
- to zadanie trudne, a zarazem pożyteczne. Będąc u źródła, czyni to Pan w niezwykle interesującej formie, wskazując poza farmakologiczne metody przywracania tych osób
do funkcjonowania w życiu codziennym.
Tu, dotknął Pan mechanizmów nakręcających koniunkturę koncernom farmaceutycznym.
Haniebny proceder, a biorą w nim udział ci, co składali przysięgę Hipokratesa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję.
Dobry tekst, obfitujący w bogatą i edukacyjną treść. Dodatkowo wzmocniony materiałem filmowym, pozwolił mi na szersze i bardziej trzeźwe spojrzenie na realnie kwitnący proceder, mogący dotknąć nas wszystkich, żyjących w dobie pozornie atrakcyjnego i kolorowego kapitalizmu społecznego. Przeraziła mnie tylko jego skala i tak niebezpieczny, stale rozszerzający się na masy zasięg.
Najbardziej uwagę moją przyciąga, wyróżniający się z tekstu fragment, o potrzebie odwołania się zaproponowanej przez autora instytucji, mającej podstawy do przeciwdziałania wystąpieniu ewentualnych "jednostek chorobowych", na które to w konsekwencji, często przepisuje się z regularnością opisywane przez autora "pigułki na szczęście".
Jest nią, bardzo nam wszystkim potrzebna, silna, bo starająca się za wszelką cenę trwać w zgodzie i we wzajemnym poszanowaniu "załoga". Mowa tutaj oczywiście o rodzinie, w której założona i niewymuszona akceptacja indywidualizmu Jej wszystkich członków, jest jednym z podstawowych, trwałych filarów funkcjonowania.
Niejedna z komentujących osób powie z pewnością, że takowa jest dziś towarem deficytowym. Zgadza się, Jej receptura obejmuje bowiem niezwykle cenne i od zawsze, powszechnie poszukiwane składniki. Niestety jako posiadająca również "cudotwórcze walory", jest jedną z niewielu Rzeczy, których owładnięci chęcią posiadania nie będziemy w stanie nigdy zdobyć za żaden z tzw. "środków płatniczych".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pełna uznania dla autora za ten artykuł. Nareszcie ktoś ma odwagę na publiczne ujawnienie mechanizmów, dotyczących zapisywania leków psychotropowych, choć sprawa nie dotyczy tylko tych leków. "Moja" była lekarka pierwszego kontaktu usiłowała mi wcisnąć receptę na silny środek psychotropowy, a ja prosiłam o przepisanie tabeksu (niestety palę). Dziwnym zbiegiem okoliczności przede mną w gabinecie lekarki przebywał przedstawiciel firmy farmaceutycznej. O tym, że lek daje poważne skutki uboczne, powiedziała mi koleżanka (lekarz psychiatra) oraz młody lekarz, będący wtedy jeszcze na stażu. Recepty oczywiście nie zrealizowałam z dwóch powodów (1. bardzo wysoka cena leku, 2. to, że taki właśnie lek nie był mi zupełnie potrzebny).

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak modne ADHD - jeśli się ma dzieci, trzeba mieć czas, cierpliwość, ale także umiejętność rezygnowania z własnych potrzeb i zachcianek, o co dziś coraz trudniej.
Powtórzę za Alicją: potrzebny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonały i bardzo potrzebny artykuł.
Wart głębszej refleksji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.