Pozycja materiału w rankingach:
Jeśli dramat filmowy wzbudza emocje u odbiorcy powodując jego wzruszenie lub radość to znaczy, że spełnia swoje zadanie. Niestety oglądając film „Red” odczuwałem jedynie obojętność i znudzenie.
Historia, jaką przedstawiają nam reżyserzy Trygve Allister Diesen i Lucky McKee nie jest ani intrygująca ani oryginalna. Jest to opowieść o starym weteranie wojennym (Brian Cox), który wiedzie sobie niczym nie zmącone, spokojne życie gdzieś w małym miasteczku na odludziach Stanów Zjednoczonych. I wszystko układa się dobrze do momentu, kiedy pewnego dnia będąc na rybach grupa wyrostków zabija jego starego, wiernego psa imieniem Red. Nie mogąc liczyć na sprawiedliwość gwarantowaną przez prawo postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.Zobacz także:
Artykuły
(25)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.27)
Wiek: 31 | Miejscowość: Dąbrowa Górnicza | Kraj: Polska
O mnie: Student IV roku wiedzy o filmie na Uniwersytecie Śląskim, członek Stowarzyszenia Ambasada Kina Niezależnego, niedoszły matematyk... zafascynowany kulturą Japonii, niepoprawny optymista, idealista zmagający się z otaczającą rzeczywistością.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
WIADMOŚĆ Z PRZYSZŁOŚCI 16.10.2010 11:50
SPOKO. ZACZEKAJCIE JESZCZE 2 LATA. W 2010 DO KIN TRAFI "RED" Z WILLISEM, MALKOWICZEM I FRREMANEM. POPRAIWCIE SOBIE HUMOR
Justyna K. 16.10.2010 10:44
Dramat autora tej recenzji, widz wyszedł z kina bardzo zadowolony!!!!!!!!
Bartek Kłoda-Staniecko 06.01.2009 16:22
heh hoffmann, proszę cię... grow up kid:)
afasd fasfd 05.01.2009 21:07
fuck! także trafiłem na ów recenzje przypadkiem < czego naprawde żałuje... > ale jest ona denna.
kolego nie pisz wiecej recenzji . NIE powiększaj internetowego śmietnika w duuzej mierze stworzonego przez takich jak Ty.
Paweł J 15.12.2008 10:49
... ale i wielu fanów kina grozy - gdzie ten reżyser jawi się jako osoba kultowa. Liczne nagrody i aplauz krytyków tylko potwierdzają ten fakt.
Doskonałe odzwierciedlenie książki - znaczy, że pierwowzór jakim jest książka, idealnie została przełożona w formę audiowizualną - klimat,sceny, dialogi zostały wiernie odtworzone. Reżyser ( a dokładnie obaj panowie) , aby uzyskać taki efekt nie mógł (powtarzam - nie mógł) wyjść poza koncepcję książki. Adaptacja książki jest świetna, czytając wyobrażałem sobie podobne scenerie, bohaterowie idealnie pasują do swoich filmowych odpowiedników, a emocje, które towarzyszą im są prawdziwe i przejmujące. Nie można mówić o takich rzeczach, że reżyser nie miał pomysłów, to nie on tworzył tą formę, to nie od niego zależało czy główny bohater będzie płakać jak dziecko czy pójdzie i najprościej "zastrzeli swój problem". << miss click i bah 2 komentarze... =/
Bartek Kłoda-Staniecko 15.12.2008 09:57
he może zacznę od reżysera: koleś nakręcił 5 filmów - no jak nic ma wprawę w rzemiośle reżyserskim [Fellini, bracia Coean, Linklater przy nim wymiękają]... a co do samej recki: oczywiście, że jest ona subiektywna bo nie ma obiektywnych recenzji... takie były moje odczucia po obejrzeniu tego filmu... nudy, brak konsekwencji reżyserskiej, brak pomysłów od strony realizacyjnej na przedstawienie dramatu bohatera... btw co to znaczy doskonałe odzwierciedlenie książki?... że przeniesiono słowo w słowo całą książkę? jeśli tak zrobiono to w tym przypadku to nie było dobre rozwiązanie na adaptację tej książki.
Paweł J 09.12.2008 00:40
Dramat widza ? czy Dramat autora recenzji ?
Na wstępie chciałbym zaznaczyć - natknąłem się na tą recenzję przypadkiem. Recenzja sama w sobie jest okropnie subiektywnym, bardzo ograniczonym wywodem swojego autora. Po przeczytaniu powyższego tekstu (przyznam szczerze) wybuchłem śmiechem ... Jak można nazwać znanego i wręcz kultowego reżysera w świecie grozy, autora przejmującego "May" Lucky'ego McKee <<reżyserem bez wprawy>> ?!?! Na "Red" czekałem z niecierpliwością, z tego powodu, że obraz jest adaptacją książki znakomitego pisarza Jack’a Ketchum’a. Film stanowi niemal doskonałe odzwierciedlenie książki, począwszy od klimatu, a kończąc na ukazaniu dramatu psychologicznego jednego człowieka - przejmujące obrazy, prawdziwe emocje, bezczelne i bezsensowne okrucieństwo (kojarzące się poniekąd z "funny games" Michael'a Haneke), idealna rola Brian'a Cox'a to tylko główne powody dla których ten film jest WART obejrzenia i zapewniam - jest świetnym dramatem psychologicznym, traktującym o poważnych tematach jakim są - prawda, okrucieństwo oraz wychowanie. Recenzji radzę nie traktować poważnie. Autor recenzji nudził się na filmie, nie poruszyła go ani tragiczna historia rodziny głównego bohatera, ani śmierć zwierzęcego towarzysza( tak ważnego przecież dla Avery'a) przez bezmyślną zabawę młodego mężczyzny- który okazał się spaczonym dzieckiem, wyblakłym z uczuć i sumienia. Można by przytaczać wiele opinii krytycznych na tematrecenzji, niestety jest to tylko komentarz. Polecam film - i życzę Panu dużo lepszych recenzji w życiu.
Pozdrawiam Paweł J.
Bartek Kłoda-Staniecko 30.10.2008 17:07
heh... ten film obejrzałem bo trailer był intrygujący... no i jak to bywa zaliczyłem zonka... ale już nadrobiłem straty bo wpadł mi w łapki film który deklasuje "Red" i "Tylko Strzelaj" razem wzięte... jutro recka:)
Marek Szymaniak 30.10.2008 16:59
"Ten film to dramat, ale dramat dla widza, który został zmuszony ten film obejrzeć." - dobre podsumowanie, a swoją drogą coś kiepskie filmy Ci sie trafiły.. heh