
Najwyższe miejsce na podium, po raz trzeci w swej karierze w tych zawodach, zajął Fin Arttu Pihlainen. Najlepsi na świecie zawodnicy ice cross downhillu na oczach 25 000 widzów rozegrali spektakularny wyścig na torze o długości 385 metrów. Kolejne zmagania odbędą się 26 lutego w Moskwie i 19 marca w Quebecu.
64. najlepszych zawodników z 23. państw, w sobotni wieczór, stoczyło bitwę o punkty w klasyfikacji Mistrzostw Świata. Pokonując szeroki na cztery metry tor lodowy naszpikowany przeszkodami i ostrymi zakrętami osiągali prędkość dochodzącą nawet do 70 km/h! Arttu Pihlainen (Finlandia), który wygrał jeden wyścig w 2008 oraz jeden w 2009 roku, w emocjonującym finale zostawił przeciwników daleko w tyle, wyprzedzając Scotta Croxalla (Kanada), który ostatecznie zajął drugie miejsce. Zwycięzca inauguracyjnego wyścigu tego sezonu w Monachium, Kyle Croxall (Kanada) uplasował się na trzeciej pozycji. Czwartym zawodnikiem na linii mety był Lukas Fiala (Czechy).
"Dwa lata czekałem na to zwycięstwo" - powiedział Pihlainen. "By wyjść na prowadzenie, potrzebujesz prędkości, zwinności i dobrej równowagi. Dziś także sprzyjało mi szczęście". Broniący tytułu Mistrz Martin Niefnecker (Niemcy) zaliczył kolejny wyścig, o którym pewnie chce jak najszybciej zapomnieć – w rundzie szesnastek z dużą prędkością uderzył w ścianę i został wyeliminowany.
Sześciokrotny medalista olimpijski w łyżwiarstwie szybkim Rintje Ritsma (Holandia) podczas jego pierwszego wyścigu ice cross downhillowego został powitany przez lokalną publiczność niczym prawdziwy bohater: "Choć odpadłem już w rundzie eliminacyjnej, zakochałem się w tym sporcie i wierzę, że ice cross downhill może stać się dyscypliną olimpijską".