Facebook Google+ Twitter

Red Bull X-Fighters w Warszawie!

Wczoraj odbyło się niesamowite wydarzenie. Perfekcyjna synchronizacja laserów z muzyką doskonale komponowała się z popisami motocyklistów. Red Bull X-Fighters Super Session zgromadził 35-tysięczną publikę.

Słońce góruje nad Pragą-Południe. Także przed Stadionem Dziesięciolecia, gdzie już od godziny 16 tworzyła się wielka kolejka.

Kupię bilet
Ludzie już od 16 tworzyli długie kolejki. / Fot. Rafał KoniecznyO godzinie 17 otwarto bramy obiektu. Stadion podzielony był na cztery sektory, a każdy z nich na trzy mniejsze. Ci, którzy nie kupili biletów wcześniej, starali się zakupić je w dniu imprezy. - Za ile sprzedajesz? - spytałem gościa z tabliczką na plecach "Sprzedam bilety!!!". - Za 600 złotych - odpowiedział i chyba lekko się speszył, kiedy zauważył, że jestem z mediów. Potencjalnych kupców też nie brakowało. Analogicznie dało się zauważyć osoby z kartkami "Kupię bilet". Najtańsze bilety kosztowały 89 zł i były to miejsca stojące, tuż obok toru. Drugie z kolei były bilety na miejsca siędzące - "ławeczka" - i kosztowały 129 zł. Najdroższe były te za 159 zł na siedzące miejsca - "krzesełko". Do godziny 19 prawie wszystkie miejsca były zajęte. Dziennikarzy dzielono bardzo... dziwnie. Niektórzy siedzieli na plastykowych krzesełkach, a inni na trubunie na drewnianych, krzywych ławkach. Mnie niestety trafiła się ta druga opcja. Spojrzałem na komórkę i odczytałem godzinę 20.

Wyścig Pokoju i milicja
Punktualnie o godzinie 20 rozpoczęto otwarcie imprezy. / Fot. Rafał KoniecznyNagle rozbłysły reflektory. Lasery, które było zapewne widać nawet w Piasecznie dały do zrozumienia, że Wielkie Pożegnanie Stadionu Dziesięciolecia właśnie się rozpoczęło. - Zobacz, rowerzyści! - krzyknął siedzący koło mnie dziennikarz TVN Turbo. Oto na tor wjechali rowerzyści, symbolizujący dawny Wyścig Pokoju. Rozległy się pierwsze oklaski, a moja trąbka Eustachiusza ledwo to zniosła. Miejsce, w którym siedziałem było fatalnie nagłośnione, głos docierał do dziennikarzy z kilku stron, było to po prostu echo. Dlatego też ledwo słyszeliśmy głosy komentatorów, którzy oficjalnie rozpoczęli imprezę.

Zaraz po krótkim przypomnieniu czym była milicja (tak - milicja wjechała na tor!), rozpoczęto prezentację zawodników. Wszyscy, tj.: Robbie Maddison, Myles Richmond, GIlles Dejong, Bartek Ogłaza, Libor Podmol, Dany Torres, Mat Rebeaud, Jeremy Lusk, Mike Mason, Ronnie Renner, Andre Villa i Travis Pastrana wtoczyli się swoimi motocyklami na dawną murawę Stadionu X-lecia. Zaprezentowali kilka tricków i wrócili na swoje miejsce postoju.

Dany, Dany!
Dany Torres - zwycięzca zawodów w Warszawie / Fot. Rafał KoniecznyOkoło godziny 20.15 rozpoczął się "Freestyle Contest", gdzie zawodnicy rywalizowali o pierwsze miejsce Red Bull X-Fighters w Warszawie. Hiszpan Dany Torres zmierzył się z faworytem klasyfikacji ogólnej, pochodzącym z USA Matem Rebeaud. Chwilę później rywalizowali Amerykanie - Jeremy Lusk przeciw Robbiemu Maddisonowi. Torres nieoczekiwanie zdobył trzy z pięciu punktów, dzięki czemu pokonał Mata, a z drugiej rywalizacji zwycięsko wyszedł Robbie Maddison. Walka o trzecie miejsce w Warszawie była krótka, rozgrywała się między Jeremym Luskiem a Matem Rebeaud. Wygrał - oczywiście Rebeaud. W boju o pierwsze miejsce, Torres zdeklasował Maddisona zdobywając pięć punktów. Całość trwała 30 minut. Niebawem na tor wjechały samochody sponsora imprezy.

Yellow, Red, Blue & Silver
Wkrótce na czterech hopkach pojawiły się flagi - żółta, czerwona, niebieska i srebrna. Kolory były przyporządkowane do drużyn. Żółta: Maddison, Richmond, Dejong; czerwona: Renner, Pastrana, Villa; niebieska: Ogłaza, Podmol, Torres; srebrna : Rebeaud, Lusk, Mason. Wiem, można się w tym wszystkim pogubić. Dziennikarze często nie wiedzieli kto aktualnie startuje, a gdyby nie informacje prasowe - w ogóle nie wiedzielibyśmy kto w jakiej jest drużynie. To znowu wina akustyki, a więc nie wiadomo kogo bardziej obwiniać: czy organizatorów czy konstruktorów Stadionu Dziesięciolecia.

O 21 rozpoczęła się konkurencja skoku przez poprzeczkę czyli "Step-up". Wystartował w niej Polak Bartek Ogłaza, który występem w Warszawie zadebiutował w serii X-Fighters. Reprezentant drużyny niebieskiej zajął niestety ostatnie miejsce, zdobywając dla ekipy dwa punkty. Najlepsza w tej konkurencji okazała się drużyna czerwona, dla której Ronnie Renner zdobył cztery punkty.

Szczerze i treściwie powiedziawszy - nuda. Podczas tej konkurencji, która trwała 30 minut, spokojnie mogłem pokasować rozmazane zdjęcia w aparacie, pogadać z dziennikarzami, wypić darmowego Red Bulla.

Przepiękne lasery oddawały klimat tego sportowego wydarzenia. / Fot. Rafał KoniecznyKolejna drużynowa konkurencja: Quarterpipe Session rozpoczęła się o 21:45. Polegała ona na zwyczajnym wykonywaniu skoków na jednej rampie. Jedynym limitem był czas, a oceniane były amplituda skoku, wykonanie i styl. Niestety - rywalizacja przebiegała na najdalszej (względem stanowiska dziennikarskiego) hopie, a więc niewiele słyszeliśmy i widzieliśmy. Niewiele, to nie znaczy, że nic. Najgorszym w tej konkurencji okazał się Torres, najlepszym - znowu - Ronnie Renner. Drużyna srebrna znalazła się na trzecim miejscu, a żółta awansowała oczko wyżej.

"Szybkość i styl" to nazwa kolejnej, przedostatniej konkurencji. Jak sama nazwa wskazuje, reprezentancji drużyn musieli zaprezentować styl jazdy, a także dobry czas przejazdu. Była to jedna z bardziej emocjonujących konkurencji, gdyż zawodnicy byli dobierani w pary.

- Travis! Travis! - krzyczała publika, kiedy reprezentant drużyny czerwonej szykował się do jazdy. "Wunderkind" czyli cudowne dziecko, bo tak jest nazywany Pastrana, który jako pierwszy wykonał podwójnego BackFlipa, czyli salto w tył. Określany jest jako żywa legenda freestyle motocrossu. Zadeklarował, że po zawodach w Warszawie odejdzie na "FMX'ową emeryturę". Kiedy Pastrana ruszył rozległy się oklaski, zabłysy flesze aparatów.

Trudno się dziwić reakcji publiczności, gdyż 25-letni Amerykanin rzeczywiście zademonstrował niespotykane show. Dzięki temu zdobył dla swojej drużyny cztery punkty. W tej konkurencji pokazał się też Gilles Dejong, który zajął trzecie miejsce i zdobył dla "żółtych" dwa punkty.

Dożynki XXI
Nadszedł czas na oddech. Zawodnicy pochowali się na moment, a z głośników udało mi się dosłyszeć hasło "Dożynki XXI wieku". Na dwóch telebimach pojawiły się archiwalne filmy z dożynek, które ponad 25 lat temu miały miejsce na Stadionie Dziesięciolecia. Nagle na tor wbiegły kobiety ubrane w ludowe, czerwono-białe stroje. Krótko potańczyły w kółeczkach, kiedy rozległa się dynamiczna, współczesna muzyka. Dziewczyny zaczęły biegać po rampach zabawiając publiczność. Uroku tej prezentacji dodawała gra świateł, które teraz ubrały stadion w czerwoną szatę. Piękne.

Każdy dziennikarz mógł sobie wziąć darmowego Red Bulla :) / Fot. Rafał KoniecznyFMX, to zdecydowanie najbardziej fascynująca konkurencja na tych zawodach. Formuła była jasna - uczestnik dostaje 90 sekund i w tym czasie musi zaprezentować jak największą liczbę tricków. Faworyt - drużyna czerwona, w tej konkurencji zajęła ostatnie miejsce, Torres dla drużyny niebieskiej zdobył trzy punkty, a zwycięzcą okazała się drużyna srebrna reprezentowana tutaj przez Mata Rebeadu. Opis wszystkich tricków, jakie można było wykonać w tej konkurencji, znajdziecie na dole artykułu.

Radość, szampan i zabawa!
Godzina 22.30, nadszedł czas nagrodzenia drużyn i uczestników indywidualnych. Klasyfikacja drużynowa, po "Step-up", "Quarterpipe", "Speed & Style" i "FMX" wyglądała następująco : Niebiescy: siedem punktów, żółci: 10 punktów, srebrni: 12 punktów. Przewagą jednego punkta zawody drużynowe wygrali czerwoni.

Zaraz potem rozpoczęto nagradzanie indywidualne. Zawody w Warszawie były tymi decydującymi. Wcześniejsze edycje 2008 odbywały się w Meksyku, Brazylii, USA, Hiszpanii i Niemczech.

Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Red Bull X-Fighters Tour 2008 zajął Robbie Maddison z 320 punktami. Drugie miejsce, z liczbą punktów 345 zajął Dany Torres, zwycięzca zawodów w Warszawie. Natomiast pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, z 465 punktami zajął Kalifornijczyk Mat Rebeaud. Pytany przez dziennikarzy o sekret swojej formy odpowiedział: - Nie ma żadnego sekretu. Jestem szczęśliwy, kocham ten sport. A potem wiadomo - radość, szampan itp.

A potem - stadion umarł. / Fot. Rafał KoniecznyTo już jest koniec, nie ma już nic...
Zaczęło się. o 23.10 komentatorzy zakomunikowali publiczności, że teraz zostaną zaprezentowane najlepsze momenty w historii Stadionu X-lecia. W tym samym czasie pojawił się Mirosław Drzewiecki, minister sportu i turystyki. Na telebimach pokazywane były obrazy z Wyścigu Pokoju, z Dożynek, z meczu Polska-Finlandia, aż zaczęło się odliczanie. ...3, ..2, ...1 i... zgasło światło.

Minister Drzewiecki oficjalnie zakończył działalność Stadionu Dziesięciolecia. Rozległy się fajerwerki, a na dwóch telebimach prezentowany był projekt Stadionu Narodowego. W atmosferze odczuwalne było poruszenie, tylu smutnych oczu to w życiu nie widziałem. Mnie, chociaż 17-latkowi, któremu stadion kojarzy się głównie z handlem - też się zrobiło smutno... To już koniec Stadionu Dziesięciolecia... koniec.

Do zobaczenia w 2012 roku! / Fot. Rafał KoniecznyWrażenia?
Piękne, niesamowite, fascynujące, niepowtarzalne. Takie przymiotniki najszybciej przychodzą mi na myśl o wczorajszym wydarzeniu. Po dłuższym namyśle dochodzą także: nudne, monotonne. Akustyka była fatalna. Nasz fotograf powiedział mi: - Za dużo gadania. Rzeczywiście - komentatorzy i w moim odczuciu zbyt wiele mówili. Dziennikarze byli dziwnie rozdzielani, po różnych trybunach. Chwali się jednak to, że organizatorzy przygotowali nam profesjonalne materiały prasowe z researchem, którego pozazdrościłby niejeden dziennikarz. Piękny był taniec świateł. A te zakończenie... Lepszego sobie nie wyobrażam.
Nie żałuję, że poszedłem na Red Bull X-Fighters. Impreza bardzo mi się podobała. Coż, następna taka duża impreza w tym miejscu dopiero w 2012 roku. Też tam będę.


***
Opis podstawowych tricków:

Jeżeli wysilisz wzrok - nad jedną z hopek zauważysz motocyklistę. / Fot. Rafał Konieczny
CLIFFHANGER
Po wybiciu się z kickera, zawodnik chwyta górną częścią stóp kierownicę, a następnie wyprostowuje się i podnosi ręce nad głową. Część zawodników zmodyfikowała ten trick i zamiast za kierownicę „chwyta” za przedni widelec wewnętrzną częścią stóp.

BACKFLIP
Pełne salto w tył. Zawodnik wykonuje pełną rotację wzdłuż swojej osi pionowej.

HEELCLICKER
Zawodnik, trzymając kierownicę, przekłada na zewnątrz uchwytów stopy i lekko uderza o siebie piętami.

SUPERMAN SEATGRAB
Zawodnik puszcza jedną ręką kierownicę i chwyta motocykl pod kanapą, prostując nogi do tyłu. Do wykonania tricku Podwójny Superman Seatgrab należy puścić kierownicę dwoma rękami i przesunąć się na tył maszyny,
łapiąc ją pod siedzeniem i lecąc za motocyklem.

TSUNAMI
Specyficzny rodzaj stania na rękach wykonany na kierownicy. Trick jest nieudany, jeśli nogi nie są złączone i gdy rider nie podwinie nóg w kształt przypominający falę morską. Głowa powinna być odchylona lekko do tyłu
i znajdować się niżej od stóp. Motocykl powinien pozostać w pozycji poziomej.

DEAD BODY
Pierwsza część tego tricku jest taka sama jak w Barhopie. Po wykonaniu pierwszej części zawodnik całkowicie prostuje ciało.

LAZY BOY
Zawodnik zahacza kolanami kierownicę od dołu i kładzie się plecami na siodełku, równocześnie wyprostowując ręce za głową. Idealne wykonanie tricku następuje wtedy, gdy zawodnik jest maksymalnie wyciągnięty, a jego ciało przylega do motocykla.

WHIP
Whip to obrócenie motocykla w powietrzu, tak żeby leciał maksymalnie bokiem do kierunku lotu. Podczas ostatniego etapu tricku zawodnik musi powrócić do pozycji umożliwiającej wylądowanie.

BARHOP
Barhop polega na zdjęciu nóg z podnóżków i wyprostowaniu ich nad kierownicą, między ramionami. Zawodnik, który porządnie wyprostuje nogi przed motocyklem otrzyma więcej punktów niż ten, który tylko przełoży je nad kierownicą. Jeżeli nogi są skrzyżowane, to taki trick nazywa się Fabhop albo Indian Barhop. Jeżeli nogi są rozłożone na kształt litery V, wtedy jest to Shaolin.

LAZY FLIP
Podczas Backflipa zawodnik leży płasko nad siedzeniem z rękami wyciągniętymi do tyłu. Całe ciało jest ułożone równolegle do motocykla, w pozycji przypominającej leżenie na podłodze

NO-HAND LANDING
Zawodnik puszcza kierownicę i ląduje. Często spotykane w połączeniu z innym trickiem jako zakończenie kombinacji. Punktacja wzrasta wraz z oddaleniem rąk od kierownicy. Określenie "suicide” (samobójstwo) w tym przypadku oznacza trzymanie obu rąk za plecami podczas lądowania.

***
Fakty i liczby


- Przygotowanie Stadionu X-lecia na zawody Red Bull X-Fighters to: 45 dni montażu, trzy dni treningów, jeden wieczór zawodów i 14 dni demontażu.
- Podczas każdego dnia przygotowań, na stadionie pracowało około 80 osób. W dniu zawodów, pracowało około 700 osób.
- Od podstaw powstała cała infrastruktura niezbędna do przeprowadzenia zawodów: system nagłośnienia i oświetlenia oraz zaplecze techniczne, medyczne i sanitariaty.
- 35 tys. osób zobaczyło na żywo finał światowej serii zawodów Red Bull X-Fighters.
- Ponad 50 ciężarówek przywiozło sprzęt potrzebny do przeprowadzenia zawodów.
- Publiczność zgromadzona na Stadionie X-lecia oglądała zawody na dwóch ekranach diodowych o łącznej powierzchni 96 m kw.
- Do oświetlenia stadionu potrzeba ponad 4 MW mocy.
- Tor powstał pod nadzorem słynnego konstruktora torów do FMX, Amerykanina Dane Herrona, specjalisty od konstrukcji ziemnych.
- Prawie 15 tys. ton (8 500 m sześciennych) mieszanki gliny i piasku zostało przywiezionych przez 540 wywrotek.
- Dłuższe ramię toru w kształcie litery X ma długość ok. 250 m, krótsze ramię ok. 200 m.
- Tor został zbudowany w linii - dzięki temu podczas przejazdu zawodnicy mogli oddać całą serię skoków w jednej linii, jeden po drugim.
- Zdecydowana większość ramp była zbudowana w kształcie SPINE'a, tzn. było można się na nich wybijać w dwie strony.
- Quarterpipe miał ok. 15 m szerokości i ponad 6 m wysokości.
- Oprócz dziewięciu przeszkód do FMX i lądowań, na torze znalazły się też dwie sekcje do supercrossu: seria muld, łuki, nawroty, które posłużyły do pokazania szybkości i techniki motocrossowej oraz wpłynęły na widowiskowość przejazdu.
- Warszawski tor na zawody Red Bull X-Fighters Super Session Warsaw jest najbardziej nowatorski ze względu na formułę zawodów.


Czytaj także:
Przygotowania do Red Bull X-Fighters w Warszawie
Red Bull X-Fighters: próba generalna

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Wrzucilem juz foty z wczoraj:
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaraz dodam zdjęcia z sesji treningowej, to pokaże nam coś więcej jednak ogromny + mnie tam nie bylo :( szkoda ale trening cóż też był bardzo fajny

Komentarz został ukrytyrozwiń

plusik za relacje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

zdecydowanie plus za relację i za ilość pracy. naprawdę super:) oby tak dalej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szacunek za ogrom pracy włożonej w ten materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam nadzieję, że trąbka już w porządku... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za relację, jak na pierwszą jest nieźle : )

Komentarz został ukrytyrozwiń

to moja pierwsza relacja "sportowa" więc proszę o konstruktywną krytykę i wyrozumiałość :)
Sam RedBull - no wspaniały!

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) dobre, choć trochę przegadane...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To byly lampy. Laser musialby miec gigantyczna moc, zeby dac tak duza i mocna wiazke swiatla :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.