Facebook Google+ Twitter

"Red" – dramat... widza, który musi ten film oglądać

Jeśli dramat filmowy wzbudza emocje u odbiorcy powodując jego wzruszenie lub radość to znaczy, że spełnia swoje zadanie. Niestety oglądając film „Red” odczuwałem jedynie obojętność i znudzenie.

Plakat filmowy / Fot. materiały prasoweHistoria, jaką przedstawiają nam reżyserzy Trygve Allister Diesen i Lucky McKee nie jest ani intrygująca ani oryginalna. Jest to opowieść o starym weteranie wojennym (Brian Cox), który wiedzie sobie niczym nie zmącone, spokojne życie gdzieś w małym miasteczku na odludziach Stanów Zjednoczonych. I wszystko układa się dobrze do momentu, kiedy pewnego dnia będąc na rybach grupa wyrostków zabija jego starego, wiernego psa imieniem Red. Nie mogąc liczyć na sprawiedliwość gwarantowaną przez prawo postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Bohater, który traci wszystko i na własną rękę szuka sprawiedliwości to temat przerabiany w kinie już setki tysięcy razy. Niestety „Red”, podobnie jak w warstwie fabularnej, również realizacyjnie niczym szczególnym nie zachwyca. Akcja ani na chwilę nie przyspiesza, poruszając się ruchem jednostajnym powoduje u widza uczucie znużenia i zniecierpliwienia manifestujące się myślami „no, niech to się już wreszcie skończy” lub - w drastyczniejszych przypadkach - wyłączeniem odtwarzacza. Sceny ciągną się w nieskończoność i ani przez chwilę nic nie zapowiada zmiany toku narracji. Nawet centralny punkt zawiązania intrygi, zabójstwo psa, nie wzbudza u widza jakichkolwiek większych emocji.

W dużej mierze jest to wina braku pomysłu reżysera na postacie jak i samych aktorów. Nie są one wyraziste, nie wyróżniają się szczególnymi cechami charakteru do czego przykładają rękę także sami aktorzy grając bardzo przeciętnie. Jednak trzeba dodać, że grający głównego bohatera Brian Cox czy Tom Sizemore (m.in. „Gorączka” Manna) to nie pierwsza liga aktorska i bez wprawnego reżysera nie są w stanie zagrać ponad miarę swoich możliwości. Jedyną wybijającą się postacią jest zabójca psa, Danny grany przez Noela Fishera („Oszukać Przeznaczenie”). Widać, że aktor dobrze odnalazł się w roli zmanierowanego, zepsutego i rozpuszczonego przez bogatego ojca nastoletniego chuligana.

Siła dramatu filmowego opiera się w dużej mierze na grze aktorskiej, która w takim przypadku powinna być wyeksponowana; winna być najjaśniejszym elementem filmu wspomaganym odpowiednio umiejętnie dobranym kadrem oraz montażem. Niestety w „Red” również i te elementy zawodzą na całej linii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

WIADMOŚĆ Z PRZYSZŁOŚCI
  • WIADMOŚĆ Z PRZYSZŁOŚCI
  • 16.10.2010 11:50

SPOKO. ZACZEKAJCIE JESZCZE 2 LATA. W 2010 DO KIN TRAFI "RED" Z WILLISEM, MALKOWICZEM I FRREMANEM. POPRAIWCIE SOBIE HUMOR

Komentarz został ukrytyrozwiń
Justyna K.
  • Justyna K.
  • 16.10.2010 10:44

Dramat autora tej recenzji, widz wyszedł z kina bardzo zadowolony!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

heh hoffmann, proszę cię... grow up kid:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fuck! także trafiłem na ów recenzje przypadkiem < czego naprawde żałuje... > ale jest ona denna.


kolego nie pisz wiecej recenzji . NIE powiększaj internetowego śmietnika w duuzej mierze stworzonego przez takich jak Ty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

... ale i wielu fanów kina grozy - gdzie ten reżyser jawi się jako osoba kultowa. Liczne nagrody i aplauz krytyków tylko potwierdzają ten fakt.

Doskonałe odzwierciedlenie książki - znaczy, że pierwowzór jakim jest książka, idealnie została przełożona w formę audiowizualną - klimat,sceny, dialogi zostały wiernie odtworzone. Reżyser ( a dokładnie obaj panowie) , aby uzyskać taki efekt nie mógł (powtarzam - nie mógł) wyjść poza koncepcję książki. Adaptacja książki jest świetna, czytając wyobrażałem sobie podobne scenerie, bohaterowie idealnie pasują do swoich filmowych odpowiedników, a emocje, które towarzyszą im są prawdziwe i przejmujące. Nie można mówić o takich rzeczach, że reżyser nie miał pomysłów, to nie on tworzył tą formę, to nie od niego zależało czy główny bohater będzie płakać jak dziecko czy pójdzie i najprościej "zastrzeli swój problem". << miss click i bah 2 komentarze... =/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie porównywałbym pana McKee do takich osób jak Fellini :) , faktycznie nie nakręcił AŻ tak dużo i na takim poziomie, ale słowa <reżyser bez wprawy> godzi nie tylko mnie,

Komentarz został ukrytyrozwiń

he może zacznę od reżysera: koleś nakręcił 5 filmów - no jak nic ma wprawę w rzemiośle reżyserskim [Fellini, bracia Coean, Linklater przy nim wymiękają]... a co do samej recki: oczywiście, że jest ona subiektywna bo nie ma obiektywnych recenzji... takie były moje odczucia po obejrzeniu tego filmu... nudy, brak konsekwencji reżyserskiej, brak pomysłów od strony realizacyjnej na przedstawienie dramatu bohatera... btw co to znaczy doskonałe odzwierciedlenie książki?... że przeniesiono słowo w słowo całą książkę? jeśli tak zrobiono to w tym przypadku to nie było dobre rozwiązanie na adaptację tej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dramat widza ? czy Dramat autora recenzji ?
Na wstępie chciałbym zaznaczyć - natknąłem się na tą recenzję przypadkiem. Recenzja sama w sobie jest okropnie subiektywnym, bardzo ograniczonym wywodem swojego autora. Po przeczytaniu powyższego tekstu (przyznam szczerze) wybuchłem śmiechem ... Jak można nazwać znanego i wręcz kultowego reżysera w świecie grozy, autora przejmującego "May" Lucky'ego McKee <<reżyserem bez wprawy>> ?!?! Na "Red" czekałem z niecierpliwością, z tego powodu, że obraz jest adaptacją książki znakomitego pisarza Jack&#8217;a Ketchum&#8217;a. Film stanowi niemal doskonałe odzwierciedlenie książki, począwszy od klimatu, a kończąc na ukazaniu dramatu psychologicznego jednego człowieka - przejmujące obrazy, prawdziwe emocje, bezczelne i bezsensowne okrucieństwo (kojarzące się poniekąd z "funny games" Michael'a Haneke), idealna rola Brian'a Cox'a to tylko główne powody dla których ten film jest WART obejrzenia i zapewniam - jest świetnym dramatem psychologicznym, traktującym o poważnych tematach jakim są - prawda, okrucieństwo oraz wychowanie. Recenzji radzę nie traktować poważnie. Autor recenzji nudził się na filmie, nie poruszyła go ani tragiczna historia rodziny głównego bohatera, ani śmierć zwierzęcego towarzysza( tak ważnego przecież dla Avery'a) przez bezmyślną zabawę młodego mężczyzny- który okazał się spaczonym dzieckiem, wyblakłym z uczuć i sumienia. Można by przytaczać wiele opinii krytycznych na tematrecenzji, niestety jest to tylko komentarz. Polecam film - i życzę Panu dużo lepszych recenzji w życiu.
Pozdrawiam Paweł J.

Komentarz został ukrytyrozwiń

heh... ten film obejrzałem bo trailer był intrygujący... no i jak to bywa zaliczyłem zonka... ale już nadrobiłem straty bo wpadł mi w łapki film który deklasuje "Red" i "Tylko Strzelaj" razem wzięte... jutro recka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.10.2008 16:59

"Ten film to dramat, ale dramat dla widza, który został zmuszony ten film obejrzeć." - dobre podsumowanie, a swoją drogą coś kiepskie filmy Ci sie trafiły.. heh

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.