Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12804 miejsce

Referendum w Szkocji coraz bliżej. Co się zmieni, gdy Szkocja ogłosi niepodległość?

We wrześniu odbędzie się referendum w Szkocji. Niepodległość wiąże się z wieloma problemami do rozwiązania. Palącymi kwestiami są: waluta niepodległej Szkocji i jej przynależność do UE.

https://www.flickr.com/photos/conner395/6033062846 / Fot. Dave Conner/CC-BY 2.0Rok 2014 jest dla mieszkańców Szkocji wyjątkowy. Szkoci obchodzą przede wszystkim 700. rocznicę zwycięskiej bitwy o niepodległość pod Bannockburn. Wówczas odnieśli tryumf nad Anglikami. Teraz liczą na podobny sukces w zbliżającym się referendum. Ostatnimi czasy polityka Wielkiej Brytanii była dość burzliwa i pełna dylematów. Głównym powodem do publicznej dyskusji okazała się sprawa niepodległości i odłączenie się od Królestwa Szkocji, do czego obecnie dąży wielu jej mieszkańców wraz z szefem rządu Alexem Salmondem. 18 września w północnej części Wysp Brytyjskich za zgodą Davida Camerona zaplanowano referendum. Już od 2007 roku, kiedy zwycięstwo w wyborach parlamentarnych odniosła Szkocka Partia Narodowa, Salmond dąży do większej autonomii. Mimo że nie podoba się to premierowi Wielkiej Brytanii demokracja nakazuje mu poszanowania praw i nastrojów obywateli. Dlatego referendum się odbędzie. Bez entuzjazmu ze strony brytyjskiego rządu, ale z nadzieją secesjonistów na sukces.

307 lat unii szkocko-brytyjskiej może zostać przekreślone w ciągu jednego dnia. Tego obawia się David Cameron. Anglia, Walia i Irlandia Północna już kalkulują potencjalne straty. Szkocja nie jest największym potentatem królestwa, jednak w przypadku jej odłączenia może pojawić się problem: komu przypadną złoża ropy naftowej na Morzu Północnym. Do tego Wyspy Brytyjskie mogłyby stracić na przemyśle metalurgicznym i elektrotechnicznym, jaki rozwija Szkocja. Portal whatscotlandthinks.org monitoruje sytuację i nastroje panujące przed referendum. Ostatni sondaż z 28 sierpnia pokazuje, że niepodległości chce 44 proc., podczas gdy 56 proc. głosujących sprzeciwia się odłączeniu Szkocji. Także Unia Europejska rozważa oba rozwiązania, obawiając się eurosceptyzmu mieszkańców północnej części Wysp, którzy już dziś otwarcie mówią, że nie zgodzą się na wprowadzenie euro. Sceptycyzm Szkotów jest jednak umiarkowany, definitywnie odrzucają euro, ale liczą na automatyczne wejście do struktur unijnych po możliwym odłączeniu od Wielkiej Brytanii. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barosso publicznie mówi o przystąpieniu samej Szkocji do Unii jako o niemożliwym. Jego zdaniem wszystkie kraje członkowskie nie wyrażą zgody na akcesję nowo powstałego państwa, jakim może się stać jedna z dotychczasowych części składowych Zjednoczonego Królestwa. A kandydatów do UE na chwilę obecną jest niemało. Chorwacja, Mołdawia, Turcja, Bośnia i Hercegowina, Albania, Islandia - kolejka jest dość długa, a akcesja nie jest procesem łatwym i krótkim. Przechodzenie przez jej kolejne szczeble wymaga dużo wysiłków rządzących i przede wszystkim gospodarki każdego kraju.

Rząd Szkocji wyraża chęć zatrzymania jako waluty funta szylinga. Jednak i z tym wiążą się pewne problemy. Bankiem centralnym nadal pozostanie Bank Anglii, wobec tego Szkocja nie będzie uprawniona do kontrolowania stóp procentowych w kraju. Zarządzanie gospodarką w takiej sytuacji może okazać się trudne. Mimo to rząd Szkocji cały czas podkreśla, że stać ją na niepodległość i że Szkocja poradzi sobie jako nowy gracz na arenie międzynarodowej. Gracz, który ma zamiar wyrzec się również broni jądrowej. Obecnie brytyjski arsenał nuklearny znajduje się niedaleko największego szkockiego miasta Glasgow- w bazie Faslane oraz w bazie Clyde. Rząd Szkocji twierdzi, że inwestycje w broń jądrową są zbyt duże i obciążają budżet Królestwa, dlatego po możliwym scenariuszu uzyskania niepodległości, Szkoci chcą się pozbyć okrętów i głowic. To mogłoby znacznie obciążyć finansowo Wielką Brytanię, ale także przysporzyć problemów samej Szkocji, ponieważ te plany nie zyskują aprobaty NATO, o którego członkostwo w razie odłączenia będzie musiała ubiegać się północna część Wysp. Sojusz zapowiedział już, że po uzyskaniu niepodległości Szkocja nie może liczyć na nic więcej jak tylko na członkostwo.

David Cameron kiwa głową na znak dezaprobaty, kiedy Szkoci zapewniają, że nie dopuszczą do prywatyzacji w służbie zdrowia i nie pozwolą na doprowadzenie do tak dużej nierównowagi gospodarczej, jaką ma na sumieniu rząd Wielkiej Brytanii.

Referendum w Szkocji w 2014 r. jest pewne. Niepewny jest tylko wynik. W Europie pojawiają się też głosy o planowanym na 9 listopada przez Autonomiczne władze Katalonii, referendum w Hiszpanii. Tej inicjatywy nie uznaje jednak rząd w Madrycie, który nie ugiął się tak jak David Cameron pod naciskami zwolenników niepodległości. Skoro Szkoci dają nadzieję na autonomię Katalończykom, mogą, choć nie muszą, skłonić do działania także Walię czy Irlandię Północną. Tego najbardziej obawia się rząd brytyjski. Wyniki referendum pokażą czy obawy mogą rzeczywiście okazać się słuszne.

Ewa Nowak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.