Facebook Google+ Twitter

Referendum w Warszawie. Głosować czy iść na grzyby?

Nie mieszkam w Warszawie. Teoretycznie referendum nad odwołaniem prezydent stolicy nie powinno mnie wcale obchodzić. Czy mogę przejść obojętnie obok namów partii rządzącej czy prezydenta Rzeczypospolitej, zachęcających do bojkotu głosowania?

 / Fot. PAP/Tomasz GzellMoja odpowiedź jako obywatela brzmi NIE. Wezwanie do głosowania przez konstytucję, rządzących czy obywateli (tak jest akurat w omawianym przypadku) nie może zostać bez odpowiedzi. Przez dwadzieścia lat wolnej Polski autorytety, także będące w szeregach Platformy Obywatelskiej lub z nią sympatyzujące, nazywały absencję wyborczą: lenistwem, obstrukcją, negacją demokracji lub brakiem odpowiedzialności za kraj. Z drugiej strony zgrzytały, gdy frekwencja w kolejnych wyborach była za niska (czyli zawsze), odmawiając niegłosującym prawa do krytykowania kogokolwiek.

Nie piszę tutaj z pozycji sympatyka, kontestatora prezydent stolicy, zwolennika lub przeciwnika PO. Moje poglądy mają takie samo zastosowanie do sytuacji Warszawy, jak i Łodzi w chwili odwoływania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Tam sytuacja była zgoła odmienna, to PO namawiała do aktu wyborczego, a PiS do absencji. Platforma zresztą argumentowała aktywność w podobny sposób jak ja w niniejszym tekście.

Jestem jednym z wielu wyborców, którzy obecnie czując się jak marynarz bez przystani. Nie widzę ugrupowania, z którym mógłbym się utożsamiać, któremu powierzyć (zawierzyć) głos. Jednak aktem sprzeciwu w moim przypadku nigdy nie było pozostanie w domu! Swój protest wyrażałem poprzez oddanie głosu nieważnego. Nigdy poprzez nieobecność przy urnie!
Namawianie przez premiera czy prezydenta do absencji wyborczej jest, patrząc z perspektywy referendum łódzkiego, traktowaniem instrumentalnie aktywności obywateli. Namawianie do zlekceważenia plebiscytu jest zanegowaniem prawa do wyrażenia przez obywateli opinii na temat Pani Hanny Gronkiewicz-Walz. Brakiem szacunku dla ich wysiłku. Słowa najważniejszych przedstawicieli władzy wykonawczej brzmią nie inaczej niż: „nie idźcie do wyborów, bo i tak nie interesuje nas Wasza opinia”. Władza zawsze powinna być gotowa do weryfikacji swojego mandatu.

Mieszkając w Warszawie chyba zagłosowałbym przeciw odwołaniu. Na pewno jednak oddałbym głos. Jestem ciekaw jakby został on potraktowany przez PO i samą prezydent: jako wotum zaufania, jako wyrafinowaną dywersję czy jako perfidną złośliwość.

Kolejna moja wątpliwość dotyczy wyniku głosowania. Jak traktować mandat prezydent w przypadku, gdy większość głosujących będzie za odwołaniem, nie zostanie zaś spełnione kryterium frekwencyjne? Platforma odtrąbi zwycięstwo? Bez względu na to, co głoszą szefowie Platformy, uważam, że mandat do sprawowania władzy przez Hannę Gronkiewicz-Waltz będzie słabiutki. Samo referendum już go osłabiło. Teraz tylko przewaga w głosowaniu zwolenników rządów prezydent może odwrócić ten trend.

Kolejnym nietrafionym argumentem wysuwanym przez PO są koszty jego przeprowadzenia. Kurczę, demokracja kosztuje, co widać najlepiej po kwotach subwencji wypłacanych z budżetu państwa co roku na utrzymanie partii. Grupa obywateli ma konstytucyjne prawo doprowadzić do referendum i może z niego korzystać, czy jest rok do końca kadencji, czy cztery lata. PO, ani prezydent Bronisław Komorowski nie powinien negować tego konstytucyjnego prawa.

Patrząc z punktu widzenia organizatorów plebiscytu to odwołanie prezydent w referendum jest łatwiejsze niż w przypadku zwykłych wyborów. Teraz mieliśmy akcję wszyscy na jednego. Piszę mieliśmy, bo koalicja wszystkich rozpadła się z chwilą ogłoszenia przez PKW terminu głosowania. Teraz każdy z podmiotów angażujących się w zbieranie podpisów gra już na własne konto. Burmistrz Ursynowa Piotr Guział przestał być już liderem i twarzą inicjatorów referendum i stał się jednym z pretendentów do objęcia fotela prezydent stolicy. PiS także zaczął upartyjniać swoją obywatelską działalność i promować własnego kandydata, profesora Piotra Glińskiego.

Przykład Warszawy pokazuje, że rozwiązania z „awaryjnym” odwołaniem władzy nie są dobre. Mam propozycję satysfakcjonującą wszystkich począwszy od „księgowych”, ubolewających nad kosztami plebiscytów, poprzez obywateli chcących zagłosować za lub przeciw odwołaniu władz, na partiach kończąc.

Uważam, że przy referendum nad odwołaniem prezydent powinny się odbywać dwa głosowania: pierwsze za lub przeciw odwołaniu, a drugie na osobę, która ma zastąpić obecnego włodarza w przypadku udanego plebiscytu. Mieszkańcy w jednym akcie głosowaliby nad odwołaniem lub zostawieniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, a w przypadku skutecznego odwołania wybierali jego następcę. Wtedy PO nie stać byłoby na obstrukcję i namawianie wyborców do absencji wyborczej. Wyjątkowa sytuacja przy zmianie władz mogłaby zdjąć z wyborów obowiązek uzyskania przez zwycięzcę 50% progu uzyskanych głosów. Mielibyśmy 3 w 1: referendum, tanie wybory i brak głosowania wyłącznie przeciw.

Patrząc na to, co dzieje się wokół warszawskiego plebiscytu napiszę jedno. Zachowanie polityków, inicjatorów plebiscytu i obrońców prezydent, skłania mnie do tego, by następnych wyborach rzucić do urny kartkę z głosem nieważnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

A ostatni zgasi światło :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.10.2013 02:12

Tak, oczywiście, pani Elu. I zachęcam do tego wszystkich znajomych - Polska to kraj nad przepaścią. Gospodarczą i światopoglądową :) PiS przekroczy rubikon.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Łukaszu , a ja myślałam że Pan żartuje . Zagłosuje Pan na PiS i nawieje ? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klasa polityczna w naszym kraju jest do kompletnej wymiany, oby referendum w Warszawie dało temu początek. Komu zaś się podoba nasza klasa polityczna i jej styl działania ten niech rzeczywiście siedzi w domu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.10.2013 19:35

Pani Elu, tak zamierzam zrobić - zagłosować na PiS i wyjechać. I dalej głosować na PiS. Żeby żyło się Polakom lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz do tego Tomku prawo, nie musisz chodzić na żadne wybory/referenda. Nie w tym problem. Rzecz w tym, że partia która ma w nazwie obywatelska, która w programie poświęca sporo miejsca społeczeństwu obywatelskiemu, która namawiała do pójścia na referenda w Łodzi, Kłodzku i innych miastach, teraz nagle kompletnie zmieni zdanie na ten temat i uważa, że to jest zły i niepotrzebny mechanizm.

Nie wiem czy historia polityki zna prezydenta państwa, który namawia by nie głosować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

autor:
''Moja odpowiedź jako obywatela brzmi NIE. Wezwanie do głosowania przez konstytucję, rządzących czy obywateli (tak jest akurat w omawianym przypadku) nie może zostać bez odpowiedzi....''

Tak akurat nie jest w omawianym przypadku, gdyż konstytucja mówi o wyborach powszechnych.
Magdo to właśnie demokracja zezwala mi zostać w domu, skoro tego referendum NIE CHCIAŁEM.
Czy to tak trudno zrozumieć? Sprzeciwiam się jako takiemu referendum, zwołanemu przez pieniaczy. Nie mam zamiaru z nimi polemizować przy urnie. Mało tego, mój brak zainteresowania ma dla mnie i moich przekonań wiele większą moc, inteligencja mi więc nakazuje siedzieć w domu, albo raczej zażywać odpoczynku na łonie natury :)

Brnąc dalej, powinienem uczestniczyć w kontrmanifestacjach, bo to prawo demokracji, aby pokazać, że jestem przeciw demonstracji, np. związków zawodowych?
Śmieszne, prawda? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy mieszkaniec Warszawy który ma odrobinę szacunku dla siebie ,pójdzie na referendum!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Racja pani Elu. Tylko Platforma może nas uchronić przed zniszczeniem kraju przez Kaczyńskiego. Głosujmy wszyscy na Tuska, by żyło się lepiej. Wszystkim w PO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję wyboru Panie Łukaszu .
Z Pana światopoglądowym faktycznie pod takimi rządami przyjdzie Panu emigrować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.