Krakowska prokuratura oskarżyła 37-letnią Katarzynę Ś. o to, że przez dziewięć lat (1996-2005) okradała Uniwersytet Jagielloński. Zarzuca się jej przywłaszczenie pieniędzy przeznaczonych na finansowanie badań naukowych na uczelni.
Rozliczała i wpisywała do ewidencji koszty projektów badawczych. Według prokuratury, od 1996 r. zaczęła podrabiać wnioski o wypłatę zaliczek na projekty i wystawiała rachunki na zakup fikcyjnych towarów i usług. W sumie wystawiła ich 195. Podrabiała na nich podpisy m.in. kierowników projektów badawczych. Jej wspólnicy podawali się za właścicieli firm, na które wystawiała rachunki i odbierali pieniądze z uniwersyteckiej kasy. O całej sprawie powiadomił prokuraturę rektor UJ jesienią ubiegłego roku. Katarzyna Ś. przyznała się do winy i szczegółowo opisała cały proceder. Jej współpracownicy - członkowie rodziny i przyjaciele nie przyznają się do winy. Stwierdzili, że pomagali jej w kłopotach i nie zdawali sobie sprawy z tego, że okradają uczelnię. Byłej referentce za kradzież o znacznej wartości grozi do 10 lat więzienia, jej wspólnikom zarzuca się pomocnictwo w kradzieży, za które grozi im do pięciu lat.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 13.10.2006 09:17
A gdzie dyrekcja? Szefowie? Jeśli przez 10 lat ktoś okrada państwową firmę, to winna jest kontrola (jej brak!)! Jeśli uczelnia funkcjonowała mając te straty (a przecież to nie jedyne, zapewne) to jak to tłumaczy rektor? Dostawał wyższe dotacje na pokrycie szwindla? A kto teraz otrzyma (i kiedy!) zawłaszczone pieniądze? Powinien Skarb Państwa!
Palikot: za śmierć Lecha Kaczyńskiego odpowiada Jarosław
(odsłon: +597)