Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

66410 miejsce

Refleksja nad jazdą komunikacją miejską

Bilet w komunikacji miejskiej. Kasować czy nie kasować? Oto jest pytanie. A może zamiast tego... wychowywać konduktorów?

Jako porządny obywatel Rzeczypospolitej i osoba niezmotoryzowana, zawsze kasuję bilet w komunikacji miejskiej. Może prawie zawsze, bo trasy, w których tramwaj lub autobus świeci pustkami, a ilość osób włącznie ze mną można policzyć na palcach jednej ręki, odpuszczam. Nie kasuję. Ale może te marginalne przypadki, głównie nocne i niedzielne, zostawię w spokoju. Tak więc, kasuję bilet zawsze.

Jednak im częściej środkami tymi podróżuję, tym bardziej dochodzę do wniosku, że kasować się nie opłaca. Bo po co, skoro osobą bez biletu żadna kara nie grozi. Wystarczy jedynie spryt i twarde pójście w zaparte. Gdy podchodzi konduktor i pokazując plakietkę kanara pyta nas o bilet, wystarczy powiedzieć spokojnie i zgodnie z prawdą: nie mam. Wtedy oczywiście jesteśmy natychmiast informowani o grożącej karze i proszeni o niezwłoczne okazanie się dokumentem tożsamości, aby spisać nasze dane w celu ściągnięcia pieniędzy. I tutaj właśnie jest moment przełomowy, z którego z własnych kilkukrotnych już obserwacji, wyciągnąłem wniosek o bezsensowności kasowania biletu. Okazuje się, że zamiast grzecznie podać dowód osobisty panu konduktorowi do rąk własnych, lepiej jest powiedzieć krótkie: nie mam. To jednak wcale nie odstrasza tramwajowego kata, który bohatersko pyta nas o dane osobowe. Imię, nazwisko i adres zamieszkania. Co mówią osoby unikające kary? Nie wiem, nie pamiętam. Tak najprościej.

Wtedy oczywiście rozpoczynają się prośby i groźby, które zawsze i każdorazowo kończą się propozycją jechania na pętlę i wezwania radiowozu. A policja, jak wiadomo - lub jak jest nam wmawiane - zrobi nam słynną noc listopadową, po której nie dość, że stracimy nawet i tysiąc złotych, to jeszcze siadać nie będziemy przez tydzień. Z bólu pupy oczywiście. Wielu śmiałków i amatorów jeżdżenia na gapę wymięka w tym właśnie momencie, podając pełne dane osobowe, albo nagle zupełnie cudownie odnajdując zagubione dokumenty w kieszeni w której do tej pory trzymali bezpardonowo rękę udając wielkich bohaterów. Niektórzy podają zamiast danych własnych, dane kolegi i to niekoniecznie kogoś im mniej lub bardziej znanego, ale tak z głowy, to co akurat wyprodukowały szare komórki, czyli nie przymierzając Kamil Kwiatowski Gołębia dwanaście. Bo tak właśnie teraz sobie pomyślałem. A za przypadkową zbieżność z góry przepraszam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Gdyby nie wpojono mi kiedyś za młodu, że trzeba kasować i kupować bilety, pewnie bym nie kasowala, bo ZTM nie dba o pasażerów, pojazdy są brudne i śmierdzące, kierowcy nie włączją klimatyzacji lub ogrzewania, nikt nie troszczy się o bezpieczeństwo pasażerów, zdarzają się zadymy i kradzieże, a nawet pobicia, pan kierowca nie wyprosi z pojazdu bezdomnego, który jeździ od pętli do pętli i nie zawiadomi straży miejskiej bo nie wpisano tego w jego obowiązki, a poza tym ma cykora...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja uważam, że należy kasować bilety, jeśli oczywiście korzystamy z komunikacji publicznej. Jeśli jeździmy na gapę, to dopuszczamy się kradzieży usługi. Poza tym autobusy/ tramwaje kosztują. Praca kierowcy/motorniczego kosztuje, więc dlaczego nie płacić??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z moich własnych obserwacji wynika, że NIGDY nie chcą jechać na pętlę, bo być może wiedzą, że nic nie wskórają. Boli jednak fakt ich pobłażliwości i bezkarności jednostek, które kasować z różnych względów nie chcą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tzn co? Można nie kasować? A jak mają czas pojechać jednak na pętlę? Warto ryzykować? Trafisz na złośliwych, to zabulisz. Chciałbym jednak wiedzieć jak to dokładnie wygląda pod względem prawnym. Przede wszystkim - w jakich okolicznościach i z użyciem jakich środków wolno niepolicjantowi zatrzymać obywatela. Na jakiej podstawie prawnej tenże obywatel ma zapłacić karę wyższą niż karę za przejazd bez ważnego biletu? Kiedy kierującemu autobusem przysługuje prawo do zatrzymania pojazdu lub zmiany kursu? Porządne prawo powinno być jasne. To podstawa, jeśli chcemy żeby było egzekwowane. W żadnym wypadku nie powinno działać na zasadzie zastraszania ("bo jak zatrzymam autobus i wezwę Policję przez radio to się gnoju nie wypłacisz!").

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.